Środowiska biznesu alarmują, rząd wyjaśnia

Monika Niewinowska, Magdalena Kot
14-02-2005, 00:00

Przedsiębiorcy chcą mieć więcej do powiedzenia w sprawie wyboru wniosków rekomendowanych do objęcia unijnym dofinansowaniem.

Efektywnemu wykorzystaniu ponad 12 mld EUR z funduszy unijnych ma służyć m.in. wielostopniowa kontrola formalno-merytoryczna projektów pretendujących do wsparcia. Oceny takiej dokonują komisje, w których skład wchodzą eksperci z instytucji wdrażających i, w większości programów, organizacji społecznych i władz lokalnych. Ostatnim organem na drodze do dotacji jest komitet sterujący. Jego zadaniem jest dodatkowa kontrola, czy komisja oceniająca nie zarekomendowała do wsparcia projektu nie zasługującego na finansowanie. Członkowie komitetów sterujących, szczególnie ci, reprezentujący środowiska biznesowe, chcieliby mieć większe pole działania.

Brak informacji

Według Jacka Całusa, wiceprezesa Związku Pracodawców Warszawy i Mazowsza, delegowanego przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych Lewiatan do komitetu sterującego (KS) Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego, rola komitetów, jako podmiotów ostatecznie oceniających wnioski, jest pozorna.

— Nasza rola sprowadza się do akceptacji już wybranych wniosków. Ocenę utrudnia brak uzasadnienia pozytywnej oceny oraz wyjaśnień, dlaczego inne projekty nie znalazły uznania panelu ekspertów. Stworzenie własnej listy rankingowej wymaga znajomości wszystkich złożonych wniosków. Chcielibyśmy, aby na posiedzeniu wręczano nam wydruk bądź zapis na płycie CD wszystkich złożonych wniosków — mówi Jacek Całus.

Szerokie upowszechnienie informacji związanych z projektami i projektodawcami jest jednak niezgodne z przepisami chroniącymi własność intelektualną.

Niedosyt decyzyjny odczuwa również Renata Kieszek z BCC — działająca w komitecie sterującym programu Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw.

— Otrzymujemy listę wniosków zatwierdzonych przez panel ekspertów i możemy jedynie żądać wykreślenia określonego projektu z listy, ale nie możemy zaproponować wpisania własnych propozycji — mówi Renata Kieszek.

Miejsce w szeregu

Zdaniem reprezentantów instytucji wdrażających programy finansowane z funduszy strukturalnych, zastrzeżenia reprezentantów organizacji społecznych w komitetach sterujących są bezzasadne.

— Nie można utożsamiać komitetu sterującego z komisją oceniającą, która wybiera najlepsze merytorycznie projekty. Przedmiotem zainteresowania komitetów powinno być wyłącznie to, czy dana inwestycja jest istotna z punktu widzenia regionalnego planu rozwoju, bądź założeń programu, nie zaś, czy wybrano najlepsze projekty. Ocenę tego trzeba zostawić specjalistom — podkreśla Anna Siejda, dyrektor departamentu wdrażania Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego w Ministerstwie Gospodarki i Pracy.

Po analizie rekomendowanych przez panel ekspertów wniosków, KS zawsze może zażądać dodatkowego ich uzasadnienia. Może też przekazać wniosek do ponownej oceny formalnej w przypadku stwierdzenia w nim braków albo podjąć decyzję o zachowaniu lub zmianie kolejności projektów na zbiorczej liście rankingowej przygotowanej dla danego działania lub poddziałania.

— Ten manewr jest bez znaczenia. Nawet jeśli projekt spadnie z 1 na 3 miejsce, pieniądze ma zagwarantowane — mówi Jacek Całus.

Praktyka pokazuje jednak coś innego. W jednym z województw to właśnie komitet sterujący zauważył, że pozornie bardzo dobry projekt, wcale takim nie jest. Jedna z gmin ubiegała się o środki na budowę drogi, łączącej dwa punkty, między którymi droga już istniała. W dodatku krótsza, niż ta w projekcie pretendującym do unijnych pieniędzy. Jak się okazało — nowa droga ułatwiłaby dojazd do działek rekreacyjnych garstce osób — w tym wójtowi gminy…

Wystarczy chcieć

Społeczni przedstawiciele komitetów żądają zwiększenia zakresu kompetencji, a zdaniem strony rządowej wystarczyłoby, gdyby w pełni korzystali z przysługujących im praw. Strona rządowa zarzuca członkom komitetów sterujących brak zaangażowania w pracę, które nierzadko przybiera formę lekceważenia obecności na posiedzeniach. Ministerstwo informuje, że podczas ostatniego posiedzenia Krajowego Komitetu Sterującego żaden z reprezentantów grup społecznych nawet nie przejrzał wniosków rekomendowanych do objęcia wsparciem.

— Członkowie komitetów wywodzący się ze środowisk społecznych nie wykazują się też żadną inicjatywą. Przykładowo jeżeli ktoś jest ekspertem, do zadań którego należy sprawdzanie, czy załączono stadium wykonalności, a podczas kontroli ogranicza się do potwierdzenia tego faktu, nie sprawdzając jednocześnie załączników, staje się przysłowiową maszynką do głosowania. Tak samo wygląda zaangażowanie członków poszczególnych komitetów sterujących — oburza się Anna Siejda.

Organizacje społeczne bronią się przed takimi zarzutami twierdząc, że bierność ich reprezentantów wynika czasami, poza przyczynami obiektywnymi, z tego, że nie zawsze są oni dobrze przygotowani merytorycznie.

— Nie wystarczy zaprosić ludzi na posiedzenie — trzeba ich do niego przygotować. Jeżeli cała administracja korzysta z pomocy technicznej, żeby się szkolić, to również tym wsparciem winni być objęci społeczni członkowie komitetu — uważa Marzena Chmielewska z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Nie jest to jednak trafiona wymówka. Ministerstwo Gospodarki i Pracy przygotowało dla partnerów społecznych dwa szkolenia —takie same jak dla pracowników ministerstwa oddelegowanych do komitetów sterujących. Poza tym wszystkie dokumenty — począwszy od Narodowego Planu Rozwoju na lata 2004-06, a skończywszy na instrukcji wypełniania wniosku — są ogólnodostępne na stronach internetowych ministerstwa i instytucji wdrażających.

— Wystarczy poczytać, trochę się zaangażować, a nie tylko przychodzić z roszczeniami i chęcią załatwienia własnych interesów — mówi pragnący zachować anonimowość pracownik Ministerstwa Gospodarki i Pracy.

Wysokie morale

Rodzi się pytanie czy dążenia członków komitetów sterujących, wywodzących się z organizacji społecznych, nie mają niemoralnych podtekstów. Przecież wśród wnioskodawców znajdują się między innymi członkowie organizacji, z których wywodzą się osoby wchodzące w skład komitetów.

— Osobiście oceniam wnioski obiektywnie, nie interesuje mnie, czy wnioskodawcą jest członek BCC, czy nie — przekonuje Renata Kieszek.

To zapewnienie nie brzmi jednak wiarygodnie w kontekście korespondencji, jaką BCC wysłał niedawno do swoich członków. W ogólnym liście apelowano, aby osoby planujące złożyć wniosek o dotację informowały o tym BCC. Organizacja ma bowiem swoich reprezentantów w komitecie sterującym, którzy będą walczyć o interesy firm zrzeszonych w klubie.

Również Jacek Całus zaprzecza, jakoby przynależność do PKPP Lewiatan decydowało o tym, czy na wniosek spojrzy przychylnie.

— Członkowie komitetów na posiedzenia zjawiają się w ostatniej chwili i zazwyczaj się nie znają, co wyklucza tzw. układy. Trzeba też przypomnieć, że głosują zarówno na projekty, z którymi związana jest ich działalność jak i na te, o których nic nie wiedzą. To według mnie daje podstawy do twierdzenia, że ocena ich może być obiektywna — oczywiście o ile będzie poparta danymi, o przekazanie których postulujemy — mówi Jacek Całus.

Należy mieć nadzieję, że zapewnienia Renaty Kieszek i Jacka Całusa są prawdziwe. Są przecież wnioskodawcy, którym zależy na obiektywnej ocenie ich wniosku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Niewinowska, Magdalena Kot

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Fundusze unijne / Środowiska biznesu alarmują, rząd wyjaśnia