Świat się boi, a Polacy inwestują

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 16-01-2012, 00:00

Mimo czarnych wizji dla strefy euro nasi przedsiębiorcy odważnie pożyczają pieniądze. To oznacza, że chcą je wydawać.

Przedsiębiorcy nie wystraszyli się katastroficznych scenariuszy snutych w końcówce ubiegłego roku przez część polityków i ekonomistów. Dane Narodowego Banku Polskiego (NBP) za grudzień pokazały, że przedsiębiorcom coraz wolniej przybywa depozytów, a coraz szybciej rośnie zadłużenie. Wbrew pozorom, to pozytywne dane. Takie zestawienie sugeruje, że mimo silnej nerwowości na rynkach finansowych polskie firmy odważnie inwestowały.

Na koniec grudnia łączne zadłużenie bankowe firm wynosiło 261,4 mld zł, czyli o 19,1 proc. więcej niż przed rokiem. To najwyższa dynamika od kwietnia 2009 r. W ostatnich miesiącach przyrost zadłużenia konsekwentnie przyspiesza — jeszcze pół roku temu dynamika wynosiła 7,7 proc.

— Już w trzecim kwartale widzieliśmy dobre dane o inwestycjach. Szybki wzrost zadłużenia sugeruje, że czwarty kwartał też będzie pod tym względem dobry i będzie nakręcał wzrost gospodarczy — mówi Leszek Auda, główny ekonomista AXA.

Wiara w przyszłość

W dodatku w grudniu wyhamowało tempo przyrostu depozytów firm w bankach. Dynamika spadła z 13,5 do 12,1 proc., co może sugerować, że część przedsiębiorców wyciągnęła z banków pieniądze, by przeznaczyć je na inwestycje (dotyczy to zwłaszcza drobnych firm, bo one finansują rozwój głównie z oszczędności).

— Pewności, że inwestycje przyspieszają, jeszcze nie ma. Musimy zaczekać na kolejne dane, które ewentualnie potwierdzą tę tezę. Informacje płynące z NBP dają jednak nadzieję, że tak rzeczywiście się dzieje — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Wzrost należności firm wobec banków częściowo wynika z osłabienia złotego — jedna czwarta zadłużenia nominowana jest w walutach obcych. Ekonomiści przekonują jednak, że ten czynnik nie ma decydującego znaczenia.

— Słabszy złoty odpowiada za około 3 pkt proc. dynamiki zadłużenia. Czyli gdyby nasza waluta się nie osłabiła, należności firm rosłyby w tempie nie 19, ale 16 proc. rocznie. To są nadal bardzo dobre dane z punktu widzenia inwestycji przedsiębiorstw — przekonuje Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku.

Dotychczas prognozował, że w przyszłym roku dynamika inwestycji wyhamuje z około 8 do 3 proc. — Po tych danych wzrosło ryzyko, że ta prognoza się nie sprawdzi i dynamika okaże się wyższa — mówi ekonomista.

Złoty przynosi miliardy

Dane NBP pokazują też, że w coraz lepszej kondycji finansowej są eksporterzy. W listopadzie polskie firmy wysłały za granicę o 7,3 proc. więcej niż przed rokiem. Po uwzględnieniu sprzyjającego eksporterom słabego kursu złotego, ich przychody wyrażone w złotych rosną jeszcze szybciej. Na konta eksporterów wpłynęło w listopadzie 53,02 mld zł, co jest najlepszym miesięcznym wynikiem w historii. Przez rok przychodyeksporterów wzrosły o 20 proc.

— Dotychczasowe osłabienie złotego w znaczącym stopniu wspiera eksport. Zmniejsza się więc prawdopodobieństwo, że polską gospodarkę w 2012 r. czeka twarde lądowanie — uspokaja Jakub Borowski. Słaby złoty powoduje też hamowanie importu. Z punktu widzenia naszego PKB to pozytywne zjawisko. W listopadzie dynamika roczna importu spadła do 2,3 proc., czyli najniżej od grudnia 2009 r. Przewaga eksportu nad importem oznacza, że krajowa produkcja wypiera zagraniczną, co nakręca wzrost gospodarczy. Rośnie prawdopodobieństwo, że PKB zwiększy się w 2012 r. o około 3 proc.

53,02

mld zł Taki przychód ze sprzedaży eksportowej osiągnęły w listopadzie polskie firmy. Ten najlepszy wynik w historii przedsiębiorcy zawdzięczają słabemu złotemu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu