Standard Chartered stawia na elastyczność

  • Materiał partnera
opublikowano: 14-04-2021, 00:15
aktualizacja: 14-04-2021, 09:26

W biurze czy zdalnie? Rano, w środku dnia czy po południu? Standard Chartered wprowadza elastyczne rozwiązania dotyczące lokalizacji i czasu wykonywania obowiązków służbowych na wniosek pracowników.

Praca wykonywana w innej lokalizacji niż biuro firmy to nie kwestia ostatniego roku. Wymyślił ją ponad pół wieku temu urodzony w Polsce Allan Kiron. Jako pracownik amerykańskiego urzędu patentowego przedstawił w 1969 r. na łamach „Washington Post” nowatorską koncepcję zespolenia komputerów z narzędziami do komunikacji. Swojej idei nadał nazwę „dominetics”, odwołując się do trzech angielskich słów: domicile (miejsce zamieszkania), connections (połączenia) i electronics (elektronika). Termin się nie przyjął, ale pomysł tak. I to długo przed pandemią, w trakcie której ze względów bezpieczeństwa miejscem pracy wielu osób stał się ich dom.

– Rozważania dotyczące uelastycznienia trybu pracy toczyły się u nas od dawna, bo takie potrzeby zgłaszali nasi pracownicy. Elastyczność należała i cały czas należy do najbardziej pożądanych elementów oferty pracodawcy – podkreśla Anna Urbańska, dyrektor zarządzająca (CEO) polskiej spółki Standard Chartered.

Tym, co się zmieniło, jest skala zjawiska – w ostatnich 12 miesiącach w formule home office działało ponad 95 proc. personelu banku. Niemniej biuro było zawsze otwarte dla tych, którzy z różnych powodów nie mogli lub nie chcieli realizować zadań na odległość.

Nie tylko redukcja ryzyka zakażenia przemawia za pracą zdalną. W domu zwykle jest mniej hałasu, rozproszeń, zbędnych bodźców, przez co łatwiej skoncentrować się na sprawach służbowych. Między wideokonferencją a telefonem do partnera biznesowego można włączyć pranie, wyprowadzić psa na spacer lub skoczyć do sklepu po produkty na obiad. Kolejny plus to eliminacja codziennych dojazdów do biura.

– Pytaliśmy naszych pracowników o ich doświadczenia w związku z pracą zdalną. Wielu chwaliło większą swobodę. Prawie wszyscy cieszyli się, że już nie muszą tak często korzystać z zatłoczonych środków transportu publicznego czy stać w korkach. Zaoszczędzony czas przeznaczają na interakcje z bliskimi, dbanie o swoje dobre samopoczucie czy rozwój osobisty – wskazuje Anna Jarczewska, dyrektor ds. HR w polskiej spółce Standard Chartered.

Od technologii do relacji

Czy jednak pracownik, którego się nie widzi, jest równie wydajny, jak ten, którego przełożeni zawsze mają na oku? Bez obaw – dobrze zorganizowany home office może przynieść lepszą efektywność, o czym świadczy badanie zespołu prof. Nicholasa Blooma z Uniwersytetu Stanforda na grupie 16 tys. pracowników chińskiego potentata turystycznego CTrip. W ciągu dziewięciu miesięcy od przejścia na pracę z domu nastąpił u nich 13-procentowy wzrost produktywności. A jak działanie w trybie zdalnym wpłynęło na motywację, zaangażowanie w polskich strukturach Standard Chartered?

– Nie odnotowaliśmy spadku jakości świadczonych usług ani mniejszej efektywności naszych pracowników. W niektórych obszarach zaś zaobserwowaliśmy wręcz wzrost wymienionych parametrów – informuje Anna Urbańska.

Czy zalety zawsze przeważają nad wadami? Takie stwierdzenie zakrawa na nadmierny optymizm. Szefowa Standard Chartered nad Wisłą nie ma wątpliwości, że o sukcesie pracy na odległość przesądza sposób zarządzania i komunikowania się z rozproszonymi zespołami. Gdy samopoczucie i potrzeby zatrudnionych są w centrum uwagi kadry kierowniczej, a relacje w zespole oparte na wzajemnym zaufaniu, tryb pracy zdalnej, wspierany odpowiednimi technologiami, nie powinien wpływać na realizację zadań. Jeśli tego brakuje, wtedy nie pomogą nawet wymieniane przez Allana Kirona połączenia i elektronika, czyli technologie.

- Dbamy o regularny kontakt z pracownikami. Pytamy o ich doświadczenia i obserwacje z pracy zdalnej. Wskazują na chęć

kontynuacji pracy z innych lokalizacji niż biuro również po zakończeniu pandemii. Jednocześnie sygnalizują, że brakuje im bezpośredniego kontaktu ze współpracownikami, który ułatwia pracę nad zadaniami zespołowymi, generowanie pomysłów czy wzajemną inspirację – zaznacza menedżerka.

Dlatego bank uruchomił nową siedzibę w The Warsaw Hub, jednym z najnowocześniejszych obiektów biurowych w Polsce. Warszawskie biuro Standard Chartered znajduje się na najwyższych piętrach prestiżowego wieżowca w świetnej lokalizacji (rondo Daszyńskiego), z którego rozpościera się imponująca panorama stolicy.

– Przestrzeń jest dostosowana zarówno do pracy indywidualnej, w skupieniu, jak i do działań zespołowych, a także do różnego poziomu sprawności. Aż chce się pracować w takim biurze – stwierdza Anna Jarczewska.

Aktywność zawodowa to nie tylko obowiązki. Liczą się też relacje społeczne, interpersonalne, które home office znacząco nam utrudnia. Przychodząc do firmy, spotykamy się na kawie, dzielimy informacjami z pracy i spoza niej w nieformalnej atmosferze. Tego typu spotkania przeniosły się do świata online, w wielu firmach praktykowane są tzw. wirtualne kawy, ale kontakt przez ekran jest uboższy niż bezpośredni. Nic dziwnego, że aż dwie trzecie spółek rozwija model hybrydowy, będący skrzyżowaniem pracy zdalnej ze stacjonarną – wynika z badania Chartered Institute of Personnel and Development (CIPD), brytyjskiego stowarzyszenia zrzeszającego specjalistów działów HR. W ten trend wpisuje się m.in. Standard Chartered, który oferuje swoim pracownikom elastyczność pod względem miejsca i czasu wykonywania obowiązków.

Bank zebrał od nich deklaracje dotyczące potrzeb i preferencji. Większość respondentów nie chce całkowitego powrotu do biur, kiedy ostatecznie pokonamy wirusa – wybierają opcję mieszaną. W szczegółach wygląda to tak: łączenie pracy domowej z biurową jest dobrowolne i następuje na wniosek pracownika. Zainteresowani podają miejsce pracy, np. swoje mieszkanie, siedzibę firmy lub przestrzeń co-workingową oferowaną przez operatora, z którym bank podpisał globalny kontrakt. Nie dość tego: wnioskujący wskazują porę dnia, w której chcą być do dyspozycji swoich klientów i szefów, co oznacza odejście od sztywnych godzin pracy „od do”. Oczywiście indywidualne życzenia pracowników nie mogą być sprzeczne z potrzebami biznesowymi organizacji oraz rozwiązaniami określonymi przez przepisy polskiego prawa pracy.

– Niektórzy lubią pracować rano, inni późnym popołudniem, jeszcze inni wczesnym wieczorem. Te różnice wypływają z uwarunkowań biologicznych czy psychologicznych oraz z obowiązków rodzicielskich, warunków mieszkaniowych, chęci godzenia kariery zawodowej z nauką i wielu innych czynników. Chcemy iść pracownikom na rękę i stwarzać możliwości, w których najpełniej wykorzystają swój potencjał – mówi szefowa polskiej spółki Standard Chartered.

Jeśli coś można zrobić online, nie ma sensu zmuszać ludzi, by codziennie zjawiali się w biurze. Tym bardziej że część mieszka daleko od centrum, w którym znajduje się The Warsaw Hub. Jest jeszcze kwestia rekrutacji. Pożądani kandydaci pochodzą z Krakowa, Wrocławia, Gdańska i innych miejscowości, niekiedy dalekich i bardzo małych. Nie każdego trzeba ściągać do Warszawy.

– Dzięki elastycznemu podejściu możemy lepiej wspierać naszych pracowników w realizacji ich zawodowych i osobistych zadań bądź planów. Jednocześnie zwiększamy swoje szanse na pozyskiwanie talentów. Wiele stanowisk, na które rekrutujemy, wymaga specjalistycznych, nieraz bardzo niszowych kwalifikacji. Nie upierając się co do warszawskiego adresu, trafiamy z naszą ofertą zatrudnienia do specjalistów z innych części Polski – wyjaśnia Anna Jarczewska.

Pozwól pracownikowi wybrać

Jak będziemy pracować, kiedy sytuacja epidemiologiczna pozwoli na powrót do biur? Większość przedsiębiorstw przywróci stacjonarny model działania, przynajmniej częściowo. Dotyczy to nawet pionierów pracy zdalnej na świecie. Google podał 1 września jako symboliczną datę ponownego wejścia w tryb biurowy – home office zostanie ograniczony do 14 dni w roku. Inny gigant technologiczny, Microsoft, zapowiedział, że ponad połowę czasu pracy zatrudnieni będą spędzać w oddziałach koncernu. W IBM natomiast aż 80 proc. personelu ma pracować w biurze przez co najmniej trzy dni w tygodniu.

Co do Standard Chartered, bank stawia na elastyczność. To odpowiedź na oczekiwania pracowników, którzy są tym efektywniejsi, im większą mają decyzyjność – również tę, która dotyczy miejsca, godzin i metod pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane