Świąteczny klincz w Cash Flow

Dawid Tokarz
opublikowano: 23-12-2008, 00:00

Grzegorz Gniady twierdzi, że Igor Kazimierski nie jest już prezesem spółki. Ten zaprzecza. O tym, kto ma rację, zdecyduje sąd rejestrowy.

Grzegorz Gniady twierdzi, że Igor Kazimierski nie jest już prezesem spółki. Ten zaprzecza. O tym, kto ma rację, zdecyduje sąd rejestrowy.

Dla drobnych inwestorów, posiadających akcje Cash Flow (CF), święta Bożego Narodzenia nie będą ani spokojne, ani wesołe. Powód? Narastający konflikt największych akcjonariuszy windykatora: Igora Kazimierskiego (prezesa) i Grzegorza Gniadego (wiceprezesa).

Rozjaśnić sprawę miało wczorajsze posiedzenie rady nadzorczej (RN). Nie rozjaśniło. Przed godziną 15.00 spółka wydała komunikat, w którym poinformowała, że Bartłomiej Pałęga złożył rano rezygnację, co sprawiło, że w radzie pozostało czterech członków, czyli za mało, by RN mogła podejmować jakiekolwiek decyzje (minimum kodeksowe to pięć osób). Tyle że komunikat ten prezentował stanowisko Igora Kazimierskiego. Zupełnie inaczej sprawę widzi Grzegorz Gniady. Według niego zebranie rady normalnie się odbyło i… odwołano Kazimierskiego z funkcji prezesa.

Z naszych informacji wynika, że po rezygnacji Bartłomieja Pałęgi z sali, w której miało się odbyć posiedzenie RN, wyszedł Igor Kazimierski z ojcem Adamem (drugi członek rady popierający szefa CF) oraz wszyscy zaproszeni pracownicy spółki. Na miejscu pozostał jednak Grzegorz Gniady z trzema popierającymi go członkami rady: ojcem Ryszardem, Witoldem Barańskim i Pawłem Bąkiem. I oni właśnie podjęli jedyną tego dnia decyzję: o odwołaniu Kazimierskiego.

Ten nie uznaje tego rozstrzygnięcia. Chce jak najszybciej (już na początek lutego) zwołać walne, by wybrać nową radę, która będzie w stanie… odwołać Gniadego. Z naszych informacji wynika, że posłużyć temu ma tryb wyboru nowej RN w drodze głosowania grupami. Co na to Gniady? Otrzymaliśmy jedynie e-mail z jego prywatnej skrzynki — z informacją: "Zamknięto mi usta poprzez bezprawne odcięcie mojego telefonu służbowego". Telefon w drugiej części dnia rzeczywiście nie działał. Igor Kazimierski tłumaczy to "nadgorliwością działu IT" i zapewnia, że aparat zostanie odblokowany.

Jak ustaliliśmy, złożył on już do sądu rejestrowego wniosek o wpisanie do akt spółki rezygnacji Bartłomieja Pałęgi. Zapewne trafi tam też wniosek o wykreślenie z rejestru Igora Kazimierskiego. Narastający spór rozwiąże zapewne właśnie sąd rejestrowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane