Swarzędz chce się poddać

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 03-02-2009, 00:00

Zdaniem zarządu zamknięcie biznesu to  najlepsze rozwiązanie dla wierzycieli i akcjonariuszy. Ci ostatni w panice wyprzedawali akcje.

Likwidacja spółki może potrwać ponad rok

Zdaniem zarządu zamknięcie biznesu to najlepsze rozwiązanie dla wierzycieli i akcjonariuszy. Ci ostatni w panice wyprzedawali akcje.

O 61,5 proc. zanurkował wczoraj kurs akcji meblowej spółki. Kapitalizacja skurczyła się do zaledwie 8,7 mln zł. To reakcja giełdowych graczy na informację o tym, że zarząd Swarzędza chce likwidacji spółki. Jest już akceptacja rady nadzorczej. Teraz czas na decyzję akcjonariuszy.

— Weźmiemy udział w walnym zgromadzeniu, żeby poznać przyczyny decyzji zarządu i wyrazić swoje zdanie na ten temat, szczególnie że likwidacja powinna być rozwiązaniem ostatecznym. Będziemy również reprezentować akcjonariuszy, którzy przekażą nam swoje pełnomocnictwa. Biorąc pod uwagę fakt, iż spółka jest w trakcie restrukturyzacji, a rada nadzorcza oraz zwyczajne walne nie podjęły negatywnej decyzji co do dalszego jej istnienia, być może lepszym pomysłem byłaby zmiana zarządu, a nie tak radykalny krok jak likwidacja — mówi Piotr Pochmara, specjalista ds. interwencji prawnych i analiz Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII).

Wiedzą co robią

Zarząd Swarzędza rozkłada ręce.

— Przeanalizowaliśmy sytuację spółki bardzo dokładnie. Sądny okazał się tu IV kwartał, który sezonowo jest dla branży najlepszy, a tymczasem okazało się, że nasze zweryfikowane założenia strategiczne nie mają szans na powodzenie — mówi Łukasz Stelmaszyk, prezes Swarzędza.

Tłumaczy, że spółka jest w sytuacji, której na plus pozwoliłoby wyjść tylko zwiększenie sprzedaży — kosztów nie ma już jak ograniczać. A sprzedaż w kryzysie nie idzie tak jak zakładano i nie wiadomo, kiedy mogłaby ruszyć.

— Nie widzimy możliwości wyprowadzenia Swarzędza na plus i dalszej działalności. Mogę tylko zapewnić, że ze strony zarządu zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby nie pogorszenie klimatu makroekonomicznego. Uważamy, że likwidacja jest najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia wierzycieli i akcjonariuszy — wyjaśnia Łukasz Stelmaszyk.

Wtóruje mu główny akcjonariusz — BZ WBK AIB Asset Management, który kontroluje blisko 25 proc. kapitału.

— Inwestując w spółkę, chcieliśmy, by po latach słabych wyników odbiła się od dna. Wierzyliśmy, że jest to możliwe, ale proces restrukturyzacji napotkał na problemy zewnętrzne, które sprawiły, że spółka znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Jestem przekonany, że decyzja zarządu jest wynikiem rzetelnej analizy sytuacji ekonomicznej oraz otoczenia rynkowego i dziś wygląda na racjonalną. Skoro tak mówi prezes spółki, to należy mieć nadzieję, że wie, co mówi — mówi Michał Zimpel, dyrektor inwestycyjny BZ WBK Asset Management.

Majątek pod młotek

Nie deklaruje wprost, jak zagłosuje podczas marcowego zgromadzenia. Będzie czekał na dalsze informacje ze Swarzędza.

— Rozpoczęcie likwidacji nie oznacza, że wartość spółki nagle spada do zera. Stopniowo wygasza działalność, wyprzedaje składniki majątku (zakłady produkcyjne, sieć sprzedaży, markę) i zaspokaja wierzycieli. Reszta trafia do akcjonariuszy — tłumaczy Michał Zimpel.

Pytanie tylko, kto będzie chciał kupić majątek Swarzędza. Zarząd nie ukrywa, że prowadzono rozmowy (m. in. w sprawie fuzji), które spełzły na niczym — taki scenariusz przewidywaliśmy na łamach "PB" w październiku 2008 r. Od tego czasu niewiele się zmieniło.

— To nie jest dobry czas na zakupy — mówi Daniel Mzyk, prezes Pagedu.

Przed laty ta spółka rozważała możliwość połączenia się ze Swarzędzem, podobnie jak Forte.

— Nie wykluczamy, że moglibyśmy być zainteresowani niektórymi składnikami majątku trwałego Swarzędza — przyznaje Maciej Formanowicz, prezes Forte.

Z kolei Stanisław Bosak, prezes Black Red White, zapewnia, że nie wyklucza żadnej możliwości. Daleki jest jednak od deklarowania konkretów.

Zamrożone pieniądze

Walne w sprawie likwidacji Swarzędza ma się odbyć 10 marca.

— Dla podjęcia takiej uchwały kodeks wymaga większości trzech czwartych głosów, oddanych w obecności akcjonariuszy reprezentujących co najmniej połowę kapitału zakładowego — podkreśla radca prawny Szymon Skiendzielewski, wspólnik w kancelarii Chajec, Don-Siemion Żyto.

Jeśli akcjonariusze przychylą się do wniosku zarządu —powołani zostaną likwidatorzy. W ich gronie nie będzie prezesa Łukasza Stelmaszyka, bo — jak wyjaśnia — nie ma kompetencji w tym zakresie.

Zdaniem prezesa ze spłaceniem wierzycieli nie będzie problemu. Kwota pozostała po sprzedaży majątku zostanie podzielona między akcjonariuszy.

— Proces likwidacji trwa minimum rok, ale w praktyce akcjonariusze powinni liczyć się z podziałem majątku pozostałego po zaspokojeniu wierzycieli po jeszcze dłuższym okresie — zaznacza Szymon Skiendzielewski.

Na szybkie odzyskanie zainwestowanej gotówki nie ma więc co liczyć, czego obawia się SII.

— Trzeba brać pod uwagę interes mniejszościowych akcjonariuszy, którzy na zwrot zainwestowanego kapitału mogą czekać bardzo długo, zważywszy na obecną sytuację w branży meblarskiej i ewentualne kłopoty z upłynnieniem majątku przez likwidatorów — mówi Piotr Pochmara.

Ale niektórzy twierdzą, że wkalkulowali ryzyko.

— Zdawaliśmy sobie sprawę z ryzyka inwestycji w Swarzędz, co miało i ma swoje odzwierciedlenie w wielkości zaangażowania w spółkę w stosunku do zarządzanych przez nas aktywów (zgodnie z ostatnim sprawozdaniem udział Swarzędza w portfelu funduszu Arki BZ WBK Akcji FIO wynosił 0,19 proc. jego aktywów — red.) — mówi Michał Zimpel.

Warto wspomnieć, że w swojej kilkunastoletniej giełdowej historii, pod rządami kilku prezesów, Swarzędz przeprowadził 9 emisji akcji, z których pozyskał ponad 200 mln zł. Prokuratura bada, czy jeden z szefów spółki — Włodzimierz Ehrenhalt — nie działał na niekorzyść firmy. Natomiast Komisja Nadzoru Finansowego sprawdza, czy nie doszło do naruszenia przepisów w zakresie wykonywania obowiązków informacyjnych przez spółkę, oraz wykorzystania informacji poufnych przez insajderów, którzy sprzedawali ostatnio akcje Swarzędza.

Katarzyna Sadowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu