Stare, lokalne smaki, nowy potencjał

Komunikat partnera
opublikowano: 27-09-2018, 09:31

Coraz większa grupa konsumentów odczuwa znużenie i zniechęcenie do powszechnie dostępnych produktów. Poszukują tego co unikalne, lokalne, tradycyjne i wyjątkowe. Ten trend otwiera możliwości rozwoju i przed lokalnymi, wiejskimi społecznościami. Aby z nich skorzystać trzeba bezwzględnie pilnować jakości, inspirować się tradycyjnymi recepturami, a ofertę dopasować do potrzeb współczesnego konsumenta. Nie jest to proste, ale jak najbardziej wykonalne.

Przykłady płynące z krajów zachodniej Europy pokazują, że lokalne marki potrafią nie tylko napędzać gospodarkę poszczególnych regionów. Wpływają na zrównoważony rozwój dzięki sprzedaży produktów, ale także usług turystycznych (turystyka kulinarna przeżywa aktualnie renesans). Co więcej, mogą stać się wizytówkami kraju, czy regionu za granicą.

Jak osiągnąć taki sukces? Na pewno nie ma jednego utartego szlaku, ale warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach.

Jakość i komunikacja
Pierwsze z nich, to dbałość o jakość oraz komunikację na temat jakości. Istotne jest tu zbudowanie własnej marki i rozpoznawalności, ale równie ważne może być wykorzystanie potencjału, jaki kryją w sobie unijne systemy certyfikacji żywności wysokiej jakości (Chronione Oznaczenie Geograficzne, Chroniona Nazwa Pochodzenia, Gwarantowana Tradycyjna Specjalność – więcej www.trzyznakismaku.pl), certyfikat ekologiczny, wpisanie na ministerialną Listę Produktów Tradycyjnych (https://www.gov.pl/rolnictwo/lista-produktow-tradycyjnych12) czy też udział w Sieci Dziedzictwa Kulinarnego (www.culinary-heritage.com).

Dlaczego warto pomyśleć o certyfikacie albo innego rodzaju wspólnym oznaczeniu dla produktów? Ułatwiają one prowadzenie akcji promocyjnych, a co za tym idzie budowanie rozpoznawalności i świadomości na temat oferowanych produktów. Promując jedno wspólne logo możemy połączyć siły i w skuteczniejszy sposób dotrzeć do większej liczby zainteresowanych osób. Konsumentom łatwiej zapamiętać jeden wspólny znak niż kilka logotypów promowanych przez konkurujących ze sobą przedsiębiorców.

Związane z certyfikatem logo, to dla konsumenta niezależna gwarancja jakości a także szybki i prosty przekaz, który brzmi: to jest produkt wysokiej jakości - warto go spróbować!

W dobie wszechobecnego pośpiechu i obrazkowej komunikacji taka błyskawiczna „historia” stojąca za naszym produktem ma kluczowe znaczenie. Spójrzmy na przykłady włoskiego parmezanu, francuskiego szampana czy niemieckich szparagów –te lokalne marki stały się wizytówkami nie tylko regionów, ale i krajów. Wszystkie posiadają certyfikaty dzięki czemu nie można ich podrabiać, ani się pod nie podszywać bo grozi to konsekwencjami prawnymi.

Pracujmy razem
Nieodłącznym elementem ich sukcesu jest współpraca lokalnych producentów. Trzeba przestać spoglądać na sąsiada jak na konkurenta, a raczej szukać płaszczyzn do współpracy.

Nastawienie na współpracę oparte jest z pewnością na wzajemnym zaufaniu, dzięki któremu można dzielić nie tylko koszty, ale też zyski. Spółdzielczość w Polsce kojarzy się bardzo źle, ale chyba najwyższy czas trochę „ocieplić” to pojęcie – samotne i małe gospodarstwa, w dłuższej perspektywie, mogą nie podołać wymogom rynku, trudnym negocjacjom handlowym i skutecznemu dostarczaniu produktów odbiorcom.

W Polsce też się da!
Wspólne lokalne marki, często wykorzystując dofinansowania unijne, tworzą także przetwórcy. Kilka lat temu na Kujawach i Pomorzu powstał klaster Spiżarnia Kujawsko – Pomorska, w ramach którego nakręcono wspólny spot reklamowy oraz przygotowano specjalnie oznaczone półki do sprzedaży produktów pod wspominanym logo – stanęły one w wielu sklepach w regionie.

Szwajcarzy wiedzą, że stare rasy i odmiany to świetna marka Znakomitym przykładem udanej promocji produktów opartych o lokalne surowce z dawnych odmian i ras jest działalność szwajcarskiej organizacji Pro SpecieRara. Stworzyła ona specjalny znak handlowy, który konsumenci kojarzą z lokalnymi (bardzo często też ekologicznymi) produktami. Od producentów, którzy chcą się nim posługiwać, pobierana jest niewielka opłata, która pozwala na promocję idei wiejskiej bioróżnorodności i samego znaku. Efekty? Rozpoznawalna marka, która dostępna jest na półkach najważniejszej szwajcarskiej sieci supermarketów.

Bez współpracy trudniej o certyfikat
Współpraca to jedyna droga do zdobycia unijnych znaków jakości żywności. Ze względu na to, że dotyczą dziedzictwa kulinarno – kulturowego przyznawane są one nie poszczególnym producentom, ale zrzeszeniom producentów działających np. w danym regionie. Takim zrzeszeniom znacznie łatwiej jest spełnić wymogi związane z dokumentacją a także na późniejszym etapie zadbać o kontrolę jakości produktu i jego promocję. Przykładami takich zrzeszeń na polskim rynku mogą być Stowarzyszenie „Partnerstwa Producentów Cebularza Lubelskiego”, które zarejestrowało znak Chronione Oznaczenie Geograficzne dla cebularza lubelskiego albo Stowarzyszenie Sady Grójeckie czuwające nad promocją grójeckich jabłek.

Stary, tradycyjny produkt – nowa atrakcja
Lokalne produkty oparte na starych recepturach mogą pomóc nie tylko w rozwijaniu tradycyjnej sprzedaży, ale stać się atrakcją turystyczną. W dobie rosnącego zainteresowania ekoturystyką, turystyką zrównoważoną czy też kulinarną, niewielcy przetwórcy, restauratorzy czy rolnicy (a najlepiej wszyscy razem!) z powodzeniem mogą przygotować atrakcyjny szlak kulinarny, który „przytrzyma” turystę na dłużej niż kilka godzin.

Wystarczy spojrzeć na to jak działają odradzające się polskie winnice. Wytwarzają one wino wysokiej jakości, stosunkowo drogie i dostępne w niewielkich ilościach. Często jednak istotnym źródłem dochodu winnic staje się organizacja degustacji, prezentacji winnicy czy też usługi agroturystyczne. Na potrzeby tego zjawiska ukłuto nawet specjalne określenie: enoturystyka. Skoro można z winem, czy serem to dlaczego nie z innymi produktami? Rozsiane po różnych rejonach kraju szlaki kulinarne i wioski tematyczne pokazują, że można. Wszystko jest kwestią ciekawej oferty i współpracy regionalnej społeczności.

Lokalność chroni środowisko
Przeprowadzone w Niemczech badania wykazały, że w jednym kubku jogurtu znalazły się składniki pochodzące z 4 krajów. Razem przebyły one około tysiąca kilometrów. Te liczby zwiększają się, gdy w podobny sposób przeanalizujemy skład bardziej przetworzonych produktów.Wytworzona w taki sposób żywność wiąże się z dużym obciążeniem środowiska naturalnego, chociażby przez transport. W celu określenia odległości jaką pokonała żywność powstało nawet pojęcie żywnościokilometrów / food miles.

W przypadku lokalnych produktów ten wskaźnik jest bardzo niski (to dobrze!) –wybierając tego typu produkty wspieramy regionalną gospodarkę,która rozwija się w sposób zrównoważony, czyli taki, który pozwala ludziom na czerpanie korzyści z własnych działań, a jednocześnie nie narusza przyrody i jej dziedzictwa.

Wszystkich zainteresowanych współpracą z KSOW informujemy o możliwości rejestracji w bazie partnerów KSOW na stronie www.ksow.pl

Materiał opracowany przez Gminę Ciężkowice

Materiał współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramachprojektu: "Zrównoważony rozwój obszarów wiejskich przez żywność wysokiejjakości z naciskiem na produkt lokalny"

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Komunikat partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Komunikaty / Stare, lokalne smaki, nowy potencjał