Struktura na dobre i złe

Rafał Fabisiak
opublikowano: 29-10-2010, 00:00

Niektóre produkty strukturyzowane chronią kapitał, ale to nie lokata.

Przed wyborem najlepszej oferty potrzebna jest odpowiednia analiza

Niektóre produkty strukturyzowane chronią kapitał, ale to nie lokata.

Z założenia produkty strukturyzowane łączą kilka usług. Ciekawym rozwiązaniem jest np. polisa połączona z lokatą. Dzięki temu instrumentowi klienci nie musza płacić podatku od zysków kapitałowych. Eksperci nie chcą oceniać, czy struktura jest lepszym rozwiązaniem niż inne instrumenty finansowe. Podkreślają jednak, że można na niej zyskać zarówno podczas koniunktury, jak i dekoniunktury. Ale można też stracić.

— Obserwujemy mniejsze zainteresowanie produktami strukturyzowanymi zarówno dystrybutorów, jak i klientów. Banki większą wagę przywiązują do budowania solidnej bazy depozytowej i wzmacniają pozycje płynnościowe, więc lokata bankowa konkuruje z produktem strukturyzowanym. Pewną grupę klientów zniechęciło to, że ulokowali pieniądze w produkty strukturyzowane, traktując je jak lokaty. A sama struktura nie zawsze gwarantuje, że wyjdziemy z niej z tym samym kapitałem. Szanse na powodzenie programów struktur banki upatrują w sprzedaży wiązanej z innymi produktami, na przykład kredytami hipotecznymi — uważa Paweł Dziekoński, dyrektor w Deloitte.

— Na mniejsze zainteresowanie miało też wypływ kilka spektakularnych spadków podczas kryzysu — dodaje Adam Narczewski z X-Trade Brokers

Ale według Piotra Minkiny, kierownika zespołu produktów strukturyzowanych w PKO BP, warto pamiętać o tym, że chociaż takie zdarzenia miały miejsce i niektóre produkty nie przyniosły zysków, to struktury zadziałały jak poduszki powietrzne. Spełniły tym samym swoje zadanie z zakresu ochrony kapitału. Dodaje, że takie inwestycje należy starać się oceniać obiektywnie, porównując je ze zwrotami w sytuacjach gdybyśmy bezpośrednio inwestowali na danym rynku.

— Zwroty chociażby z tytułu inwestycji w akcje są generalnie negatywne, podczas gdy struktury nie przyniosły straty. Gdyby kryzysu nie było, to i tu mielibyśmy porównywalne zyski. Paradoksalnie, to właśnie czas kryzysu pokazuje, jak ważna jest dbałość o gwarancję kapitału i udowadnia przydatność produktów strukturyzowanych — mówi Piotr Minkina.

Między wierszami

Wybierając produkt strukturyzowany, trzeba pamiętać, że nie wszystkie mają te same gwarancje. Podstawowy podział produktów uwzględnia te, które gwarantują ochronę kapitału. W ich przypadku klient ma pewność zwrotu 100 proc. włożonego kapitału. Ale są też produkty, które nie gwarantują pełnej ochrony kapitału — klient może więc stracić, ale również dużo zarobić. Wybierać jest z czego, ale…

— Najpierw należy przeanalizować swoją sytuację finansową i cele inwestycyjne. Ile środków i na jaki okres możemy przeznaczyć, ile chcemy zarobić i jaką stratę akceptujemy. Trzeba brać pod uwagę także nasze ograniczenia — możliwe, że będziemy potrzebowali naszych pieniędzy wcześniej niż zakładamy — zaleca Paweł Dziekoński.

Jakie błędy najczęściej popełniają klienci przy wyborze produktów? Zdaniem Piotra Minkiny, często nie korzystają ze zróżnicowania. Wkładają wszystkie pieniądze w jeden produkt. Najlepiej po prostu podzielić kapitał na różne klasy aktywów i traktować produkty strukturyzowane jako instrumenty uzupełniające nasz portfel.

— Kolejnym błędem jest to, że w wielu przypadkach klienci nie zwracają uwagi na opłaty z tytułu rezygnacji przed datą zapadalności produktu. To może być ważna informacja obrazująca koszt wyjścia z danego produktu — tłumaczy Piotr Minkina.

Jak wskazuje Adam Narczewski, struktura to z reguły długofalowa inwestycja, z której można wyjść po 2-3 latach.

Każdy bank ma ofertę produktów strukturyzowanych. Przykładowo — w PKO BP są to głównie produkty oparte na polisach oraz lokatach. Dotychczasowe propozycje obejmowały produkty oparte o aktywa takie jak EUR/PLN, WIG 20 i ropa naftowa. Dwa ostatnie instrumenty pozwalają zarobić zarówno na wzrostach, jak i na spadkach wartości aktywów.

— Produkty "grające" na spadki są dobre tylko dla doświadczonych inwestorów. Tutaj kluczowy jest moment wejścia. Należy pamiętać, że statystycznie aktywa przez większość czasu zyskują na wartości, a kryzysy zdarzają się stosunkowo rzadko — ostrzega Piotr Minkina.

Jego zdaniem konstrukcja produktów powinna być stosunkowo prosta, aby zachęcić do nich także klientów detalicznych. A oferta powinna być zrównoważona i produkty średnioterminowe uzupełniać produktami krótkoterminowymi.

Produkt własny

Czy możemy jednak liczyć na jakieś nowe propozycje? Specjaliści studzą oczekiwania.

Zdaniem Adama Narczewskiego, to usługa dość nowa na polskim rynku. Zdecydowanie więcej dzieje się w tym względzie na świecie. W Polsce nowe produkty się nie pojawiają, bo w obecnej, niepewnej sytuacji rynkowej, gdy panuje wzrost awersji do ryzyka, nie ma dla kogo ich tworzyć.

Prezentuje także inne podejście do struktur.

— Radzimy klientom, że produkt strukturyzowany mogą sobie stworzyć sami. Sposobów jest dużo. Można cały kapitał umieścić na rynku obligacji, a odsetki dalej inwestować. Oczywiście, aby to było opłacalne, trzeba zainwestować dużą kwotę i liczyć się z tym, że to inwestycja długoterminowa. Można też ulokować 70-90 proc. kapitału w obligacjach, a resztę zainwestować, aby zarabiała, na przykład w opcje, kontrakty terminowe lub kontrakty walutowe. W obu przykładach plusem jest to, że nie musimy płacić prowizji za produkt strukturyzowany — tłumaczy Adam Narczewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu