Strefy mają pod górkę

11-09-2014, 00:00

Dostosowanie przepisów do unijnych wymogów się przeciąga. Nowe firmy dostaną zezwolenia najwcześniej w październiku.

W wakacje przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki (MG) apowiadali, że przerwa w wydawaniu zezwoleń przez specjalne strefy ekonomiczne (SSE) potrwa krótko. Ale nowelizacja rozporządzenia strefowego — konieczna w związku z nowymi zasadami pomocy publicznej w UE, które obowiązują od 1 lipca — jednak jeszcze potrwa. Wyjątkowo to nie resort finansów ma zastrzeżenia. Problem z projektem ma Rządowe Centrum Legislacji (RCL).

„RCL zauważa, że w dniu 4 grudnia 2013 r. Rada Ministrów podjęła decyzję o obniżeniu maksymalnych dopuszczalnych intensywności pomocy publicznej od dnia 1 stycznia 2017 r., co nie zostało uwzględnione w treści projektu”. Rząd zobligował MG do ściągnięcia maksymalnie dużej liczby inwestycji do 2017 r. Potem warunki wchodzenia do SSE miały się zmienić. Jednak MG uważa, że można się tym zająć później.

— Zaproponowaliśmy, by od 2017 r. obniżyć pomoc publiczną o 50 proc. w stosunku do poprzednio obowiązującychpoziomów. Ale nie było wtedy do końca wiadomo, jakie będą aktualne. W niektórych regionach pomoc została bardzo obniżona. Trzeba to ponownie rozważyć. Proponujemy, by wrócić do sprawy w 2015 r. — mówi Teresa Korycińska z MG.

Decyzja należy do Rady Ministrów. Sęk w tym, że czeka ją duża reorganizacja w związku z dymisją premiera Donalda Tuska. Znowelizowany projekt będzie gotowy pod koniec września. Nowe przepisy wejdą w życie dwa tygodnie po uchwaleniu przez rząd. Optymistycznie — w połowie października. Prezesi stref czekają niecierpliwie.

— Problem nie tylko w tym, żeby złapać firmę i wydać jej zezwolenie. Trzeba też sprzedać nieruchomość. W przypadku terenów gminnych — a takich jest sporo — ogłoszenie musi wisieć przez dwa miesiące. Jeśli nowelizacja wejdzie w październiku, zdążę w tym roku wydać zezwolenie, jeśli nie — będzie to dopiero przyszły rok.

Muszę zacząć kampanię promocyjną, ale wciąż nie znamy szczegółów udzielania pomocy publicznej. To dla mnie duży kłopot, bo wiele firm motoryzacyjnych może uciec z projektami np. do Słowacji — mówi Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej SSE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Strefy mają pod górkę