Stoisz w Anglii za barem, to nie dadzą ci dobrej posady w kraju

Jacek Karczewski
opublikowano: 09-03-2007, 00:00

Pobyt w Anglii, Irlandii czy w Niemczech to stanowczo za mało, by spodziewać się jakichś specjalnych względów podczas rekrutacji. Ania Kowalska, która zaraz po studiach pracowała przez trzy lata w londyńskim barze, raczej nie zostanie szefem marketingu czy dyrektorem finansowym. Bój o te stanowiska wygra jej koleżanka z akademika, która została w Polsce i od początku pracowała w zawodzie bliskim jej wykształceniu.

Ci, którzy wykonują jakieś zajęcie poniżej swoich kwalifikacji, wręcz uwsteczniają się zawodowo. Przez krótki okres być może zarabiają więcej, ale czy będą mogli wrócić do wyuczonej profesji? Postęp naukowy, technologiczny czy organizacyjny jest tak duży, że nawet po roku przerwy trudno będzie się im odnaleźć w firmach, które opuściły. Polscy szefowie coraz lepiej to rozumieją.

Podejście pracodawców bardzo się zmieniło od połowy lat 90. Wtedy sam fakt, że mieszkaliśmy gdzieś na Zachodzie, załapaliśmy się tam na jakiś staż albo etat, wystarczał, by przesłonić wszystko inne. Dzisiaj wyzbywamy się kompleksów wobec zagranicy i nikt nie jest promowany tylko dlatego, że zwiedził kawałek świata. Bierze się pod uwagę ważniejsze parametry: wykształcenie, wiedzę, umiejętności zawodowe, predyspozycje.

Pamiętajmy też, że żyjemy w epoce ujednolicania standardów. Nasze uczelnie przygotowują młodych ludzi do funkcjonowania w realiach wolnego rynku wcale nie gorzej niż Oxford czy Cambridge. Pod względem kultury organizacyjnej polskie firmy upodabniają się do brytyjskich, amerykańskich czy skandynawskich. Szczególnie dotyczy to oddziałów międzynarodowych korporacji. Praca za granicą staje się więc tylko jednym z wielu czynników decydujących o naszej atrakcyjności na rynku pracy.

Niekiedy taki punkt w życiorysie zawodowym jest wręcz minusem. Niektórzy pracodawcy obawiają się, że oczekiwania finansowe tych, którzy wracają, będą znacznie wyższe od średniej rynkowej. Wolą więc zatrudnić kogoś, kto wprawdzie poza Polskę nie wystawił nosa, ale jest wystarczająco dobry w swoim fachu. No i przede wszystkim ma skromniejsze wymagania płacowe.

Jacek Karczewski

psycholog, właściciel firmy Karczewski Doradztwo Personalne w Sopocie

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Karczewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy