Start-upy nie myślą o polisach

Młodzi przedsiębiorcy nie szukają ochrony, a rynek finansowy obawia się wchodzenia z nimi na głęboką wodę

Niewielu początkujących przedsiębiorców ubezpiecza się z własnej inicjatywy, tym bardziej że na tym etapie rozwoju mają na głowie większe problemy i wolą skupić się na prowadzeniu bieżącej działalności. Ale ubezpieczyciele też się do nich nie garną, ponieważ niestandardowych rodzajów ryzyk boją się jak ognia.

Wyświetl galerię [1/2]

RYZYK-FIZYK: Piotr Wójcik, dyrektor departamentu ubezpieczeń OC w AXA, podkreśla, że nowe technologie informatyczne to przyszłość — i ubezpieczyciele, którzy nie zaistnieją w tym segmencie, zostaną w tyle. Dlatego AXA stawia na tego typu rozwiązania, pomimo na razie niskiej opłacalności i sporego ryzyka.

Strach przed nieznanym

Piotr Wójcik, dyrektor departamentu ubezpieczeń OC w AXA, tłumaczy, że w przypadku podmiotów, które prowadzą działalność tradycyjną, często wystarczy standardowy pakiet ubezpieczeń dla MSP, za pomocą którego można zapewnić ochronę swojemu majątkowi oraz m.in. zabezpieczenie odpowiedzialności cywilnej. Przykładem są fryzjerzy i właściciele małych sklepików. Rzadko jednak będzie on odpowiedni dla powstających obecnie start-upów działających w obszarze nowych technologii.

— Firmy, które proponują coś nowego, muszą zdawać sobie sprawę z tego, że ubezpieczycielowi trudno będzie ocenić ryzyko związane z ich działalnością. Ta ocena odbywa się zawsze na podstawie informacji o wcześniejszej szkodowości podobnych urządzeń albo wyrobów. Jeżeli produkt czy maszyny, które będzie chciał ubezpieczyć start-up, nie działają jeszcze na rynku, to ocena ryzyka, a co za tym idzie, zapewnienie ochrony, będzie bardzo trudne — mówi Piotr Wójcik.

Problem pojawia się także w przypadku ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej.

— Wiele start-upów technologicznych rozwija się inaczej niż tradycyjne firmy. Powstają one od razu z planem działalności globalnej, traktując lokalny rynek tylko jako dodatkowy. Z punktu widzenia ubezpieczyciela oznacza to, że firma będzienarażona na spory z klientami w obcych jurysdykcjach prawnych. Zdarza się, że ubezpieczamy nowe przedsiębiorstwa z branży technologicznej, dla których głównym rynkiem są Stany Zjednoczone. Zatem z ubezpieczeniowego punktu widzenia to są amerykańskie biznesy, a tym samym zupełnie inne ryzyko — mówi Piotr Wójcik.

Staż się nie liczy

Przy tym nie funkcjonują żadne ograniczenia, jeżeli chodzi o staż działalności spółki, która chciałaby się ubezpieczyć.

— Nie spotkaliśmy się z sytuacją, że krótki staż przedsiębiorstwa miał wpływ na przedstawienie oferty na ubezpieczenie mienia firmy. Zdarza się natomiast, że w przypadku ubezpieczenia OC ubezpieczyciele, dokonując oceny ryzyka, analizują staż, doświadczenie oraz kwalifikacje — zwłaszcza kadry zarządzającej i kluczowych pracowników, w zależności od branży. Niemalże zawsze taka analiza prowadzona jest dla OC zawodowego, np. w przypadku IT, projektantów, architektów, inżynierów kontraktu — wymienia Jakub Mucha, prezes Infinity Brokerzy Ubezpieczeniowi.

Anna Midera, zastępca dyrektora w warszawskim biurze STBU, przyznaje, że w przypadku niektórych produktów ubezpieczeniowych, np. gwarancji ubezpieczeniowych czy D&O, czyli OC władz spółek, występują minimalne wymagania czasowe warunkujące możliwość złożenia oferty.

— Możemy tutaj spotkać się z takimi wymaganiami, jak minimalny czas prowadzenia działalności, poziom obrotów, wartość majątku czy wykluczenie określonych branż — mówi Anna Midera.

— Przy ubezpieczeniu D&O wymagana jest co najmniej 3-letnia historia zarządu. Natomiast start-upami przeważnie kierują młodzi ludzie, którzy dopiero zaczynają przygodę z biznesem. Natomiast przy gwarancjach ubezpieczeniowych potrzebujemy minimum pięcioletniej historii finansowej spółki — wtóruje Piotr Wójcik.

Obustronne ryzyko

Generalnie największym problemem jest więc nie młody wiek spółki, tylko nowe rozwiązania, które proponuje. I nie tylko polscy ubezpieczyciele mają z tym kłopot. Pojawiła się nawet inicjatywa rozwiązania jednej z problematycznych kwestii.

— Chodzi o zwiększenie możliwości ubezpieczenia nowych materiałów i technologii budowlanych. Komisja Europejska (KE) dostrzegła brak dostatecznej oferty ubezpieczeniowej dla produkcji i użytkowania takich materiałów oraz technologii, zleciła więc raport na ten temat. Insurance Europe jako przedstawiciel europejskich ubezpieczycieli brał udział w jego przygotowaniu. Raport powstał w 2015 r. i zawiera m.in. rekomendację powołania europejskiego systemu gromadzenia danych o szkodach związanych z nowymi technologiami budowlanymi, co mogłoby pomóc w ocenie ryzyka. Niestety, z tego, co wiem, taka baza danych do tej pory nie powstała i na razie nie słychać o dalszych krokach ze strony KE — mówi Piotr Wójcik.

Widać zatem, że ubezpieczyciele chcieliby nawiązać współpracę ze start-upami, tylko nie wiedzą, jak do tego podejść.

— Takie firmy mogą być ciekawym kąskiem z uwagi na dynamiczny rozwój — przyznaje Jakub Mucha. Zgadza się z nim Piotr Wójcik.

— To biznesy, które szybko rosną. Jednak to od indywidualnego podejścia zależy, czy ubezpieczyciele zdecydują się na ochronę pewnych obszarów ich działalności, czy nie. Dla takich instytucji to też duże ryzyko. My zdecydowaliśmy się na ubezpieczanie firm z branży IT, także nowych. Wyszliśmy bowiem z założenia, że nowe technologie informatyczne to przyszłość — i jeżeli nie zaistniejemy w tym segmencie, to zostaniemy w tyle. Dlatego wchodzimy w niego, pomimona razie niskiej opłacalności i sporego ryzyka — tłumaczy dyrektor AXA.

Przydatne rozwiązania

O niektóre ubezpieczenia start-upy powinny jednak powalczyć. — Coraz częściej kontrahenci wymagają od nich ubezpieczeń, zwłaszcza odpowiedzialności cywilnej — zwraca uwagę Jakub Mucha. Do tego warto sprawdzić, czy dana działalność nie podlega akurat obowiązkowi ubezpieczenia. Pojawia się on w wielu branżach np. transportowej, finansowej, ubezpieczeniowej, budowlanej czy medycznej.

— Przy tego rodzaju ubezpieczeniach bardzo ważny jest moment uruchomienia polisy i zachowanie jej ciągłości. Dlatego już na etapie planu rozpoczęcia działalności gospodarczej należy zweryfikować, czy polisa będzie konieczna, jakie są minimalne wymagane sumy gwarancyjne i od kiedy najpóźniej należy uruchomić ubezpieczenie. Warto też rozważyć ubezpieczenie uzupełniające — nadwyżkowe, z odpowiednio wyższą sumą gwarancyjną, ponieważ ustawowo wymagane sumy są często dosyć niskie i nie zabezpieczą właściwie roszczeń — zwraca uwagę Anna Midera.

Ponadto do ubezpieczania się może zmobilizować młody biznes wprowadzenie do polskiego systemu prawnego unijnego rozporządzenia w sprawie zarządzania danymi osobowymi (RODO).

— Zmiany wejdą w życie wiosną 2018 r. Wynikiem ich wprowadzeniabędą dodatkowe, restrykcyjne obowiązki dotyczące przechowywania i przetwarzania danych osobowych, których naruszenie może zakończyć się bardzo poważnymi konsekwencjami finansowymi — zwraca uwagę Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR). Jego zdaniem, młode firmy działające w obszarze nowych technologii często niesłusznie uważają, że najlepszym gwarantem bezpieczeństwa jest dobra inwestycja w „fizyczne” zabezpieczenia, czyli hardware i software. Pojawia się jednak sporo nowych zagrożeń, wobec których nawet najlepszy sprzęt i oprogramowanie mogą okazać się bezradne. Wtedy pomoże jedynie ubezpieczenie.

— Funkcjonują już na rynku polisy chroniące na wypadek cyberryzyk — zwraca uwagę Łukasz Zoń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Start-upy nie myślą o polisach