Staranność nie zawsze wystarcza

Bartosz Dyląg
opublikowano: 12-12-2006, 00:00

W procesie badawczym roi się od momentów, w których łatwo popełnić błąd. Szczególnym ryzykiem obciążony jest etap pracy ankietera.

Nie ma doskonałych technik badawczych, można jedynie mówić o zaletach technik w konkretnych zastosowaniach.

Maciej Siejewicz z GfK Polonia podkreśla, że w niektórych przypadkach błąd można popełnić już na etapie konstrukcji narzędzia badawczego, czyli redakcji pytania w kwestionariuszu. Odpowiedź ankietowanego może zależeć od tego, jak sformułowano pytanie. Badacz musi mieć na uwadze, że respondenci mają różne wykształcenie i nie zawsze rozumieją pytanie. Licencjonowane metody badawcze, nie mają takich słabych punktów.

— Zdarzyło nam się, że zlecone nam badania realizowaliśmy metodą subiektywnych prawdopodobieństw, w przypadku których respondent rozdzielał 100 punktów między różne warianty odpowiedzi. Ta metoda okazała się niewystarczająco precyzyjna — wspomina Maciej Siejewicz.

Teoria wymiany społecznej

Łukasz Mazurkiewicz, prezes Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku (OFBOR), podkreśla, że dysponując wynikami badania, należy też mieć wiedzę na temat metody ich realizacji. To konieczne, aby ocenić ich wiarygodność.

Przykładem jest badanie telefoniczne (CATI), w przypadku którego przyjmuje się pewne założenia dotyczące dostępności telefonów. Im wyższa, tym większy sens ma wybór takiego właśnie badania.

— W przypadku niektórych grup to badanie nie da wiarygodnego wyniku. Przykładem są osoby pracujące w biznesie, które posługują się tylko telefonem komórkowym, więc dzwonienie pod numery stacjonarne nie jest w tym przypadku dobrym rozwiązaniem — zauważa Łukasz Mazurkiewicz.

Błędy mogą wystąpić na każdym etapie realizacji badania, ale po kilkunastu latach działania branży doświadczenie pracujących w niej ludzi skutecznie to niebezpieczeństwo minimalizuje. Z drugiej strony występują coraz większe problemy z dotarciem do respondentów, bo ludzie coraz mniej chętnie odpowiadają na pytania ankieterów.

— To „zasługa” części polityków, podważających wiarygodność sondaży. Szkodzą tym nam, ale przy okazji sobie. Ich elektorat odmawia udziału w badaniach, przez co jest w nich niedoreprezentowany — podkreśla Maciej Siejewicz.

Zauważa on, że im wyższy status społeczny, tym zazwyczaj mniejsza chęć udzielania odpowiedzi na pytania ankietera.

— To swoisty paradoks, ponieważ właśnie te osoby — z racji swojej roli zawodowej — bardzo często zamawiają u nas badania — mówi Łukasz Mazurkiewicz.

Specjaliści podkreślają, że w przypadku polityków istnieje problem posługiwania się jednakową siatką pojęciową. Przedstawiciele branży badawczej i politycy dyskutując o badaniach, posługują się odmienną terminologią, co czasami znacznie utrudnia porozumienie. Wpływ na końcowy wynik mają też terminy badania. Największa presja w tym względzie występuje ze strony mediów.

— Ten problem często pojawia się przy okazji badań społecznych lub wyborczych, zlecanych przez media, którym zdarza się narzucać bardzo krótkie terminy. Realizacja badania telefonicznego w ciągu kilku godzin jest często niemożliwa, choćby z uwagi na to, że ludzie nie spędzają całego dnia w domu — zaznacza Maciej Siejewicz.

Cierpi na tym jakość badania. Ponadto przedstawiciele branży podkreślają wpływ niskich cen badań w Polsce na jakość końcowego wyniku.

— Klient ma określony budżet na badanie. W trakcie negocjacji cenowych jest granica, której nie przekraczamy. Jeżeli u nas okaże się zbyt drogo, zleceniodawca kieruje się do mniejszej firmy badawczej, gdzie to samo dostanie za mniejszą cenę. Czasami kosztem jakości — podkreśla Maciej Siejewicz.

Efekt ankieterski

Firmy badawcze dużą uwagę zwracają na pracę ankietera. To etap badania, który w znacznym stopniu jest obciążony niebezpieczeństwem wypaczenia wyniku. Przyczyną może być ludzki błąd lub świadome działanie ankietera. W związku z tym w każdym ośrodku badań istnieją działy odpowiedzialne za kontrolę osób zbierających wyniki. Z kolei efektywność kontrolerów jest przedmiotem audytu OFBOR.

— W jego trakcie sprawdzamy skuteczność kontroli jakości pracy terenowej — mówi prezes OFBOR.

Eliminacji ludzkich pomyłek przy wprowadzaniu danych, a także ich kodowaniu służy także wprowadzenie do badań komputerów.

— Program dostarcza informacji o terminie rozpoczęcia, zakończenia oraz czasie trwania wywiadu. Umożliwia to kontrolę pracy ankietera już na tym etapie — mówi Łukasz Mazurkiewicz.

Pojawiają się też kłopoty z bazami danych, z których korzystają firmy badawcze. Pochodzą one z MSWiA. Okazuje się jednak, że bywają nieaktualne — znajdują się w nich np. dane osób nieżyjących.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Dyląg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy