Strumień zwolnił, ale nie wysechł

Marta Bellon
opublikowano: 12-10-2009, 00:00

Wymiana towarowa z Niemcami osłabła, jednak firmy zza Odry nadal uważają, że warto u nas inwestować.

Sytuacja w wymianie z Niemcami jest trudna, ale widać zwiastuny poprawy

Wymiana towarowa z Niemcami osłabła, jednak firmy zza Odry nadal uważają, że warto u nas inwestować.

Gospodarka naszego najważniejszego partnera handlowego chwieje się, a niemiecki rząd rzuca hasło "wszystkie ręce na pokład". Nasi przedsiębiorcy powinni w tej sytuacji zachować spokój, bo pomimo problemów gospodarczych Niemcy są cały czas najważniejszym partnerem handlowym Polski. Przypada na nie około 26 proc. naszego eksportu i 22 proc. importu.

Kryzys gospodarczy nie oszczędził polsko-niemieckiej wymiany handlowej. W I półroczu tego roku nastąpiło dość mocne jej osłabienie. Wartość eksportu do Niemiec wyniosła 18,5 mld USD i była o około 30 proc. mniejsza niż rok wcześniej. O 43 proc. zmniejszyła się też wartość importu — do 17,3 mld USD.

Są jednak małe powody do radości. Pierwszy raz od dawna Polska eksportuje za Odrę więcej niż sprowadza od zachodniego sąsiada. Ta różnica to aż 4 mld zł. Od stycznia do lipca 2009 r. nasz import z Niemiec liczony w złotówkach spadł o prawie 20 proc., podczas gdy eksport do tego kraju minimalnie wzrósł — o prawie 1,5 proc.

Złoty kontra euro

Lars Bosse, dyrektor Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (PNIPH) przestrzega jednak, że duży wpływ na te dane miało osłabienie się polskiej waluty wobec euro.

— Średni kurs w tym roku jest o prawie jedną czwartą niższy od kursu w 2008 r. Dlatego dynamika obrotów handlowych liczona w euro jest już znacznie mniej korzystna i wynosi w eksporcie do Niemiec -19,5 proc., a w imporcie — 34,5 proc. — zwraca uwagę dyrektor.

Z obserwacji rynku wynika, że struktura polskiego eksportu do Niemiec nie zmieniła się. Do naszego sąsiada nadal wysyłamy przede wszystkim wyroby przemysłu elektromaszynowego, które stanowią 40 proc. wszystkich eksportowanych produktów. Lars Bosse zwraca uwagę, że chociaż mniejsza liczba zamówień, m.in. na dobra inwestycyjne i samochody ciężarowe, negatywnie wpłynęła na eksport tych towarów, to spadki wyrównuje, utrzymujący się na stałym poziomie, popyt na sprzęt RTV/AGD i dopłata za złomowanie starych aut.

— Premia za złomowanie skutecznie poprawiła kondycję polskich producentów małych samochodów osobowych. Wyroby przemysłu chemicznego oraz artykuły rolno-spożywcze także zachowały stabilny udział w eksporcie do Niemiec, z niewielką tendencją wzrostową. Towary te stanowią po około 10 proc. eksportu — dodaje Lars Bosse.

Dyrektor PNIPH uważa, że kryzys mógł odbić się przede wszystkim na eksporcie wyrobów metalurgicznych, które zajmują drugą pozycję w strukturze polskiego eksportu za Odrę. Biorąc pod uwagę malejące zamówienia w przemyśle niemieckim i przestoje w produkcji, właśnie ta grupa towarowa mogła zanotować największe spadki. Mniejszą liczbę zamówień z Niemiec mocno odczuli też polscy producenci mebli, odzieży, producenci samochodów ciężarowych i maszyn.

Przeboje zza Odry

Nic nie wskazuje na to, że w wyniku kryzysu zmieni się struktura importu z Niemiec.

— W Polsce na razie skutki kryzysu są odczuwalne w innej skali. Gospodarka nadal rośnie, udaje się utrzymać w ryzach bezrobocie, a firmy nie odczuły jeszcze drastycznych zmian. W związku z tym, zmiany na "liście przebojów" towarów importowanych z Niemiec powinny być kosmetyczne — prognozuje Lars Bosse.

Zza zachodniej granicy na nasz rynek trafiają głównie wyroby przemysłu elektro-maszynowego, stanowiące około 40 proc. wszystkich importowanych produktów. Polacy doceniają też niemieckie produkty przemysłu chemicznego (około 20 proc.) i wyroby metalurgiczne (około 15 proc.). Pozostałe grupy towarowe tradycyjnie nie osiągają więcej niż około 5 proc. udziału.

Wygląda na to, że kryzys nie odstraszył też niemieckich przedsiębiorców planujących inwestycje w Polsce, a jedynie skłonił ich do zwolnienia tempa realizacji projektów. PNIPH przyznaje, że dotarły do niej informacje zaledwie o jednym przypadku wstrzymania już rozpoczętego projektu.

— Oddzielny temat to działalność deweloperów, aczkolwiek i w ich przypadku trudno mówić o zaniechaniu inwestycji. Część z tych, którzy nie rozpoczęli jeszcze budowy, próbuje po prostu przeczekać okres niepewności w branży. Z wypowiedzi przedstawicieli niemieckiego biznesu w Polsce wynika, że paradoksalnie największe problemy mają firmy, które zainwestowały w Specjalnych Strefach Ekonomicznych. Przyjmowane 2-3 lata temu bez zastrzeżeń wytyczne odnośnie tworzenia nowych miejsc pracy, kwot inwestycyjnych itp. w obecnej sytuacji okazują się bardzo ambitne, a częściowo wręcz niewykonalne. Polski rząd daje jednak nadzieję na znalezienie regulacji rozluźniających kryteria dla utrzymania pomocy publicznej dla inwestycji w strefach — wyjaśnia Lars Bosse.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Niemieccy inwestorzy rozpatrują dwa scenariusze na najbliższą przyszłość. Optymiści liczą, że globalny kryzys zakończy się na przełomie bieżącego i przyszłego roku. Dyrektor PNIPH przewiduje, że gdy te prognozy się sprawdzą, to w drugiej połowie 2010 r. znacznie przyspieszy dynamika inwestycji, będzie też więcej zamówień z Niemiec, a dzięki temu będziemy wysyłać za Odrę więcej towarów.

Z kolei czarny scenariusz zakłada, że pokryzysowa rekonwalescencja zajmie niemieckim firmom nawet 3-4 lata, a wtedy, według Larsa Bosse, będziemy musieli dłużej poczekać na jej pozytywne skutki dla polskiej gospodarki.

— Liczba i wartość inwestycji zależy w dużej mierze od postawy banków. Obecna wstrzemięźliwość w udzielaniu kredytów nie wspiera inwestorów, także tych zagranicznych. To, jak długo taki stan się utrzyma, zależy w dużej mierze od kondycji rynków finansowych — uważa Lars Bosse.

Polska na plusie

W marcu 2009 r. nasz kraj został uznany za najbardziej atrakcyjną lokalizację dla inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej. A późniejsze kryzysowe miesiące nie wpłynęły na pogorszenie tej oceny.

— Myślę, że ta opinia nadal jest aktualna, a pozycja Polski na tle regionu dzięki kryzysowi jeszcze się wzmocniła. Przez spowolnienie gospodarcze na aktualności straciły takie czynniki, jak szybko rosnące w 2008 r. płace czy aprecjacja złotówki, które jeszcze rok temu działały na niekorzyść Polski — podkreśla dyrektor PNIPH.

Szef Izby zwraca też uwagę, że Polska nie musi się obawiać nagłych wstrząsów, jakie dotknęły np. Czechy, bo nasz kraj jest dużym rynkiem ze zróżnicowanym przemysłem. Stosunkowo niskie zadłużenie firm i ludności, a także mocne fundamenty systemu bankowego uchroniły nas również przed scenariuszem węgiersko-bałtyckim. To wzmocniło zaufanie do Polski jako lokalizacji inwestycji typu greenfield, portfelowych, a także ogólnie — lokalizacji działalności gospodarczej.

— Polska musi jednak uważać, żeby nie zaniechać nadrabiania zaległości w innych dziedzinach, szczególnie infrastruktury, która jest piętą achillesową na tle innych krajów regionu. Niestety, kryzys tu już nie pomaga, o czym świadczą opóźnienia w realizacji inwestycji zarówno rządowych, jak i samorządowych. Mam jednak nadzieję, że uda się wykorzystać w tej dziedzinie niezwykle skuteczny katalizator, jakim są środki unijne — podpowiada Lars Bosse.

Nie wszyscy eksporterzy na rynek niemiecki odczuwają spadek zamówień od kontrahentów zza Odry.

Krzysztof Rogala

członek zarządu Target Polska

Nasza firma zajmuje się sprzedażą artykułów spożywczych, których nie da się ograniczyć lub wyeliminować z potrzeb codziennych. W związku z tym nie odczuliśmy kryzysu, który dotknął rynek niemiecki bardziej niż polski. Zapotrzebowanie na nasze produkty jest przez cały czas takie samo, bez względu na ogólny stan koniunktury gospodarczej.

Kazimierz Kula

prezes firmy Matbud

Kryzys w Niemczech spowodował, że moja firma w ostatnim czasie nie wysyłała towarów na tamtejszy rynek. Zanim pogorszyła się sytuacja gospodarki, firmy niemieckie częściej zgłaszały się po artykuły budowlane oferowane przez Matbud. Jednak zmniejszony eksport nie wpłynął na kondycję mojej firmy, ponieważ prowadzę bardzo dużą sprzedaż na terenie Polski i nie potrzebuję szukać poza jej granicami kolejnych odbiorców.

Remigiusz Rawa

szef eksportu Grupy Żywiec

Kryzys na rynku niemieckim nie wpłynął negatywnie na naszą firmę. W ostatnim czasie odnotowaliśmy wzrost eksportu o 38 proc., dlatego, aby utrzymać tę tendencję, intensywniej promujemy marki popularne i ekonomiczne. Jednak są to tylko zabiegi profilaktyczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane