Sukcesja firm rodzinnych to nie optymalizacja

Rozmawiała Iwona Jackowska
22-02-2018, 22:00

3 PYTANIA DO PROF. ADAMA MARIAŃSKIEGO, PRZEWODNICZĄCEGO KRAJOWEJ RADY DORADCÓW PODATKOWYCH

Rząd chce poprawić sytuację spadkobierców przejmujących firmy rodzinne, których ostatnimi zmianami podatkowymi pozbawiono istotnych uprawnień. Przyjął już projekt nowelizujący te przepisy. Jak poważny był to błąd?

Zobacz więcej

ADAM MARIAŃSKI, PRZEWODNICZĄCY KRAJOWEJ RADY DORADCÓW PODATKOWYCH Fot. ARC

Taki, że nabywca przedsiębiorstwa, otrzymujący go w darowiźnie lub w spadku, nie może w ogóle amortyzować środków trwałych. To absurd — śmierć właściciela firmy potraktowano jak sztuczną strukturę podatkową i pomysł na optymalizację. Przepisy trzeba poprawić, projekt jest i nie ma przeszkód, aby przywrócić amortyzację z datą od 1 stycznia. Regulacje na korzyść podatników można wprowadzać w trakcie roku, ale robi się coraz później. Ta sytuacja pokazuje, że nie ma pomysłu na wparcie polskich firm rodzinnych. Na dodatek przyjęty przez rząd projekt ustawy o zarządzie sukcesyjnym zawiera błędy, które uniemożliwią sukcesję, a w każdym razie bardzo ją utrudnią, i sprawią, że będzie kosztowna, zwłaszcza pod względem skutków podatkowych. Poza tym ta ustawa usypia przedsiębiorców — wydaje im się, że sami niczego nie muszą robić, a powinni — i to dużo wcześniej.

O co w takim razie należy zadbać— czego ustawa za przedsiębiorców nie zrobi?

Każda taka firma powinna mieć konstytucję rodzinną, czyli dokument regulujący ład rodzinny. Co prawda gdy właściciel przedsiębiorstwa nie zadba o to za życia, wspomniana ustawa pozwoli firmie trwać po jego śmierci, ale wymaga powołania zarządcy. Każdy może nim być, niemniej powinien mieć wiedzę z finansów, zarządzania, prawa cywilnego, podatkowego i rachunkowości. Taki menedżer ma jednak działać do czasu, kiedy spadkobiercy zdecydują, co zrobić z firmą. Będzie z tym problem. Projekt nie przewiduje sukcesji między zarządcą a spadkobiercami, czyli nabywca nie może np. odliczyć VAT, rozliczyć strat ani kosztów poniesionych wcześniej przez zarządcę. Poza tym wszelkie decyzje wymagają zgody osób dziedziczących.

Jeżeli będzie ich pięcioro, nie porozumieją się, firma przetrwa tylko przez chwilę. Sukcesję trzeba opracować za życia. Z badań Instytutu Biznesu Rodzinnego wynika, że tylko kilka procent firm to zrobiło. Mają konstytucję rodzinną, przygotowaną strukturę prawną na przyszłość i różne regulacje, np. dotyczące zasad dziedziczenia. Inne firmy tylko wprowadzają członków rodziny do zarządu, przekazują udziały, ale nie dostrzegają konfliktów, które pojawią się w przyszłości, np. między rodzeństwem, a przede wszystkim w następnych pokoleniach. Tylko pozornie wydaje się, że przejęcie działalności przez potomków jest najprostsze.

Ze strony rządowej padają deklaracje prawnego wsparcia firm rodzinnych. Co należałoby jeszcze zrobić poza poprawieniem projektu ustawy o zarządzie sukcesyjnym?

Proponowane regulacje o sukcesji nie dotyczą spółek — należałoby takie stworzyć. Obecnie np. nie da się podzielić praw i obowiązków w spółce osobowej między dzieci, gdyż jest to prawo niepodzielne. Nie są też przystosowane przepisy o cenach transferowych. Według obowiązujących, wszystkie transakcje muszą być rozliczane rynkowo, ale w rodzinie nigdy tak nie jest. Nie ma też regulacji dotyczących fundacji prywatnych bądź trustów, które służą efektywnemu zarządzaniu majątkiem i jego ochronie. Statut fundacji może wskazywać, kto ma prawo głosu — np. dzieci, wnuki — a kto nie ma, np. małżonkowie dzieci. Może też ustalać reguły pracy w firmie — że nie ma znaczenia pokrewieństwo, ale umiejętności, a także określać zasady podziału dywidend. To wszystko jest konieczne z uwagi na różnice interesów w rozbudowanej rodzinie. Bez tego rodzaju regulacji jej członkowie mogą np. sprzedać udziały i w efekcie nastąpi przejęcie firmy przez konkurencję. Jeżeli kapitał zostaje w fundacji, z roku na rok rośnie majątek rodzinny. 80 proc. firm na świecie to firmy rodzinne, także duże giełdowe. Kontrolę w nich sprawuje rodzina, a pozostałe akcje są w obrocie, czyli majątek jest pomnażany, nie jest na bieżąco konsumowany. Tego nie da się zrobić bez fundacji, która ochroni przed sytuacją, w której jedno z dzieci chciałoby wydać pieniądze na samochód, a inne na wakacje. W każdym razie na pewno odpowiednich zmian wymagają Kodeks cywilny, handlowy, przyszłe Prawo przedsiębiorców i przede wszystkim ustawy o podatkach dochodowych. Te ostatnie muszą ułatwić zakładanie spółek rodzinnych, aby wkłady do nich nie były opodatkowane, jak jest obecnie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Iwona Jackowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Sukcesja firm rodzinnych to nie optymalizacja