Styczeń to słaby miesiąc dla domów aukcyjnych

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 27-01-2012, 00:00

Na aukcji w Rempeksie zgromadzono 153 prace. Sprzedano zaledwie 48, z czego 27 warunkowo

Styczeń nigdy nie był najlepszym miesiącem dla domów aukcyjnych. Najlepiej dowodzi tego przebieg pierwszej w tym roku licytacji w Domu Aukcyjnym Rempex, mimo że w przypadku niektórych prac ceny nie były wygórowane. Najwyższą cenę, choć warunkowo, zaoferowano za „Pejzaż” Stefana Artura Nacht-Samborskiego — 60 tys. zł, o 10 tys. mniej od wyceny katalogowej.

Prace ucznia Józefa Mehoffera i Wojciecha Weissa coraz częściej trafiają na aukcje, ale rzadko znajdują amatorów. Najchętniej kupowane są portrety. „Pejzaż” trafił na rynek po raz trzeci: w czerwcu 2011 r. z ceną 85 tys. zł, dwa miesiące później z ceną 75 tys. zł i teraz z ceną 70 tys. zł. Jeżeli sprzedający nie zgodzi się na sprzedaż warunkową, może być kolejna okazja do kupna.

Muzeum pomogło

Zaskoczeniem mogło być zainteresowanie dziełem nieokreślonego malarza francuskiego z XVIII wieku „Znalezienie Romulusa i Remusa”. Olej pokaźnych rozmiarów (99,5 x 136 cm) licytowany był z 27 tys. zł do 58 tys. zł.

Cenę skutecznie podbiła proweniencja obrazu, który na odwrocie ma nalepkę depozytową z Muzeum Narodowego w Warszawie. To najlepszy dowód, jak istotne jest dla kolekcjonerów pochodzenie pracy. Dotychczas dzieła niezidentyfikowanych twórców nie cieszyły się powodzeniem.

Hofman znalazł amatora

W ostatnich miesiącach wzrosło zainteresowanie Wlastimilem Hofmanem, którego jeszcze kilka lat temu nikt nie kupował. Za jego „Dziewczynki z kotami” z 1917 r. wycenionymi na 45 tys. zł zaoferowano 40 tys. zł. To najwyższa oferta od grudnia 2010 r., kiedy za jego olej „Anhelli” z 1915 r. zgłoszono warunkowo 50 tys. zł.

Hofman był niewiarygodnie płodnym artystą i należy do najczęściej wystawianych na licytacjach. Na jego twórczość wielki wpływ miał Jacek Malczewski, który był również jego nauczycielem. Uczeń nigdy jednak nie osiągnął takiego powodzenia wśród kolekcjonerów jak jego mistrz.

Docenione rysunki

Za cenę wywoławczą 14,5 tys. zł sprzedano rysunek ołówkiem na papierze „Rodzina Zborowskich przed królem” Jana Matejki. Prace na papierze artysty cieszą się ostatnio dużym powodzeniem.

Przed miesiącem na aukcji w Rempeksie sprzedano jego „Kompozycję historyczną, wielopostaciową”za 16 tys. zł, 2,5 tys. drożej od ceny wywoławczej, a kilka miesięcy temu w DA Agra Art „Dożę” licytowano z 4 do 9 tys. zł. Za tyle samo kupiono przed rokiem „Siedzącego mężczyznę” — prawdopodobnie szkic do obrazu „Konrad Wallenrod”.

Dwa lata temu za rysunki artysty płacono znacznie mniej, choć były wyjątki. Ceny rysunków Matejki więc rosną. Jeszcze droższy był Jacek Malczewski. Jego rysunek tuszem „Przed dworem” kupiono za wywoławcze 19 tys. zł. To najwyższa cena, jaką zapłacono za pracę na papierze tego artysty od lat.

Rysunki Malczewskiego nie cieszą się wielkim zainteresowaniem. Inna sprawa, że tak ładnego na rynku dawno nie było, przeważają szkice, których ceny zaczynają się od 2-3 tys. zł. Takie jak wystawione również na aukcji w Rempeksie „Szkice chłopów”, za które nikt nie chciał zapłacić nawet katalogowych 2,3 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy