Strajk w Porcelanie Śląskiej

Polska Agencja Prasowa SA
03-04-2006, 14:56

Załoga zatrudniającej około 200 pracowników katowickiej spółki Porcelana Śląska rozpoczęła w poniedziałek strajk. Protestujący domagają się wypłaty zaległych wynagrodzeń. Trwają negocjacje z kierownictwem firmy.

Załoga zatrudniającej około 200 pracowników katowickiej spółki Porcelana Śląska rozpoczęła w poniedziałek strajk. Protestujący domagają się wypłaty zaległych wynagrodzeń. Trwają negocjacje z kierownictwem firmy.

"Nie ukrywam, że mamy pewne opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń ze względu na generalne problemy branży. Wierzę, że jeszcze dzisiaj dojdziemy do porozumienia" - powiedział PAP prezes spółki Marek Przybył.

Jak dodał, części pracowników zostały wypłacone wszystkie należne pieniądze, jednak niektórzy nie dostali pensji od ponad miesiąca. Kierownictwo firmy zostało uprzedzone o strajku.

"Chodzi teraz o ustalenie harmonogramu wypłaty zaległych wynagrodzeń. Przedstawiliśmy swoje propozycje. Mam nadzieje, że uda nam się wypracować kompromis, który zadowoli wszystkie strony" - zaznaczył prezes. Według niego, strajkuje zdecydowana większość załogi, Porcelana Śląska "funkcjonuje jako spółka", ale produkcja na części wydziałów nie odbywa się.

Jak poinformował Przybył, firma zatrudnia około 220 pracowników, pracuje 180 z nich. Reszta jest na zwolnieniach lekarskich, lub w okresie wypowiedzenia. Od kilku miesięcy w Porcelanie Śląskiej trwa restrukturyzacja.

Strajk polega na zaprzestaniu pracy przez pracowników.

"Od dwóch lat wynagrodzenia nie są wypłacane na bieżąco, są zaległości w ZUS-ie, cały czas w zakładzie zakręca się wodę" - powiedział PAP szef Federacji Związków Zawodowych Przemysłu Chemicznego, Szklarskiego i Ceramicznego Józef Woźny. Zaznacza, że istnieje zagrożenie, iż z powodu zaległości wyłączony zostanie gaz, co jego zdaniem spowoduje zamknięcie firmy. 

"Od grudnia załoga domaga się rzetelnej informacji, jak długo firma będzie tak kulawo funkcjonować i czy w ogóle jest szansa na wyjście z kryzysu finansowego" - mówił Woźny. Dodał, że dotychczas nie poinformowano pracowników o sytuacji w zakładzie, a "przerzuca się tylko winę za to, co dzieje się w firmie na dramatyczną sytuację w kraju, w Europie, że nie ma sprzedaży, a przecież towar wychodzi z firmy".

Woźny, po rozmowach z prezesem ocenia, że "firma nie da rady się utrzymać". "Załoga nie może w nieskończoność kredytować firmy; ludzie nie mają za co żyć" - podkreślił.

Firma eksportowała 80 proc. produkcji, jej kondycję pogorszyła silna złotówka, podwyżka cen gazu i konkurencja z Dalekiego Wschodu - wylicza prezes. "Niestety, nie możemy realizować wielu zamówień, a wiele podpisanych kontraktów musieliśmy realizować ze stratą" - podkreślił.

Porcelana Śląska Sp. z o. o. powstała w 1994 roku w oparciu o kupiony od syndyka masy upadłościowej majątek zlikwidowanych Zakładów Porcelany "Bogucice". Firma kontynuuje tradycje przedwojennej fabryki należącej do rodziny Giesche, po wojnie znacjonalizowanej.

Produkcja porcelany została wznowiona w lutym 1995 roku. Uruchomienie produkcji było możliwe dzięki przeprowadzeniu gruntownego remontu maszyn i urządzeń.

Początkowe zatrudnienie ze 120 osób zostało zwiększone do 400 osób w 1996 roku. Pod koniec lat 90. firma wygrała przetarg na produkcję zestawów stołowych dla polskich placówek dyplomatycznych na całym świecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Strajk w Porcelanie Śląskiej