Świat obligacji stoi otworem

Rozmawiał Robert Szklarz
opublikowano: 21-09-2016, 22:00

3 PYTANIA DO DO MICHAELA STORY’EGO, WICEPREZESA I ZARZĄDZAJĄCEGO PRODUKTAMI W LONDYŃSKIM BIURZE PIMCO

Wiceprezes i zarządzający produktami w biurze Pimco w Londynie uważa, że rynek obligacji jest dziś znacznie bardziej złożony niż przed dwudziestoma laty, co daje duże możliwości zarobku.

1 W piątek, 9 września fala wyprzedaży dotknęła obligacji rządowych. Przeceny nie były duże, ale ogarnęły cały świat. Czy bańka na rynku dłużnych papierów wartościowych zaczyna pękać?

Biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą, obligacje nie są bardziej przewartościowane niż jakakolwiek inna klasa aktywów. Wiele osób powiela mylne przekonanie, że ich rentowność jest pociągnięta w dół przez ekspansywną politykę banków centralnych. Tak naprawdę koszt kapitału determinuje rynek, a Fed i EBC próbują jedynie za nim nadążyć, ustalając stopy na poziomie, na którym inwestorzy chcą je widzieć. Mamy do czynienia z ogromnym popytem na wehikuły inwestycyjne deklarowanym przez starzejące się społeczeństwa. Mnóstwo ludzi szuka miejsca, żeby bezpiecznie złożyć oszczędności. Z drugiej strony korporacje są niechętne do pożyczania pieniędzy, co wynika z niepewności co do przyszłości, ale też niskiego zapotrzebowania na kapitał ze strony firm nowej ekonomii. Przedsiębiorstwa IT nie budują przecież gigantycznych fabryk. Są to fundamenty stojące za ujemnymi stopami procentowymi, które jeszcze przez przynajmniej kilka lat będą miały wpływ na globalne rynki finansowe, i musimy to zaakceptować.

2 Co zatem było powodem wyprzedaży z 9 września?

Uwielbiam przekonanie, zgodnie z którym za każdym ruchem na rynkach stoi jakaś fundamentalna przyczyna. Prawda jest taka, że do znaczącej przeceny może dojść, bo ktoś poczuje się niepewnie i zacznie sprzedawać, to sprowokuje do sprzedaży kogoś innego, a to jeszcze innego. W taki sposób działają dzisiaj rynki i takie dni jak 9 września będą się zdarzać tym częściej, im więcej kapitału będzie do dyspozycji funduszy i inwestorów działających krótkoterminowo i z wykorzystaniem analizy technicznej, a nie skupionych na tworzeniu wartości. Dla nas, aktywnych zarządzających, to idealna sytuacja, bo im więcej jest zmienności, tym więcej okazji do zarobku.

3 Czy w związku z niskimi stopami procentowymi inwestorzy mają dziś jakąś alternatywę dla obligacji?

W ostatnich latach taką alternatywą było sięganie po większe ryzyko. Powszechne było przekonanie, że akcje wypłacające dywidendę są nowymi obligacjami, i wielu inwestorów je kupiło. Fundamentalnie to nie może trwać wiecznie, bo wzrost ich kursów był oparty w dużej mierze na emocjach i dziś należy zadać sobie pytanie, kiedy zacznie się wyprzedaż. Te papiery nadal obarczone są sporym ryzykiem. Konstruując portfel, należy pamiętać o odpowiedniej relacji instrumentów dłużnych i kapitałowych. Nie można porzucać obligacji, dlatego że mają niskie rentowności. Akcje też są przewartościowane i relacje między tymi dwoma rodzajami walorów nie uległy zmianie. Jeżeli zaczniemy myśleć w kategoriach premii, okaże się, że obecnie atrakcyjne stopy zwrotu oferuje premia płynnościowa. Tak samo jak można zarobić na ponoszeniu większego ryzyka, możliwe jest zwiększenie otrzymanego oprocentowaniaw zamian za zamrożenie pieniędzy na dłuższy okres. Kiedy inwestor zada sobie pytanie, czy naprawdę musi mieć wszystkie pieniądze zamienialne na gotówkę na drugi dzień, okaże się, że zazwyczaj nie musi. Za odłożenie części kapitału na miesiąc, dwa albo nawet pół roku rynek płaci naprawdę przyzwoicie. Do tego ogólna niepewność co do globalnej gospodarki i mnogość rodzajów obligacji sprawia, że wiele okazji do zarobku można znaleźć poza granicami kraju, wykorzystać potencjał wartego 100 bln USD globalnego rynku długu. To najlepszy sposób na dywersyfikację. Inwestorzy na całym świecie są przywiązani do rynku wewnętrznego, przez to tracą wiele okazji. Powinni myśleć bardziej globalnie, aby lepiej zabezpieczyć kapitał i uzyskać wyższe stopy zwrotu. Jeszcze 20 lat temu dłużne papiery wartościowe były bardzo prostymi instrumentami. Dziś rynek obligacji jest szalenie skomplikowany. Tylko przy ich użyciu można skonstruować portfel o dowolnym profilu zwrotu i ryzyka, nawet oddający portfel akcji. Dziś nie można powiedzieć, że woli się obligacje od akcji, bo jest ich po prostu zbyt wiele rodzajów. © Ⓟ

Jak zarobić na rynku długu

Działające w naszym kraju TFI mają w ofercie aż 117 różnego rodzaju dłużnych funduszy inwestycyjnych. Za ich pośrednictwem klienci mają możliwość czerpania zysków z obligacji emitowanych przez zróżnicowane podmioty — od polskiego skarbu państwa po przedsiębiorstwa z krajów rozwijających się. 64 z nich było nastawionych na kupowanie instrumentów finansowych wyłącznie na polskim rynku kapitałowym. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wypracowały one przeciętnie 2,9 proc. zysku. Na ich tle najlepiej spisywały się w tym czasie Aviva Investors Obligacji Dynamiczny oraz Ipopema Dłużny, które przyniosły inwestorom stopę zwrotu równą 6 proc.

Grupą funduszy dłużnych, która wypracowała przez ostatni rok najwyższe zyski, była kategoria „obligacje skarbowe i korporacyjne w USA”. Inwestorzy, którzy zaufali dwóm podmiotom działającym w tym segmencie, stali się bogatsi przeciętnie o 8,1 proc. Najmniej, średnio 1,4 proc. uzyskali klienci dwóch funduszy z grupy dłużnych europejskich uniwersalnych denominowanych w EUR. Od lipca 2016 r. polscy inwestorzy zyskali możliwość inwestowania w 6 obligacyjnych strategii Pimco za pośrednictwem master-feederów z oferty TFI Allianz. Pacific Investment Management Company należy do największych na świecie firm inwestycyjnych, zarządza aktywami o wartości 1,51 bln USD. Specjalizuje się przede wszystkim w rynkach długu. [RS] © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Robert Szklarz

Polecane