Stadler nie chce oddać Łodzi Newagowi

W przetargu na dostawę 14 pojazdów dla Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej jest 1:0 dla Newagu, ale siedlecki dostawca nie składa broni.

Rozpoczyna się ostatnia runda przetargu na dostawę 14 pojazdów dla Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej (ŁKA). Na razie wygrywa Newag, którego oferta została uznana za najkorzystniejszą. Jego konkurent, siedlecki Stadler, nadal jednak walczy o kontrakt, nie tylko broniąc własnej oferty, ale też wytykając błędy konkurentom. — Jesteśmy rozczarowani decyzją ŁKA o odrzuceniu naszej oferty. Nie zgadzamy się z nią, dlatego składamy odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej [KIO — red.] — mówi Christian Spichiger, szef Stadlera. Siedlecka spółka jest dostawcą pojazdów Flirt. Złożyła ofertę wartą 260,8 mln zł. To najwyższa z proponowanych cen, jednak waga tego kryterium to zaledwie 40 proc. ŁKA wysoko punktuje również walory techniczne oraz wskaźniki eksploatacyjne. Warto przypomnieć, że pierwotnie wybrała ofertę Stadlera, wysoko oceniając wskaźniki eksploatacyjne, związane głównie z niskim zużyciem energii przez flirty. Decyzja została w KIO oprotestowana przez Newag. Do rozprawy jednak nie doszło, bo tuż przed zaplanowanym posiedzeniem ŁKA zmieniła zdanie, unieważniła poprzedni wybór i wybrała Newag. W uzasadnieniu łódzki przewoźnik zakwestionował wyliczenia siedleckiej firmy dotyczące wskaźników efektywności energetycznej. Stadler przekonuje, że ich podstawą był teoretyczny algorytm narzucony przez zamawiającego.

Wyświetl galerię [1/2]

Christian Spichiger ARC

— Z naszych doświadczeń wynika jednak, że rzeczywiste zużycie energii przez pojazdy Flirt w trakcie eksploatacji jest nawet niższe niż deklarowane na etapie przetargu. Składając ofertę, mieliśmy świadomość, że będziemy rozliczani przez zamawiającego z zadeklarowanego poziomu, a jego przekroczenie grozi karami umownymi — argumentuje Christian Spichiger. Podkreśla, że Stadler od 1989 r. produkuje lekkie, energooszczędne pojazdy z pudłami wagonów wykonanymi ze stopów aluminiowych.

— Cechuje je niższa masa w porównaniu z pojazdami innych producentów, a co za tym idzie — niższe zużycie energii elektrycznej — twierdzi szef Stadlera. Zapewnia, że wiarygodność spółki i jej produktów potwierdzają analizy renomowanych instytutów badawczych. Przypomina też, że flirty już są użytkowane przez ŁKA, więc przewoźnik doskonale zna parametry eksploatacyjne. Łódzka spółka rzeczywiście wielokrotnie chwaliła flirty, bo należą do nielicznych niemal bezawaryjnych pojazdów. Odwołania Stadlera nie komentuje, choć Janusz Malinowski, prezes ŁKA, przyznaje, że się go spodziewał. Ma nadzieję, że wyrok zapadnie w ciągu dwóch tygodni. Newag już czuje się zwycięzcą.

— Cieszymy się, że nasza oferta okazała się najkorzystniejsza. Czekamy na rozstrzygnięcie w KIO i wyznaczenie terminu podpisania umowy. ŁKA będzie pierwszym przewoźnikiem w Polsce, który kupi nasz nowy pojazd Impuls II — twierdzi Zbigniew Konieczek, prezes Newagu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Stadler nie chce oddać Łodzi Newagowi