Świat ma apetyt na luksus

Materiał partnera
12-06-2018, 22:00

Rozmowa z Valérie Chapoulaud-Floquet, dyrektor generalną Rémy Cointreau Group

Według raportu Bain & Company w 2017 r. rynek dóbr luksusowych wzrósł o 5 proc., do 1,2 biliona euro na świecie. Prognozy dla niego są również optymistyczne. Jak przy tych statystykach prezentuje się sektor alkoholi luksusowych?

Globalnie rynek luksusowych alkoholi rośnie dwa razy szybciej niż średnia na rynku napojów wysokoprocentowych. Jednocześnie jesteśmy świadkami zjawiska, które nazywam „rozciąganiem” rynku: klienci coraz chętniej zwracają uwagę na produkty i usługi z najwyższej półki. Jednocześnie w dobrej kondycji znajduje się rynek produktów czy usług o niższej cenie. Natomiast w zupełnie innej sytuacji pozostaje sektor z produktami pomiędzy ofertą najtańszą i najbardziej ekskluzywną. Tu widać pewną stagnację. Dla przykładu, przy dużym popycie na alkohole w cenach do 20 USD za butelkę oraz na produkty kosztujące ponad 50 dolarów, trunki kosztujące 20-50 USD za butelkę nie generują dużego wzrostu.

Czy podobnie jest w Polsce?

Tak, aczkolwiek Polska na razie znacznie różni się od innych rynków. Po pierwsze — rynek napojów alkoholowych w barach i restauracjach jest ciągle bardzo mały — Polacy przeważnie piją w domach. W efekcie w Polsce sprzedaż alkoholi w barach i restauracjach zajmuje zaledwie 7-8 proc. wartości całego rynku. Dla porównania, na rynkach anglosaskich, takich jak Wielka Brytania, USA czy Australia, udział tego typu sprzedaży sięga nawet 50 proc., a w Chinach od wielu lat odsetek ten wynosi 80 proc. Po drugie — Polska jest przede wszystkim rynkiem wódki, której nie można zaliczyć do grupy drogich alkoholi. A po trzecie, sam sektor trunków z wyższej półki jest tu wciąż bardzo ograniczony. Jednak ta sytuacja ulegnie zmianie w kolejnych latach, do czego w znacznym stopniu przyczynią się milenialsi, którzy mają zupełnie inne podejście do życia niż starsze pokolenia. W Polsce powiększa się również grono osób z grubszym portfelem i zainteresowanych dobrami z wyższej półki. To jest zresztą odzwierciedleniem trendu panującego na całym świecie i nie tylko zresztą w sektorze alkoholi — koncentrujemy się już nie na ilości ale na jakości.

Co wpływa na dzisiejszy przemysł alkoholowy?

Kombinacja wielu czynników. Przede wszystkim chcemy dziś żyć zgodnie z filozofią work-life balance. Pomaga nam w tym edukacja. Otwarty dostęp do wszystkiego, co dzieje się na świecie jest możliwy dzięki digitalizacji. Skoro widzimy, na jaki luksus mogą pozwolić sobie ludzie w różnych zakątkach świata, my również chcemy sięgać po to samo.

Obok milenialsów, największy wpływ na rozwój oferty dóbr z wysokiej półki mają Chińczycy, którzy, według prognoz, w 2024 r. będą odpowiadać za 40 proc. rynku luksusowych dóbr. Czy są oni również dużym klientem dla producentów wyrafinowanych alkoholi?

Wystarczy spojrzeć na statystyki dotyczące populacji. Co roku ok. 50-60 mln Chińczyków kończy 18 lat, a więc może oficjalnie kupować alkohol. Oznacza to, że każdego roku w samych Chinach pojawia się niemal tyle nowych konsumentów, ile liczy populacja całej Francji (około 67 mln). Daje to potężny popyt, zwłaszcza, że kryzys jaki miał miejsce w latach 2012-16, już się skończył i młode pokolenie w ChRL, podobnie jak reszta świata, forsuje zainteresowanie jakością. Z drugiej strony, tylko kilka procent przemysłu alkoholowego pochodzi z importu, bo Chińczycy koncentrują się główne na lokalnych markach. Przed producentami alkoholi luksusowych stoi więc tu niemałe wyzwanie. Tym nie mniej Chińczycy stawiają na najlepsze gatunki czyli np. whisky typu single-malt, a więc bardzo drogiego alkoholu produkowanego całkowicie ze słodu jęczmiennego, którego wartość wzrosła nawet w czasie kryzysu w ChRL.

Jakie rynki zbytu uchodzą dziś za wiodące lub najbardziej perspektywiczne dla producentów alkoholi luksusowych?

Numerem jeden niezmiennie pozostają Stany Zjednoczone, a w drugiej kolejności — Chiny. Całkiem dobrze radzi sobie również Rosja, nadrabiając zaległości po niedawnym kryzysie. Mocno zaczyna rozwijać się też cała Afryka, a w szczególności RPA oraz Nigeria. Kontynent ten przypomina do pewnego stopnia Azję sprzed 20-30 lat — nowe, olbrzymie terytorium, z dużym potencjałem na przyszłość, który już został dostrzeżony przez cały świat, w tym i nasz segment.

Czy za wzrost przychodów ze sprzedaży luksusowych trunków odpowiadają tylko zwiększająca się sprzedaż czy również i coraz wyższe ceny?

Pamiętajmy, że w przypadku każdego unikatowego produktu cena nie zna limitów. Wystarczy popatrzeć na zawrotne stawki starych win z regionu Bordeaux czy single-malt whisky w limitowanej edycji albo serii. Dla przykładu, Louis XIII, flagowy trunek Rémy Martin, cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem na całym świecie, a zwłaszcza wśród klientów z Azji, ale nie tylko. Koniak ten, produkowany bez żadnych przerw od 1874 r., powstaje na bazie kompozycji 1200 różnych eaux- -de-vie. Destylaty te dojrzewają w beczkach od ponad 100 lat, a cena dekantera to wysokość około trzech tysięcy euro. Nie jest to wygórowana stawka w porównaniu do win czy whisky z najwyższej półki, sprzedawanych za setki tysięcy dolarów. Zakładam zatem, że obecna cena koniaku Louis XIII szybko wzrośnie w nadchodzących latach.

Czy rośnie grupa inwestorów skłonnych zainwestować w luksusowe alkohole?

Znów podam przykład koniaku Louis XIII, który 15-20 lat temu można było nabyć za ok. 800 euro. Obecnie cena za dekantery sprzed dwóch dekad jest czterokrotnie wyższa. Jak widać, jest to dobry biznes dla inwestorów, którzy równie chętnie kupują wyrafinowane trunki, co kolekcjonerzy.

A w co lepiej zainwestować? Wino czy whisky? A może koniak lub gin?

Warto mieć na uwadze, że gdy wino trafia z beczki do butelki, dalej pracuje w reakcji ze szkłem. Przy destylacji spirytusowych trunków proces dojrzewania trwa tak długo, jak długo alkohol ma kontakt z drewnianą beczką. W butelce już nie zmienia swoich właściwości. Gdy więc kupujemy nawet najdroższe wino na świecie, nigdy nie mamy stuprocentowej pewności, jaka będzie jego jakość. Natomiast smak whisky, gdy tylko trafi do butelki, pozostaje niezmienny. Rekomendowałabym więc zakup mocnego alkoholu, bo ten typ alkoholu zachowuje się bardziej stabilnie w butelce niż wino.

Rémy Cointreau stawia tylko na produkcję luksusowych alkoholi?

Tak. Plasujemy się na rynku jako producent wyrafinowanych trunków z najwyższej półki o bogatym portfolio marek i produktów: od luksusowych koniaków Rémy Martin i Louis XIII przez rum Mount Gay, likiery Cointreau i Metaxę, Botanist gin, St-Rémy French brandy po single malt whisky takich marek jak Bruichladdich, Octomore i Port Charlotte.

Czy Grupa planuje kolejne akwizycje?

Na razie skupiamy się na rozwoju obecnego portfolio. Nasze dwie ostatnie akwizycje miały miejsce kilkanaście miesięcy temu, kiedy to przejęliśmy dwa brandy: Domaine des Hautes Glaces French i Westland American. Obecnie intensywnie pracujemy nad tymi właśnie markami, umacniając ich wizerunek przede wszystkim na ich rodzimych rynkach, czyli w USA oraz we Francji. Dopiero w kolejnym etapie zamierzamy pokazać je całemu światu.

Jakie są plany spółki na najbliższe lata?

Spójne i konsekwentne. Rozwijamy nasze portfolio w segmencie wyjątkowych alkoholi, a więc na ofercie w cenie przekraczającej 50 USD za butelkę. W Polsce nasza praca będzie opierać się na edukacji konsumenckiej i działaniach zmierzających do ukierunkowania popytu na produkt z wysokiej półki.

Jakie największe wyzwania pojawiają się na rynku luksusowych alkoholi?

W Polsce największym dla nas wyzwaniem jest rozwinięcie segmentu 50 USD plus na rynku, bazującym dotychczas głównie na segmencie wódek i niskich cen. Ale Rémy Cointreau, jako firma rodzinna, istniejąca od 1724 r., z założenia działa w perspektywie długoterminowej. Jestem więc pewna, że w kolejnych latach nasza praca wpłynie na oblicze rynku luksusowych alkoholi nad Wisłą.

Czy konkurencja w tym sektorze jest silna?

Ten, kto jest pierwszy, innowacyjny, ma wizję oraz odwagę przekroczyć pewne granice, ma największe szanse na zwycięstwo. A więc jako pierwsza tak luksusowa marka w Polsce, liczymy na sukces.

A jak zdobywa się rynki, w których segment premium jest znacznie bardziej rozwinięty?

Segment alkoholi luksusowych jest bardzo specyficzny. Próby zmian przyzwyczajeń konsumenckich, inicjowanie nowych trendów trwają nawet całe lata, w przeciwieństwie do takich branż jak FMCG, elektronika czy moda. Rémy Cointreau w swej strategii ma jasne i konsekwentnie realizowane założenia — unikalne pozycjonowanie, grupę wyjątkowych marek o najwyższej jakości z kompleksową obsługą. Prowadzimy dialog z każdym klientem, traktując go również unikatowo, i pod tym względem nie zamierzamy iść na żadne kompromisy. Zapraszamy na degustację naszych marek, organizowanych w restauracjach, hotelach, a nawet w sklepach z alkoholami, otwierając przed klientami historię firmy i pokazując sposób produkcji luksusowych trunków. Rozbudzamy emocje. A o to właśnie chodzi na rynku luksusowych alkoholi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Branża spożywcza / Świat ma apetyt na luksus