Stabilizacja sprzyja popytowi na tabor

Dorota Gąsowska
opublikowano: 21-09-2006, 00:00

Gdy branża transportowa wychodzi z dołka, coraz lepiej wiedzie się jej dostawcom. Tym produkującym naczepy i przyczepy również.

Sytuacja producentów i dystrybutorów naczep i przyczep do samochodów ciężarowych jest odbiciem koniunktury w branży transportowej. Wpływają więc na nią takie czynniki, jak sytuacja gospodarcza, nowe przepisy, cena paliwa…

— Obecnie obserwujemy ożywienie na rynku naczep, wywołane takimi czynnikami, jak wzrost gospodarczy, spadek kosztów finansowania i wzrost masy towarowej do przewiezienia — mówi Ireneusz Jagiełło, prezes firmy EWT Truck & Trailer Polska, która jest generalnym przedstawicielem w naszym kraju producenta naczep Schmitz Cargobull.

Stabilizacja

Ostatni okres bardzo dynamicznego wzrostu popytu branża odczuła w pierwszej połowie 2004 r., tuż przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Powstanie nowych firm transportowych oraz konieczność unowocześnienia sprzętu zaostrzały zakupowe apetyty przewoźników. Producenci zacierali ręce. W konsekwencji tych zmian o 20-30 proc. zwiększyła się podaż środków transportu oraz aktywność przewoźników, co w konsekwencji przyczyniło się do spadku stawek transportowych.

— Na przełomie października i listopada 2004 r. doświadczyliśmy załamania rynku i spadku popytu na środki transportu. Stagnacja trwała do połowy ubiegłego roku, kiedy to nastąpiło ożywienie w branży, a wraz z nim ponowny wzrost zainteresowania przewoźników rozbudową oraz modernizacją parku maszynowego. Dodatkowo obecnie zauważalny jest popyt będący skutkiem powrotu optymizmu w branży transportowej. Rosnąca liczba frachtów przekłada się na normalizację wysokości stawek transportowych, co jest symptomem stabilizacji na rynku. Myślę, że wielu przedsiębiorców właśnie na tę stabilizację liczy i prognozuje się, że rynek będzie sukcesywnie się rozwijał — mówi Krzysztof Adamiuk, prezes spółki Koegel.

Ekonomiczny łańcuszek powiązań i w tym miejscu daje o sobie znać.

— Rosnąca liczba przewozów wywołała problem braku kierowców do ich realizacji. Ponadto obowiązkowe stało się wprowadzanie do użytku nowych, droższych ciągników siodłowych z silnikami EURO 4. Niedostosowanie krajowych struktur organizacyjnych do nowych wymogów obsługi tachografów cyfrowych może zaś doprowadzić do ograniczenia czasu pracy kierowców — wylicza trudności Tomasz Bartoszewicz, dyrektor handlowy Wielton.

Kurtyna górą

Przedstawiciele branży przewidują, że w przyszłości będzie wzrastało zapotrzebowanie na naczepy specjalistyczne. Liczą także, że w dalszej perspektywie zostaną dopuszczone do ruchu naczepy wielkogabarytowe. Aby możliwe było ich wykorzystanie na skalę masową, konieczna jest zmiana regulacji prawnych. Główną korzyścią z ich wprowadzenia miałoby być zmniejszenie obciążenia dla infrastruktury drogowej. Jednakże obecnie największe jest zapotrzebowanie na naczepy z zupełnie innego segmentu.

— W dalszym ciągu wysokim zainteresowaniem cieszą się naczepy kurtynowe, których udział w sprzedaży stanowi ponad połowę całkowitej sprzedaży. Wśród nich widzimy wyraźny wzrost popytu na naczepy z rodziny mega, zmodyfikowane pod kątem przewozu konkretnych towarów, takich jak np. części dla przemysłu motoryzacyjnego czy sprzęt AGD. W dalszym ciągu relatywnie wysoki udział w sprzedaży mają także naczepy burtowe, wykorzystywane w przewozach na trasach Europy Wschodniej, gdzie nadal obowiązuje zamknięcie celne — informuje Krzysztof Adamiuk.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2005 r. po polskich drogach jeździło ponad 460 tys. przyczep ciężarowych i ponad 148 tys. naczep (najwięcej w województwie mazowieckim i wielkopolskim, a najmniej w podlaskim). W 2005 r. firma EWT dostarczyła na polski rynek 2,5 tys. naczep, a w pierwszej połowie 2006 r. — 1,4 tys. sztuk. Z kolei Wielton zakłada, że w całym 2006 r. wyprodukuje 3,5 tys. pojazdów.

— W ubiegłym roku całkowity wolumen sprzedaży wynosił ponad tysiąc sztuk. Zdecydowanie największym zainteresowaniem cieszyły się naczepy kurtynowe —stanowiły aż 60 proc. wszystkich naszych produktów dostarczonych na rynek. Drugim pod względem popularności typem były naczepy burtowe z 27-procentowym udziałem w sprzedaży. Zauważalny jest również wzrost udziału chłodni w ogólnej sprzedaży przyczep i naczep — mówi Krzysztof Adamiuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Gąsowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu