Stelmet wycenił się na 1 mld zł

Spółka Stanisława Bieńkowskiego podbija zagraniczne rynki i ma chrapkę na przejęcia, w czym pomóc ma warszawski parkiet

Osiem lat temu giełdowe plany Stelmetu pokrzyżował wybuch kryzysu finansowego za oceanem. Drugie podejście przypadło także na gorący czas w Stanach Zjednoczonych: w nocy z 26 na 27 września odbyła się pierwsza debata przedwyborcza między Hillary Clinton a Donaldem Trumpem. W sondażach kandydaci idą łeb w łeb, a według analityków Citigroup, wygrana Donalda Trumpa oznaczałaby zmniejszenie szans na odbicie globalnego wzrostu przed końcem roku i zwyżkę notowań aktywów uznawanych za bezpieczne, czyli np. złota.

Stelmet wycenił się na 1 mld zł

Justyna Dąbrowska
opublikowano: 26-09-2016, 22:00

Spółka Stanisława Bieńkowskiego podbija zagraniczne rynki i ma chrapkę na przejęcia, w czym pomóc ma warszawski parkiet

Osiem lat temu giełdowe plany Stelmetu pokrzyżował wybuch kryzysu finansowego za oceanem. Drugie podejście przypadło także na gorący czas w Stanach Zjednoczonych: w nocy z 26 na 27 września odbyła się pierwsza debata przedwyborcza między Hillary Clinton a Donaldem Trumpem. W sondażach kandydaci idą łeb w łeb, a według analityków Citigroup, wygrana Donalda Trumpa oznaczałaby zmniejszenie szans na odbicie globalnego wzrostu przed końcem roku i zwyżkę notowań aktywów uznawanych za bezpieczne, czyli np. złota.

Wybory zaplanowano na 8 listopada, dwa tygodnie wcześniej Stelmet chciałby już zadebiutować na GPW. Rozpoczęty dziś proces budowy księgi popytu zakończy się 11 października, a przyjmowanie zapisów na akcje w obu transzach potrwa przez trzy kolejne dni — od 12 do 14 października. Do kupienia jest 1,5 mln nowych akcji i 4,4 mln należących do jedynego akcjonariusza — Stanisława Bieńkowskiego. Pieniądze z emisji (50-60 mln zł) potrzebne są na przejęcia, które mają umocnić lub zbudować pozycję spółki na europejskich rynkach. Przy tych parametrach emisji spółka wycenia się na co najmniej 1 mld zł.

Brenter zamiast brexitu

Spółka Stanisława Bieńkowskiego to pod względem wolumenu produkcji największy producent i dystrybutor drewnianej architektury ogrodowej (DAO) w Polsce i Europie. Firma handluje też opałowym pelletem, powstającym z produktu ubocznego. Większość przychodów ze sprzedaży (85 proc.) pochodzi z eksportu. W roku obrotowym 2014/2015 przychody pro forma, uwzględniające wyniki Grange Fencing (GF), wyniosły 573 mln zł, po trzech kwartałach roku obrotowego 2015/2016 sięgają 456 mln zł (+2 proc. r/r). W roku obrotowym 2014/2015 EBITDA spadła o 18 proc., do 80 mln zł, zysk operacyjny o jedną czwartą, do 59 mln zł, a zysk netto o 17 proc., do 65 mln zł. Piotr Leszkowicz, dyrektor finansowy spółki, spadek zysków tłumaczy brytyjskim przejęciem.

— GF, kupione w listopadzie 2014 r., ma niższą rentowność w porównaniu z polską spółką. Wynika to z różnicy w kosztach pracy oraz tym, że w odróżnieniu od Stelmetu nie jest to podmiot pionowo zintegrowany, a więc obejmujący wszystkie fazy produkcji, począwszy od zamówienia i planowania, poprzez produkcję, aż do organizacji logistyki mówi Piotr Leszkowicz, dyrektor finansowy spółki.

GF przejęto głównie z myślą o marce tego podmiotu i jego potencjale dystrybucyjnym na rynku brytyjskim, największym w Europie rynku drewnianej architektury ogrodowej. Jego wartość, według zleconego przez Stelmet badania, to prawie 0,8 mld EUR rocznie (w cenach producenckich). Obecnie GF ma w rynku 8-9-procentowy udział, a pod skrzydłami Stelmetu celuje w udział dwucyfrowy. Stelmet ma zakłady produkcyjne w Zielonej Górze, Jeleniowie i Lubięcinie, do których niebawem dołączy także nowy, znajdujący się w Grudziądzu.

Po jego uruchomieniu w roku obrotowym 2016/2017 zdolności produkcyjne i magazynowe grupy wzrosną do 300 tys. m sześc. DAO, z czego jedna trzecia to wkład nowej fabryki. Moce produkcyjne zakładu z Grudziądza będą na starcie dwa razy większe od zakładów brytyjskich. Produkcja w Wielkiej Brytanii jest stopniowo wygaszana.

Zamknięto już jeden z dwóch zakładów produkcyjnych GF (w Hull), a do końca grudnia podobny los ma spotkać fabrykę w Telford. Spółka chciałaby wykorzystać model przejęcia zastosowany na Wyspach Brytyjskich także na innych rynkach, przejmując tym samym spółki dystrybucyjne. Jeśli dojdzie do przejęcia zakładu produkcyjnego, to prawdopodobnie w Polsce. Na razie jednak grupa nie prowadzi żadnych wiążących negocjacji.

Drobna konkurencja

Konkurencja Stelmetu w Polsce jest rozproszona. Władze firmy nie obawiają się zagranicznych rywali — ani bliższych, zachodnioeuropejskich, ani dalszych, w szczególności z Chin. W pierwszym przypadku Stelmet punktuje kosztami pracy, w drugim miejscem. Wysokie koszty transportu stanowią barierę ochronną. Zdaniem menedżerów firmy, przewagę Stelmetowi dają też efekty skali.

— Drugi pod względem wielkości producent w Polsce jest około 4,5-krotnie mniejszy niż Stelmet. Pozycję na rynku zbudowaliśmy dzięki efektom skali, a nie tylko kosztom pracy. Jesteśmy ponadto pionowo zintegrowani, obejmujemy cały łańcuch produkcji, dzięki czemu przechwytujemy marżę na każdym etapie. Ważne jest też posiadanie know-how, sprawnego zaplecza logistycznego oraz wypracowanego latami zaufania dużych sieci handlowych — mówi Andrzej Trybuś, członek zarządu, odpowiedzialny za sprzedaż, produkcję i logistykę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane