Styczeń zaskoczył wielu uczestników rynku akcji

Tadeusz Stasiuk, Artur Szymański
01-02-2002, 00:00

Styczniowe notowania na GPW przyniosły inwestorom zaskakująco pokaźne zyski. Niestety, większość analityków twierdzi, że giełda wyczerpała wszystkie czynniki odpowiedzialne za wywołanie minihossy.

Gdyby nie korekta, która dopadła warszawski parkiet w trakcie ostatnich sesji, zyski z niektórych walorów byłyby spektakularne.

Nie ma co jednak narzekać, tak udanego miesiąca na giełdzie nie było już bardzo dawno. Szkoda tylko, że obserwowaną zwyżkę należy traktować wyłącznie jako jednorazowy wyskok parkietu, do czego skłania analiza czynników, jakie wywołały hossę, i stanu fundamentów samej giełdy, czyli notowanych spółek.

Te ostatnie jeszcze przez dłuższy czas nie będą w stanie zdyskontować redukcji stóp procentowych przeprowadzonych przez RPP.

Napływ środków

Najsilniejszy impuls wzrostowy zawdzięczamy środkom, jakie napłynęły na rynek z OFE. Symptomatyczne było przy tym to, że główne role odgrywały przede wszystkim mniejsze fundusze.

O ile można się było jeszcze spodziewać, że na początku roku OFE będą chciały dokonać zmian w swoich portfelach inwestycyjnych i zainwestują na giełdzie trochę środków, o tyle — biorąc pod uwagę nie najlepszą sytuację na zagranicznych rynkach — niemal nikt nie oczekiwał, by na GPW zawitał obcy kapitał. A ten, idąc śladem OFE, zaczął doważać udziały polskich spółek, co sugerowało kilka znaczących zachodnich banków inwestycyjnych.

W skali całego miesiąca indeks WIG wzrósł o ponad 15 proc. Przyznać jednak trzeba, że jest to wynik co najwyżej średni. W latach 1994 i 1996 główny indeks warszawskiej giełdy wzrósł w pierwszym miesiącu roku odpowiednio o 35,7 i 37,3 proc. Co ważniejsze, w tych okresach żadna spółka nie odnotowała ujemnej stopy zwrotu. W tym roku straty inwestorom przyniosła natomiast niemal połowa spółek.

Najmocniejszym sektorem był sektor informatyczny.

— Branża informatyczna zachowywała się najgorzej w dwóch ostatnich miesiącach ubiegłego roku. Najwidoczniej gracze uznali, że ceny akcji spółek komputerowych są niedoszacowane i przystąpili do zakupów. Zwłaszcza ci, którzy postanowili ewakuować się z przeżywającego poważne kłopoty Elektrimu — twierdzi Jarosław Pasternak, analityk BDM PKO BP.

Konkurencję zdystansował jednak Amerbank, który rósł po zmianach w zarządzie, dokapitalizowaniu i skutecznym zrestrukturyzowaniu portfela kredytów.

Bardzo dobrze zaprezentowała się też branża spożywcza. To efekt spodziewanej poprawy wyników w ostatnim kwartale 2001 r.

Skala zwyżki — w opinii niektórych specjalistów nieuzasadnionej — grozi spektakularną przeceną.

— Myślę, że w lutym na giełdzie będzie dominować stabilizacja. Na razie okres dynamicznych wzrostów został zakończony — sugeruje Sebastian Buczek, doradca inwestycyjny ING IM.

Analitycy obawiają się, że ceny akcji zdyskontowały już wszystkie czynniki przemawiające za wzrostem kursów. W najbliższych dniach rozpocznie się publikacja raportów finansowych za IV kwartał 2001 r. A te, niestety, powinny potwierdzić zapaść wielu spółek.

Jedyną nadzieją na kontynuację wzrostowej tendencji, przy braku czynników wewnętrznych, jest poprawa klimatu inwestycyjnego na zagranicznych giełdach. Nadspodziewanie dobry wynik PKB Stanów Zjednoczonych może okazać się czynnikiem silnie motywującym inwestorów do zakupu akcji.

Okiem eksperta

OFE wymusiły wzrost indeksów

Wbrew powszechnym oczekiwaniom, początek stycznia przyniósł gwałtowne wzrosty indeksów giełdowych. Do takiego obrotu spraw przyczyniły się OFE. Do połowy miesiąca dobrej koniunkturze w Warszawie sprzyjały także zagraniczne giełdy. Później sytuacja co prawda zmieniła się, lecz nie miało to większego przełożenia na rodzimy rynek. Nie widzę znaczących przesłanek do kontynuacji styczniowych wzrostów — wszystkie pozytywne czynniki — np. obniżka stóp procentowych przez RPP — zostały już przez rynek zdyskontowane. Myślę, że na Zachodzie będą w lutym dominować spadki. W takiej sytuacji GPW w najlepszym razie wejdzie w trend boczny.

Jarosław Pasternak

analityk BDM PKO BP

Makroekonomia musi dać impuls

Styczniowe wzrosty zostały wywołane oczekiwaniami na poprawę sytuacji gospodarczej, zapowiadaną już na drugą połowę 2002 r. Jeżeli jednak wskaźniki makroekonomiczne nie poprawią się, wówczas na giełdzie zagoszczą spadki. Na styczniowe spore wzrosty spółek z branży spożywczej w dużej mierze przyczyniły się spółki piwne. Ponadto okres dobrej koniunktury przeżywają obecnie spółki mięsne. W ostatnim kwartale 2001 r. zanotowały największą sprzedaż związaną z okresem przedświątecznym. Do tego dochodzą jeszcze wzrosty spółek, które wkrótce opuszczą GPW, czyli Animexu i Drosedu, oraz spodziewane wezwania na Indykpol i Żywiec.

Grzegorz Lityński

analityk DM BZ WBK

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk, Artur Szymański

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Styczeń zaskoczył wielu uczestników rynku akcji