Stanusch chce być perełką Kulczyka

Karol Jedliński
opublikowano: 15-11-2010, 00:00

Mała spółka kontrolowana przez syna najbogatszego Polaka ma ambicje. Zaczyna wchodzić na rynki zagraniczne.

Wirtualni doradcy zyskują na popularności

Mała spółka kontrolowana przez syna najbogatszego Polaka ma ambicje. Zaczyna wchodzić na rynki zagraniczne.

Sebastian Kulczyk na razie debiutuje ze swoim biznesem na mniejszej giełdzie. Ale Stanusch Technologies plany ma dużo ambitniejsze. Rusza z nowymi projektami i obiecuje rentowność jeszcze w tym roku.

— Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, czyli będziemy rośli tak dynamicznie jak dotychczas, to debiut na dużej giełdzie weźmiemy pod uwagę — mówi Maciej Stanusch, prezes i założyciel firmy.

Mały lider

Na razie wyniki finansowe spółki oferującej tzw. chattertboty, czyli wirtualnych doradców na stronach internetowych, nie powalają. Choć przychody lidera w Polsce w tym roku urosną o ponad 50 proc., to wyniosą zaledwie około 1,1 mln zł. To tyle, ile spółka uzyskała z emisji akcji przed debiutem na NewConnect, i blisko trzy razy mniej niż zarządzany przez Sebastiana Kulczyka fundusz zainwestował w Stanuscha. Po debiucie Pehenomind Ventures będzie kontrolował nieco ponad 50 proc. akcji spółki i miał 2-letni lock-up na sprzedaż akcji.

— Pomoc funduszu przydała się szczególnie w krytycznym 2009 r., gdy wielu kontrahentów wstrzymało zamówienia — przyznaje Maciej Stanusch.

Spółka zaczęła działalność ponad trzy lata temu. Wśród klientów ma m.in. Energę, Ceramikę Paradyż, ING, Getin Bank czy InPost. Jednak po zmianie w zeszłym roku modelu biznesowego spółka liczy, że trafi z ofertą do mniejszych firm.

— Teraz nie sprzedajemy drogiej na starcie licencji, lecz usługę. Jej uruchomienie kosztuje kilka tysięcy złotych, a abonament miesięczny oscyluje w wokół kilkuset złotych — mówi prezes.

Debiut na Wyspach

Nowe pomysły mają oparcie w liczbach. Jeden z niewielkich sklepów internetowych po wdrożeniu chatterbota zwiększył sprzedaż o 30 proc. wieczorami i w weekendy, czyli w czasie, gdy nie działała jego infolinia. Stanusch pracuje też nad czterema projektami, w których współpracuje z dostawcami treści.

— Będą to portale internetowe dające dostęp do treści z różnych branż, np. IT czy medycznej, gdzie główną rolę będzie grał nasz doradca. Zarabiamy wspólnie z partnerem na reklamach, przekierowaniu ruchu itp. Pierwszy portal ruszy na początku grudnia — tłumaczy Maciej Stanusch.

Trwają też prace nad angielską i rosyjską wersją wirtualnych doradców. Stanusch szykuje się do wdrożenia doradcy w amerykańskiej firmie technologicznej, otwierającej serwis obsługi klienta w kilku europejskich krajach, w tym w Wielkiej Brytanii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane