Sukces wbrew Brukseli

  • Materiał partnera
opublikowano: 19-02-2021, 15:49

Od 30 lat Francepol specjalizuje się w międzynarodowym transporcie ciężarowym i spedycji. Dlaczego jest w tym lepszy od konkurencji?

Niedobór pracowników, trudności z pozyskiwaniem wiarygodnych partnerów biznesowych i nadmiar biurokracji – to największe problemy, z którymi zmaga się sektor transportowy. Doświadcza ich również Francepol – Gazela Biznesu z Zielonej Góry.

Konkurencyjność, rozwój, doskonalenie się – recepta Francepolu na sukces najwyraźniej działa.

– Wyzwaniem numer jeden są dla nas ciągle zmieniające się przepisy w Unii Europejskiej i jej poszczególnych krajach. Zatrudniamy niemały sztab ludzi: prawników, księgowych i tłumaczy, aby być na bieżąco z branżowymi regulacjami i wyposażyć naszych kierowców w niezbędne dokumenty w wielu językach. Ich brak może skutkować unieruchomieniem pojazdu na kilka tygodni, jeśli nie miesięcy – mówi Władysław Jermanowski, prezes PTH Francepol.

Mimo kłód rzucanych pod koła przez Brukselę przedsiębiorstwo nie zwalnia tempa. Zbudowało stałą bazę klientów. W ubiegłym roku wykonało 78 tys. zleceń transportowych. Dysponuje 400 pojazdami ciężarowymi. Do końca roku może będzie ich nawet 500. W czym tkwi przewaga konkurencyjna firmy?

– Nasze atuty to 30 lat doświadczeń, świetnie wyszkolona kadra oraz nowoczesny tabor i dobrze wyposażony warsztat samochodowy, który zatrudnia kilkunastu świetnych mechaników. Mamy nawet lawetę, dzięki której jesteśmy samowystarczalni w sytuacjach kryzysowych. Ale najważniejsze jest to, że przez lata zdobyliśmy bardzo dobrą renomę – wskazuje Władysław Jermanowski.

Między odwagą a rozwagą

Jaka była najlepsza decyzja Gazeli z województwa lubuskiego? Zwiększenie inwestycji w firmę w roku 2008, kiedy zaczął się kryzys gospodarczy. Konkurenci postępowali wtedy zupełnie na odwrót: zamrażali wydatki, nastawili się na przetrwanie. W rezultacie łatwo było zostawić ich daleko w tyle.

– Prawie podwoiliśmy liczbę samochodów, co wiązało się z koniecznością powiększenia liczby pracowników. To nam dało dużą przewagę na rynku. O lekcji sprzed 12 lat nie zapomnieliśmy w czasie pandemii: zamiast poddawać się złym emocjom, strachowi, szukamy możliwości rozwoju. Jedną z nich jest dywersyfikacja krajów i branż. Gdy produkcję zawiesiła motoryzacja, skupiliśmy się na sektorach, z którymi COVID-19 obszedł się łagodniej – wyjaśnia prezes.

Francepol uczy się także na swoich błędach, które wynikały ze zbyt dużej wiary w innych i lekceważenia sygnałów ostrzegawczych. Zdarzało się, że firma współpracowała z przedsiębiorstwami jeszcze długo po tym, jak te stawały się niewypłacalne.

– Gdy przez lata buduje się do kogoś zaufanie, łatwo przeoczyć moment, gdy szybko narastają zaległości. Jeśli partner upadnie, możemy zostać z ogromną dziurą w budżecie. Kredytowanie klientów jest szczególnie niebezpieczne dla biznesów, które jeszcze nie mają płynności i stabilności finansowej – tłumaczy Władysław Jermanowski.

Z naciskiem dodaje, że Francepol już tę lekcję odrobił i stara się nie popełnić więcej tych samych błędów.

Inwestycje w kadry

Działy administracyjne firmy z Zielonej Góry liczą około 100 osób. Współpracuje z nią ponad 400 kierowców, z których część prowadzi działalność gospodarczą, a część została wypożyczona przez agencje zatrudnienia. „Napędzają nas ludzie” – można przeczytać na stronie internetowej przedsiębiorstwa. I nie jest to puste hasło, o czym świadczą osoby z bardzo długim stażem w spółce. Należy do nich Artur Nowacki – dyrektor generalny, który niedawno świętował 20-lecie pracy w Francepolu.

Zakład daje swoim ludziom możliwość awansu wewnętrznego. Programy motywacyjne obejmują ubezpieczenia, prywatną opiekę medyczną i pakiet sportowy. Tylko czekać, kiedy zostaną zniesione obostrzenia sanitarne i firma wróci do zwyczaju imprez integracyjnych, organizowanych wcześniej dwa razy do roku. Kilka tygodni temu oddano do użytku kierowców wyremontowaną część budynku, w której są m.in. łazienki i toalety, w pełni wyposażona kuchnia oraz przechowalnia prywatnych rzeczy. Innymi słowy: świetne warunki do odpoczynku między jednym a drugim kursem po Europie.

– Kierowców szkolimy i egzaminujemy nie tylko przed pierwszą trasą, ale też wtedy, gdy zmieniają się przepisy dotyczące ich pracy. Mamy do tego zaplecze instruktorów. Szkolenia odbywają się prawie codziennie. Najczęściej dotyczą eco-drivingu, czyli płynnej jazdy zwiększającej bezpieczeństwo naszych kierowców i pojazdów oraz innych uczestników ruch drogowego, ale także pozwalającej na ograniczenie zużycia paliwa – zdradza szef firmy.

Tu dochodzimy do społecznej odpowiedzialności biznesu, z której Francepol w swoim regionie słynie. Przedsiębiorstwo stara się minimalizować negatywny wpływ na środowisko. Szkoda, że tiry na energię odnawialną to pieśń przyszłości. Ale przecież pomysłów na ekologię w branży transportowej jest wiele. Zielonogórska Gazela nie tylko promuje eco-driving, ale także wykorzystuje w swoim taborze wyłącznie pojazdy spełniające surową normę emisji spalin EURO6. Siedzibę firmy wyposażono w panele słoneczne. Odpady są segregowane i przekazywane do recyklingu.

Francepol dba o lokalną społeczność.

– Wspieramy tutejsze instytucje kultury i kluby sportowe, w tym drużyny koszykarską i żużlową. W zamian sponsorowane organizacje oferują naszym pracownikom karnety na swoje imprezy – informuje Władysław Jermanowski.

Plany na najbliższą przyszłość? Transportowy potentat zainwestował w 30 samochodów z wózkami widłowymi. Do końca roku takich zestawów będzie miał około 50. Zdają one egzamin wszędzie tam, gdzie odbiorca towaru nie może sobie poradzić. Z pomocą innowacji każdy kierowca z odpowiednimi uprawnieniami sam sobie daje radę z załadunkiem i rozładunkiem towaru. Niby drobna innowacja, a Francepolowi daje przewagę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane