Stalowe konstrukcje czekają na lepsze czasy

Barbara Warpechowska
22-02-2011, 00:00

Konstrukcje stalowe mają przyszłość. Ale dobre perspektywy nie oznaczają automatycznego otrzymania zleceń.

Kiedyś mosty budowały Mostostale, teraz może to zrobić prawie każda firma

Konstrukcje stalowe mają przyszłość. Ale dobre perspektywy nie oznaczają automatycznego otrzymania zleceń.

— Kiedy mówimy o branży konstrukcji stalowych, to najczęściej myślimy o producentach elementów. Jednak sektor obejmuje wiele innych specjalności. Tak należy patrzeć na tę branżę i taka jest filozofia naszego działania — podkreśla Mirosław Tabaczkiewicz, dyrektor Polskiej Izby Konstrukcji Stalowych (PIKS).

Wśród 130 członków Izby około połowy to producenci konstrukcji stalowych. Są też huty, dystrybutorzy wyrobów hutniczych, producenci połączeń w konstrukcjach, cynkownie, firmy spawalnicze, logistyczne i zajmujące się zabezpieczeniami antykorozyjnymi, a także biura projektowe, instytuty naukowe i uczelnie.

Kłopot z branżą to brak danych. Dostępne informacje dotyczą jedynie firm średnich i dużych, czyli zatrudniających co najmniej 50 osób, bo te obejmuje sprawozdawczość GUS. Szacuje się, że firmy mniejsze, o zatrudnieniu 10-49 osób, dostarczają około 15-30 produkcji. O firmach mikro (poniżej 10 pracowników) działających w branży konstrukcji stalowych, których jest w kraju kilka tysięcy, całkiem brak wiedzy. W statystykach ich nie ma, odnotowuje się jedynie, że istnieją. Dlatego dostępne dane o polskiej branży konstrukcji stalowych są dalece niepełne.

Nauczka z kryzysu

Spowolnienie gospodarcze, chociaż z opóźnieniem, dotknęło również ten segment rynku. Duże wytwórnie konstrukcji nie narzekały na brak pracy. Gorzej było z małymi i średnimi, realizującymi kontrakty niewielkie i krótkoterminowe. Bardzo szybko stały się zależne od dużych firm, pracując jako podwykonawcy na bardzo trudnych dla nich warunkach cenowych. Kryzys spowodował upadek wytwórni konstrukcji, zwłaszcza takich, które produkowały jeden asortyment. Sporo firm utraciło płynność finansową. Regułą były redukcje pracowników.

Stąd jedną z nauczek z kryzysu jest konieczność zróżnicowania asortymentu, geografii i podmiotów (zlecenia od instytucji publicznych i firm komercyjnych).

— Były różne lata: słabe i bardzo dobre, brak zamówień i przebieranie w zleceniach. I bez względu na sytuację firma zawsze trzymała się mocno, właśnie dzięki dywersyfikacji produkcji. Nigdy nie było tak, aby zapaść następowała równocześnie we wszystkich segmentach rynku. Jeżeli kiepsko zaczyna się dziać w jednym, to zaraz sytuacja poprawia się w innym — podkreślają szefowie wytwórni.

Trudno mówić o specjalizacjach na rynku konstrukcji stalowych. Czasy, w których budową mostów zajmowały się jedynie Mostostale, odeszły. Oczywiście, są firmy, dla których najważniejszą częścią produkcji są na przykład elementy mostów, magazynów, hal, rusztowań lub obudów górniczych. Swoje rozwiązania kierują przede wszystkim do poszczególnych branż, np. budowlanej, chemii, transportu czy energetyki. Znając wymagania branży, łatwiej przygotować dokumenty do przetargu. Często spotykanym uzupełnieniem działalności są własne biura projektowe.

Konkurencja nie śpi

Polska branża konstrukcji stalowych jest druga w Europie pod względem wielkości produkcji. Jej wartość w ciągu dekady zwiększyła się siedmiokrotnie, do około 15 mld zł. Z danych PIKS wynika, że produkcja konstrukcji stalowych w Polsce w 2009 r. wynosiła 1,1 mln ton.

Zdaniem ekspertów, zastosowanie takich rozwiązań będzie na rynku coraz powszechniejsze. Wykorzystuje się je przy budowie wielkopowierzchniowych hal, centrów handlowych, magazynów, stosuje w energetyce i obiektach infrastruktury komunalnej i komunikacyjnej.

Mirosław Tabaczkiewicz nie chce jednak prognozować, jak się będzie rozwijał rynek.

Perspektywy dla stali są wspaniałe. W pracowniach architektów powstają śmiałe koncepcje — coraz wyższe wieżowce, coraz dłuższe mosty. Takie jak projekt Bionic Tower, czyli pionowe miasto — wieżowiec wysoki na 1228 metrów. A takie obiekty buduje się ze stali.

Na polskim rynku najbardziej perspektywiczne dla branży są energetyka, budownictwo mostowe, infrastruktura drogowa i kolejowa. Ale dobre perspektywy nie oznaczają automatycznego otrzymania zleceń. Konkurencja nie śpi. W końcu Chińczycy nauczą się robić konstrukcje — mówią złośliwie w branży. I nie można nie widzieć rynku, który preferuje jak najniższą cenę. Nieraz próbuje się ją zbijać kosztem jakości. Może się okazać, że mimo skoku technologicznego, maszyn najnowszej generacji coraz częściej będziemy obserwować, że kończy się budowa obiektu, a zaczyna jego remont.

Europejski Rynek konstrukcji stalowych

Najwięksi producenci konstrukcji stalowych w Europie to Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Belgia, Włochy i Polska. W 2008 r. Niemcy, które dominują na liście europejskich wytwórców konstrukcji, wyprodukowały około 2,3 mln ton konstrukcji stalowych, natomiast Polska z produkcją 1,2 mln ton uplasowała się na trzecim miejscu. W kryzysowym 2009 r. produkcja w Niemczech — nadal największa — wyniosła około 1,6 mln ton. Polska z produkcją 1,17 mln ton była druga.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Stalowe konstrukcje czekają na lepsze czasy