Stemple warte są miliony

  • Ewa Bednarz
13-01-2015, 00:00

Rok 2014 był rekordowy dla wielu inwestycji alternatywnych, w tym znaczków. Swoje miejsce odnotowała Gujana Brytyjska warta 9,5 mln USD

Indeksy znaczków pocztowych o ratingu inwestycyjnym są wyjątkowo stabilne. GB250 Index, obejmujący 250 najbardziej poszukiwanych znaczków brytyjskich, zyskuje rocznie średnio 12 proc. i nigdy na wartości jeszcze nie stracił, a GB30 Index zyskiwał od 40 lat po 10 proc. rocznie. Wyniki są więc imponujące, a inwestycja ma tę zaletę, że rynek znaczków nie reaguje na sytuację gospodarczą ani poszczególnych państw, ani globalną.

DŁUGA DROGA:
Zobacz więcej

DŁUGA DROGA:

Znaczek, za który w ubiegłym roku zapłacono rekordową cenę na aukcji w Sotheby’s, zanim tam trafił, przebył krętą drogą ze Szkocji do Niemiec i Francji, a później do USA. [FOT. EAST NEWS]

Nie jest więc skorelowany z rynkami akcji i surowców i może stanowić stabilne uzupełnienie portfela inwestycyjnego. Dowodem na to jest rok 2008, w którym mimo krachu wskaźnik GB30 zyskał 38 proc., a GB250 32 proc., bo jak mówią specjaliści — złota czy diamentów można wydobywać więcej, mogą się też znaleźć nowe złoża, ale Penny Blacka się nie dodrukuje.

Za czarną jednopensówkę przed dekadą wystarczyło zapłacić 4,5 tys. GBP, dzisiaj trzeba wydać 12,5 tys. GBP. Tyrian Plum 2 d podrożał w tym czasie z 85 tys. GBP do 115 tys. GBP, ale to wyjątkowy rarytas. Wprawdzie w maju 1910 r. znaczek z królem Edwardem VII wydrukowano w nakładzie 24 mln egzemplarzy, ale król kilka dni później… zmarł i polecono zniszczyć cały świeżo wydrukowany nakład. Zachowało się tylko dwanaście sztuk, z czego trzy należą do Królewskiego Towarzystwa Filatelistycznego.

Rok rekordu

Świat filatelistów zelektryzowała w minionym roku informacja o sprzedaży Gujany Brytyjskiej 1c Magenta wydanej w 1856 r., na aukcji w nowojorskim Sotheby’s za 9,5 mln USD.

Zarządca służb pocztowych Gujany Brytyjskiej zlecił wydrukowanie znaczków, gdy spóźniał się ich transport. Powstały dwa: różowy o nominale jednego centa i niebieski czterocentowy. Pierwszy zachował się tylko jeden. Został odnaleziony w stercie dokumentów w 1873 r. i sprzedany za kilka szylingów kolekcjonerowi, który wysłał go do Szkocji. Tam włączył go do swojej kolekcji znany filatelista, hrabia Philipp la Renotiere von Ferrary.

Zbiór swój zapisał w testamencie berlińskiemu Muzeum Poczty, ale wcześniej skonfiskowały go władze francuskie. Kolekcja została sprzedana, a rarytas trafił do USA. Poprzedni rekord cenowy był czterokrotnie niższy i należał do szwedzkiego Tre Skilling z 1855 r. sprzedanego w 1996 r. za 2,2 mln USD.

Trwa również dobra passa na innych rynkach. W ciągu ostatnich dwóch lat znaczki chińskie podrożały średnio o 21 proc., a wartość 200 najrzadszych wzrosła w ciągu ostatnich 25 lat z 356 tys. GBP do ponad 4,5 mln GBP. Inwestycja przynosiła więc średniorocznie 11 proc. zysku. Drożeją też rzadkie egzemplarze w innych krajach. Prussian Blue 5 lat temu kosztował 14 tys. GBP, dzisiaj wart jest o 4 tys. więcej.

Nie tylko dla milionerów

Zarabiać na znaczkach mogą nie tylko potentaci, jak Bill Gross, były zarządzający funduszu PIMCO, który w 2000 r. kupił znaczki za 2,5 mln USD, a 7 lat później sprzedał je za 9,1 mln USD. Trzeba jednak wiedzieć, co kupować. Znaczki inwestycyjne to ułamek znaczków dostępnych powszechnie. Muszą mieć ratingi i określony potencjał inwestycyjny, być rzadkie i w idealnym stanie.

Odrębną kategorię stanowią te z błędami. W samodzielnej inwestycji pomaga najsłynniejsza firma filatelistyczna Stanley Gibbons, która monitoruje wszystkie aukcje na świecie, wydaje najbardziej ceniony katalog i jest gwarantem autentyczności. Zainteresowanym utworzy też portfel inwestycyjny, a chętni na gotowe usługi mogą skorzystać z jednego z portfeli modelowych. Minimalna wpłata na inwestycję wynosi 10 tys. GBP (55 tys. zł). Zalecany okres inwestycji to minimum pięć lat, ale można z niej wyjść już po roku. Przy sprzedaży Stanley Gibbons potrąca 20 proc. zysku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Stemple warte są miliony