Stopy nie zareagują na zmianę szefa

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 14-12-2006, 00:00

Ujawnienie nieznanego kandydata na prezesa NBP nie skłoniło ekonomistów do masowej rewizji prognoz dotyczących stóp procentowych.

 

Informacja o prezydenckim kandydacie na prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP) przeszła przez rynki finansowe bez echa. Mimo że osoba Jana Sulmickiego nie była wcześniej brana przez inwestorów pod uwagę.

Nikt nie podpowiadał

Prezydent zapewniał wczoraj, że ta kandydatura nie była przez nikogo „suflowana”, a jego kandydat jest „spoza grona osób, za którymi stały różnego rodzaju lobby”.

— Życiorys profesora odpowiada znakomicie życiorysowi prezesa banku. Nie znalazłem osoby, która lepiej odpowiadałaby wszystkim kryteriom — powiedział Lech Kaczyński.

Jak zauważa Piotr Kalisz, ekonomista Banku Handlowego (BH), większość inwestorów zignorowała informację o nowym kandydacie na szefa NBP.

— Nie powinno to dziwić, bo zwykle rynki dają kredyt zaufania nowym prezesom, chyba że prezentują oni ekonomiczny populizm. W tym przypadku nie może być o tym mowy. Jan Sulmicki będzie zapewne bardziej gołębi w poglądach niż urzędujący prezes, ale wszyscy się tego spodziewaliśmy. Nikt nie zakładał, że kandydatem będzie ktoś o tak jastrzębich poglądach na inflację jak Leszek Balcerowicz — uważa ekonomista Banku Handlowego.

Roszady w radzie

Ekonomiści uważają, że przy słabnącej pozycji koalicjantów PiS Jan Sulmicki nie będzie miał większych problemów z uzyskaniem poparcia w Sejmie. Zgadzają się też, że ta nominacja nie będzie oznaczała radykalnej zmiany w polityce pieniężnej, mimo iż teoretycznie z RPP odejdzie jeden „jastrząb”, a jego miejsce zajmie „gołąb”. RPP jest ciałem kolegialnym, gdzie decyzje zapadają większością głosów (jedynie przy ich równomiernym rozkładzie głos prezesa jest decydujący), a pozostali członkowie rady nie zmienią się w najbliższym czasie. Zdaniem Dariusza Winka, głównego ekonomisty Banku Gospodarki Żywnościowej (BGŻ), mniej restrykcyjne podejście do zagadnień inflacyjnych przyszłego prezesa NBP może wypchnąć dotąd umiarkowanych w decyzjach (głosujących tak jak większość RPP) profesorów Sławińskiego i Wojtynę do grona „jastrzębi”, do których zaliczani są (poza obecnym prezesem) także Halina Wasilewska-Trenkner, Dariusz Filar i Marian Noga.

Przewidywania po staremu

Jak zauważa Piotr Kalisz, paradoksalnie gołębie nastawienie nowe-go prezesa, które usytuuje go w RPP obok Stanisława Nieckarza i Mirosława Pietrewicza, może skutkować większą ostrożnością umiarkowanych dotąd członków rady.

— Jeśli uznają, że nowy prezes mówi zbyt mało o zagrożeniach inflacyjnych, mogą przesunąć się w stronę bardziej jastrzębią i częściej niż dotąd samemu o tym wspominać. Jeśli jednak Jan Sulmicki będzie w wypowiedziach ostrożny, zmiana prezesa może być dla polityki pieniężnej niezauważalna — twierdzi ekonomista BH.

Podobnie myślą inni przepytani przez nas ekonomiści. Zarówno ci, którzy przewidywali wzrost stóp w 2007 r. o 50 punktów bazowych (np. Bank BPH, Pekao, Fortis Bank, Raiffeisen Bank), ci, którzy prognozowali, że koszt pieniądza wzrośnie o ćwierć punktu procentowego (np. Societe Generale, ING), jak i ci, którzy nie przewidywali zmian poziomu stóp w 2007 r. (BZ WBK, PKO BP), nie zmienili wcześniejszych przewidywań. Nowy kandydat zachęcił do tego nielicznych. Dariusz Winek zwraca uwagę, że zmalało prawdopodobieństwo podwyżek stóp.

— Zwłaszcza w pierwszym półroczu. Spodziewam się, że w przyszłym roku dojdzie do 1-2 podwyżek, lecz pod koniec III lub w IV kwartale. Wcześniej przewidywałem 2-3 podwyżki w ciągu roku — uważa ekonomista BGŻ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu