Start-upy: innowacja znaczy rozwój

Materiał partnera
aktualizacja: 23-11-2017, 14:20

Nowość, lepsza wersja czy kopia innego produktu? Czy koniakowskie koronki mogą zaistnieć w startupowym środowisku? Czy to miejsce wyłącznie dla rozwiązań informatycznych?

Według raportu „Polskie startupy 2017”, przygotowanego przez Fundację Startup Poland, połowa badanych przedsiębiorców twierdzi, że „tworzy całkiem nowy produkt”. Drugie tyle, że „ulepsza istniejące rozwiązania”. Do kopiowania już istniejących produktów przyznaje się 3 proc. badanych start-upów.

19
proc.
Wyświetl galerię [1/2]

19 proc.

Taki odsetek start-upów patentuje swoje rozwiązania.

Nowość i zmiana

Niestety, nie ma precyzyjnych mierników innowacyjności. Nawet definicję tego pojęcia każdy właściwie ma własną. To sprawia, że ocena projektów jest utrudniona. — Definicja innowacji mówi, że to usprawnienie istniejącego produktu, usługi bądź modelu biznesowego. Tam, gdzie mamy do czynienia z usprawnieniem, mówimy o innowacji. Gdzie z budowaniem czegoś kompletnie nowego, mówimy o wynalazczości i inwencji — wyjaśnia Piotr Pietrzak, mentor programu wspierania start-upów InCredibles, utworzonego przez Sebastiana Kulczyka, a na co dzień dyrektor ds. technologii i innowacji IBM Polska.

Według Dariusza Żuka, współtwórcy Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, think tanku Polska Przedsiębiorcza, a na co dzień prezesa Business Link, innowacja to rozwiązanie zaspokajające jakieś potrzeby w sposób lepszy niż robią to inni. Jeśli ktoś rozwiąże problem szybciej, taniej, łatwiej, to jest innowacja.

Julia Krysztofiak-Szopa, mentorka programu wspierania start-upów InCredibles, prezes fundacji Startup Poland, tłumaczy opisowo.

— Innowacyjność polega na tym, że jakiś proces jest zmieniony, a przez to szybszy, tańszy, eliminujący pośredników. Sprawia, że możemy robić coś, czego nie mogliśmy robić wcześniej — wyjaśnia.

Jak przekonuje, innowację jako pojęcie można zastąpić po prostu słowem postęp, bo daje możliwość wykonywania czegoś, do czego wcześniej nie było narzędzi. Oczywiście pojęcie innowacyjności jest relatywne.

— To, co w Polsce, a tym bardziej w Stanach Zjednoczonych czy Japonii, już nie jest innowacją, w Bośni i Hercegowinie może być czymś zupełnie nowym. Dane rozwiązanie może być innowacją globalną, lokalną, a nawet w obrębie jednej firmy. Np. innowacją w przedsiębiorstwie Poczta Polska jest płacenie kartą w placówkach — tłumaczy. Z innowacyjnością bywało różnie w ostatnich latach. Mówiono o produktach klonach.

— Krążyły żarty, że pojawia się kolejna sieć społecznościowa. Teraz rynek start- -upów staje się coraz bardziej dynamiczny, konkurencyjny, profesjonalny i takie klony, kopie tego, co powstało gdzieś za granicą, pojawiają się coraz rzadziej — tłumaczy Julia Krysztofiak-Szopa i przyznaje, że nie wszystkie start-upy są innowacyjne.

— Nie każdy start-up ma innowacyjny produkt. Jednak w takim przypadku nie ma możliwości odniesienia dużego sukcesu. Chyba że ten produkt będzie tworzony niższym kosztem niż dotychczas, przez inne firmy — stwierdza Piotr Pietrzak. A Dariusz Żuk zauważa, że innowacją może być np. ciekawy sposób dystrybuowania produktu.

Dynamiczne środowisko

Ekosystem startupowy uważa się zwykle za obszar innowacyjny. Chociaż eksperci zgodnie potwierdzają, że skupione w nim firmy nie są jednolitą grupą. — Środowisko startupowe w Polsce jest zdywersyfikowane. Bierze się to z różnorodności branż, do tego dochodzi zróżnicowanie związane z wiekiem startupowców (którzy są coraz starsi) i ich doświadczeniem — mówi Julia Krysztofiak-Szopa. Zróżnicowanie potwierdza Piotr Pietrzak. Jednak różnice zaznacza z innego punktu widzenia.

— Jest wiele firm, które dużo mówią, a mało dają. Mają bardzo dobrze opracowane tematy związane z komunikacją, PR, ale gorzej jest z modelem biznesowym. Pomysł jest chwytliwy, ale to nie oznacza, że przyniesie wartość końcowemu użytkownikowi oraz inwestorowi. Istnieje jednak dużo firm — nazywam je małymi mistrzami — których nie widać, budują swoje biznesy, a zaczyna być o nich głośno, gdy dochodzi do jakiegoś przejęcia albo dużej inwestycji — opowiada Piotr Pietrzak.

Jego zadaniem, po latach budowy rynku stratupowego w Polsce, coraz więcej firm podchodzi profesjonalnie do zadań wynikających z prowadzenia przedsiębiorstwa — układania struktury sprzedażowej, budowania zespołu, skalowania biznesu. Następuje profesjonalizacja, która zaczęła się wiele lat temu, przy okazji powstawania pierwszych zachęt dla młodych firm.

— Kiedy patrzę na pierwsze projekty stymulacyjne i inwestycyjne tego rynku, widzę ten okres jako czas edukacji. Bez tego nie mielibyśmy tylu osób, które teraz profesjonalnie zajmują się rynkiem kapitałowym i inwestycjami, nie mielibyśmy tylu prywatnych inwestorów, skupionych w sieciach aniołów biznesu i nie mielibyśmy tylu osób, które chcą zakładać własne firmy.

Więcej, bo taniej

Modelowy polski start-up robi oprogramowanie do analityki big data i sprzedaje je firmom, głównie niewielkim. Jednak zamierza celować w korporacje. Start-upy najchętniej lokalizują swój produkt w ICT. Ulubione dziedziny to: aplikacje mobilne, rozwiązania dla marketingu elektronicznego, big data, analityka, narzędzia informatyczne dla biznesu i life science.

Jak podkreśla Julia Krysztofiak-Szopa, w tych dziedzinach można wystartować za niewielkie pieniądze — swoje, rodziny i znajomych, nie czekając na kapitał zewnętrzny. To specyfika polskiego rynku kapitałowego. Innowacja czy nowy produkt tworzony jako oprogramowanie, usługa czy aplikacja mobilna ma bardzo niski próg wejścia. Dlatego mało start-upów w Polsce, działających w branży ICT, zajmuje się tworzeniem technologii.

— Najczęściej wykorzystują już istniejące technologie do budowy nowego modelu biznesowego, albo produktu z tym modelem powiązanego — tłumaczy Piotr Pietrzak. Drugim czynnikiem, dającym start- -upom szansę na szybki wzrost i dużą wycenę w niedługim czasie jest znalezienie niszy rynkowej.

— Znalezienie niszy jest z jednej strony coraz trudniejsze, z drugiej gwarantuje sukces komercyjny — jeżeli nisza jest na tyle pojemna, że pozwoli firmie przetrwać. Pamiętajmy o tym, że firmy we wczesnej fazie rozwoju — zwłaszcza gdy mamy do czynienia z wczesnymi rundami finansowania, czyli, FFF (zwaną Family, Friends & Fools), jak również w tzw. rundach seedowych, gdzie inwestuje się do 200 tys. zł — mają prawdopodobieństwo przetrwania jak 1 do 10. Czyli dziesięć pada, jedna przeżywa. I to jest na ogół ta, która znajduje niszę i potrafi się w niej usadowić — wyjaśnia Piotr Pietrzak.

Weryfikacja projektów

Dzisiaj w Polsce słowo start-up jest bardzo nośne. Nawet — jak mówi Piotr Pietrzak — „przegrzane”. — Wielu chce się „przytulić” do tego środowiska. A w branży technologicznej trudno od pierwszego spojrzenia ocenić, co jest innowacją, a co odtworzeniem. Natomiast siłą i jednocześnie mechanizmem weryfikacyjnym tego środowiska jest jego usieciowienie. Mówimy o ekosystemie, o tych, którzy finansują start-upy i innowacje. Należą do nich fundusze venture capitals, sieci aniołów biznesu i tzw. seryjni przedsiębiorcy, którzy już rozwinęli jakiś biznes. Przykładem mogą być Mariusz Gralewski, założyciel Goldenline, czy Piotr Wilam, założyciel Onetu — obecnie inwestorzy VC. Ten system weryfikuje jakość środowiska startupowego — wyjaśnia Julia Krysztofiak-Szopa.

Podkreśla, że coraz więcej jest inwestorów spoza branży finansowej, przybywa tych, którzy wywodzą się ze świata start-upów i zjedli zęby w tym biznesie. A podejmując decyzję o finansowaniu projektów są w stanie dużo lepiej ocenić potencjał ich rozwoju niż finansiści, którzy patrzą na liczby, często nie zwracając uwagi np. na miękkie kompetencje zarządów. Seryjni przedsiębiorcy, którzy dziś są inwestorami mają szerszy ogląd. Najlepiej weryfikują projekty, potencjał i innowacyjność start-upów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Start-upy: innowacja znaczy rozwój