Strukturalne błędy powodują spadek eksportu

Andrzej Sopoćko
19-04-2000, 00:00

Andrzej Sopoćko: Strukturalne błędy powodują spadek eksportu

POD GÓRKĘ: Za politykę umacniania złotego i walkę z inflacją za wszelką cenę możemy zapłacić kryzysem monetarnym — uważa Andrzej Sopoćko. fot. Borys Skrzyński

Zbliżające się wybory mnożą komplementy dla polskiej gospodarki, oczywiście płynące ze strony rządzącej koalicji. Zagraniczni inwestorzy są w tym bardziej oszczędni. Jednak, w odróżnieniu od prognoz z wiosny 1999 r., zachowują ostrożny optymizm, pozwalający na zwiększanie napływu krótkookresowego kapitału i ratowanie bilansu płatniczego. Patrząc na monitory Reutersa i Bloomberga, nic więc ciekawego się nie dzieje. Ceny papierów rządowych lekko rosną, złoty stale jest mocny, drobne jego wahnięcia nie zakłócają obrazu spokojnego rozwoju.

A JEDNAK ten sielankowy prawie nastrój, przy mocniejszym wgryzieniu się w liczbowe zestawienia naszej gospodarki, paradoksalnie — działa na nerwy. Rząd może demonstrować samozadowolenie, nie ma przecież nic lepszego niż propaganda sukcesu. Optymizm panuje jednak także w przedsiębiorstwach, choć zapasy rosną. Menedżerowie liczą na wzrost zamówień, co w ogólnie pozytywnym klimacie w kraju wydaje się oczywiste. Ale jeśli nie pójdzie tak, jak się wierzy, że pójdzie?

NIESTETY, prawdopodobieństwo alternatywnego do oczekiwań przebiegu zdarzeń wydaje się coraz bardziej możliwe. Nie chodzi o przejściowe kłopoty, ale zagrożenia o długotrwałych skutkach. Informacja o wynikach handlu zagranicznego w dwu pierwszych miesiącach roku potwierdza kontynuowanie niebezpiecznego kierunku rozwoju naszej gospodarki. Staje się ona coraz mniej ofensywna eksportowo. Porównując styczeń i luty tego roku z tym samym okresem ubiegłego widać szokujący spadek eksportu — aż o 13,4 proc. (import — zaledwie o 0,6 proc.). A przecież nic ważnego na świecie się nie wydarzyło, nikt nie nałożył na nas embarga, perspektywa wejścia do UE może trochę się wydłużyła, ale nie na tyle, by się zamartwiać.

ISTNIEJĄ podejrzenia, że za złymi wynikami handlu zagranicznego stoją przesłanki strukturalne. Prawdopodobnie cały nasz, imponujący na tle sąsiadów, rozwój ciągnięty był popytem wewnętrznym. Pomagali nam w tym zagraniczni inwestorzy, widzący nabywców produkcji ze swoich nowoczesnych fabryk przede wszystkim wśród 39 mln polskich obywateli. Inwestowano nie po to, by eksportować i utrudniać sobie życie na innych rynkach, ale by wykorzystać bardziej niż u innych chłonny rynek wewnętrzny. Towarzyszyła temu irracjonalnie długo uprawiana polityka „trudnego pieniądza”, hamująca możliwości rozwojowe sektora eksportowego netto, czyli rodzimych przedsiębiorstw.

PIENIĄDZ był trudny, ale nie dla wszystkich. Mający koneksje za granicą (a w szczególności — swoje centrale) , zasilali się tanim pieniądzem zagranicznym. Bezpośrednie zadłużenie krajowych przedsiębiorstw za granicą skoczyło więc w ciągu 1999 roku z 15 mld do 25 mld USD. Oczywiście, takie zadłużenie oznacza jednocześnie rozwój firm, w których pieniądze ulokowano. I byłoby zupełnie pięknie, gdyby towarzyszył temu wzrost ich ambicji eksportowych. A właśnie tego brakuje. Niektóre z nich w ogóle nie mogą eksportu zwiększyć (np. supermarkety), inne nie chcą lub otrzymują inne dyspozycje z centrali.

ŻEBY nie było nieporozumień. Nie ma żadnego spisku przeciw polskim producentom. Każda jednak rozsądna międzynarodowa firma lokuje działalność eksportową tam, gdzie siła robocza jest tania. W Polsce akurat jest najdroższa w całej centralnej Europie (przeliczając na twardą walutę). Osiągnęliśmy to dzięki uporczywej polityce umacniania złotego i walce z inflacją za wszelką cenę. W rezultacie mamy gospodarkę o słabnącej sile konkurencyjnej na światowym rynku. Trzeba będzie za to zapłacić albo kryzysem monetarnym, albo niekonwencjonalnymi metodami hamowania importu. Jedno i drugie oznacza cofnięcie w rozwoju gospodarczym.

Andrzej Sopoćko jest profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, doradcą prezesa PBK

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Sopoćko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Strukturalne błędy powodują spadek eksportu