Stare ikarusy na złom

Marcin Bołtryk
09-08-2007, 00:00

Połowa autobusów miejskich w Polsce to niebezpieczne rzęchy. Jest jednak szansa, że za 10 lat komunikacyjny złom zniknie z ulic.

Na ulicach miast jeździ coraz więcej nowych autobusów

Połowa autobusów miejskich w Polsce to niebezpieczne rzęchy. Jest jednak szansa, że za 10 lat komunikacyjny złom zniknie z ulic.

Choć ogólny stan taboru komunikacji miejskiej nie jest dobry, to jednak w ciągu ostatnich dwóch lat sporo wzrosła sprzedaż autobusów miejskich. W 2006 r. w Polsce sprzedano 1,3 tys. nowych autobusów — aż o 241 (czyli ponad 20 proc.) więcej niż w roku 2005. Takich wyników na rynku krajowym nie było od 4 lat. Tradycyjnie już najlepsze wyniki sprzedaży osiągnął segment autobusów miejskich. W ubiegłym roku polskim przewoźnikom dostarczono ich łącznie 609, aż o 217 więcej niż w roku 2005.

— Oczywiście są miasta z lepszymi i gorszymi autobusami. Jednak generalnie rzecz biorąc, nie jest dobrze. Podczas kontroli w Szczecinie i innych miastach województwa zachodniopomorskiego bywało, że zatrzymywano aż 60 proc. dowodów rejestracyjnych kontrolowanych autobusów. Niechlubnym przykładem jest też Warszawa — tu nasi inspektorzy zatrzymują średnio co trzeci dowód rejestracyjny. Na Śląsku i w województwie świętokrzyskim trzy z dziesięciu kontrolowanych autobusów okazały się niesprawne. Wzorowo było jedynie w Poznaniu, gdzie wszystkie sprawdzone pojazdy były sprawne — opowiada Alvin Gajadhur, rzecznik Głównego Inspektora Transportu Drogowego.

Od samej lektury raportów z kontroli serce gwałtownie przyspiesza, a oczy wpadają w poślizg. Eksploatowane pojazdy mają niesprawne układy kierownicze i hamulcowe, nie działają systemy awaryjnego otwierania drzwi. O przerdzewiałych na wylot nadwoziach i wyciekach płynów nie warto nawet wspominać — taka to oczywistość.

Wymuszone zakupy

Idzie jednak ku dobremu. Wyniki sprzedaży mówią same za siebie. W 2005 r. niezłą krajową sprzedaż „zrobił” zakup przez MZA Warszawa 80 niskopodłogowych autobusów podpoznańskiego producenta, firmy Solaris. Z kolei rewelacyjny zeszłoroczny wynik sprzedaży wiąże się z wyborami samorządowymi i z tym, że przedsiębiorstwa autobusowe spieszyły się, aby zdążyć z przetargami i zakupami przed wejściem w życie od października 2006 r. nowych, bardziej restrykcyjnych norm Euro 4. Pojazdy spełniające normę Euro 4 są o 10-25 proc. droższe od tych z silnikami Euro 3.

Przykładem takiej zakupowej gorączki może być Jelenia Góra, gdzie opracowując budżet gminy na 2006 r., początkowo nie planowano w ogóle zakupu nowych autobusów. Ostatecznie wygospodarowano jednak fundusze na ten cel i wyleasingowano 6 autobusów.

Silny wzrost sprzedaży jest zasługą głównie komunalnych przedsiębiorstw komunikacji miejskiej, które zakupiły łącznie 551 pojazdów. Pozostała cześć trafiła do przedsiębiorstw PKS (34 szt.) i prywatnych firm (24 szt.).

Rekordowe przetargi

Najwięcej nowych autobusów trafiło w ubiegłym roku do Łodzi, Poznania i Sosnowca.

Zamówienie Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Łodzi było wyjątkowe nie tylko ze względu na liczbę, ale również na podejście przewoźnika do pasażerów. Wygrany ostatecznie przez EvoBus Polska oraz Polskie Autobusy przetarg na dostawę 69 autobusów poprzedziły testy oferowanych pojazdów na łódzkich ulicach, a każdy pasażer mógł wypełnić ankietę na ich temat i wrzucić ją do skrzynki umieszczonej przy kabinie kierowcy.

W Poznaniu w połowie zeszłego roku został rozstrzygnięty rozpisany jeszcze w 2005 r. przetarg. Wygrały go Solaris, który wyprodukował dla MPK Poznań 30 autobusów, i spółka MAN, która dostarczyła 20 pojazdów.

Z kolei PKM Sosnowiec zamówił w 2006 roku aż 72 autobusy i stał się krajowym liderem w uzyskiwaniu unijnych funduszy na wymianę taboru.

Trudno oszacować, kiedy z polskich ulic ostatecznie znikną przerdzewiałe ikarusy. Fachowcy twierdzą, że zajmie to jakieś 10 lat. Im szybciej, tym wygodniej i bezpieczniej.

Okiem eksperta

Witold Turzański

prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji we Wrocławiu

Bez rupieci

Wszystkie jeżdżące po wrocławskich ulicach autobusy przechodzą zabiegi techniczne, które pozwalają na utrzymanie ich bieżącej sprawności. Każdy przegląd zaczyna się i kończy diagnostyką, aby sprawdzić, co należy zrobić, a potem skontrolować, czy wszystkie usterki zostały usunięte. Systematycznie wymieniamy tabor, zgodnie z naszą strategią przygotowaną w roku 2001. Teraz według planu powinniśmy wymieniać 10 procent taboru rocznie i te założenia realizujemy. W rezultacie w 2010 roku nie powinno być w naszym MPK autobusu starszego niż dziesięcioletni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Stare ikarusy na złom