Świętując z napitkiem

  • Tomasz Kolecki-Majewicz
29-11-2013, 00:00

Wigilijno-bożonarodzeniowe zasiadanie przy stole zazwyczaj traktujemy jako całość. A przecież pierwszego z owych dni na stole królują potrawy postne, ale już kolejnego ruszamy ku treściwszej strawie. Dyspensy dotknęły i ten czas, więc często łączymy boskie i cesarskie — poszcząc jadłem, świętując napitkiem.

Jakie wina będą najlepszym towarzystwem dla klasycznych dań obydwu części najweselszego ze świąt? Zaproponuję niespodziankę. Otóż zazwyczaj myślimy o Burgundach obu kolorów, mozelskich i reńskich cudeńkach z Rieslinga, czasem przypomnimy sobie o tokaju, porto, chianti i północnorodańskich Syrah i Viognier. A przecież jest kontynent, którego historia jest bardzo związana z wieloma krajami Europy i w którym kultywuje się dziedzictwa różnych narodów. Co najważniejsze — i winiarsko, i historycznie ma konotacje z Polską, zwłaszcza ze Śląskiem. Dzięki temu jego wina świetnie korespondują z naszą kuchnią. Jakaż to ziemia? Australia! Nie tylko znana nam najlepiej południowa i południowo-wschodnia część kontynentu. To także Australia Południowa, Wiktoria i Nowa Południowa Szkocja podzielone na mnóstwo mniejszych organizmów, gdzie uprawia się odmiany, które tam rodzą najlepsze owoce. Do starych wyjadaczy z Barossa, Coonawarra, Adelaide Hills, Eden, McLaren, Clare coraz częściej dołączają mniej dotąd znane siedliska i całkiem nowe, spośród których warto wymienić m.in. Yarra, Fleurieu i Hunter.

Zjawiskiem, którego nie można nie zauważyć, jest rosnąca jakość i znaczenie win z nowych terytoriów, wśród których Tasmania i Australia Zachodnia najlepiej udowadniają, że wina tego kontynentu pokazują wiele barw i stylistyk. Z powodzeniem zbliżają się elegancją do europejskich klasyków i obezwładniają kubki smakowe szczodrością i bezkompromisową atrakcyjnością. Niezwykle ważna i coraz bardziej precyzyjna jest selekcja odmian. To, że Shiraz dominuje uprawy jest oczywiste. To, że Coonawarra rodzi wyjątkowe Cabernet — także. Bez lęku sięgamy po rieslingi z Eden, Barossa i Clare. Nowością jest, że najlepsze wina musujące i ciche odmian Chardonnay i Pinot Noir z Tasmanii to już najwyższa światowa półka. W australijskich apelacjach uprawia się kilkadziesiąt odmian! Merlot, Semillon, Pinot Grigio, Muscat, Viognier, Grenache, a także włoski desant z Sangiovese, Nebbiolo, Fiano i Arneis. Plus odmiany portugalskie i środkowoeuropejskie. Mamy naprawdę duży wybór. Możliwości wybrania ulubionego wina na świąteczny stół jest więc wiele. W telegraficznym skrócie: do śledzia w oleju z cebulą — wytrawne rieslingi z Barossa, Eden i Claire, do śledzia w śmietanie — tak samo, lecz treściwsze. Barszcz czerwony z uszkami? Nie kombinujmy i cieszmy się zupą. Do grzybowej z łazankami — słodkawe Semillon z interioru lub riesling z Tasmanii. Karp smażony i karp w galarecie? Lekko beczkowe Chardonnay lub Semillon. Do pierogów z grzybami — wytrawny riesling, a z win czerwonych — tasmański Pinot Noir. Najlepsze pomysły do kapusty z grzybami/bigosu to wytrawne rieslingi i lekkie Pinot Noir, a dla odważnych — tęgie Shiraz z Barossa. Do kutii zaś — półsłodkie rieslingi.

1 Polish Hill River Riesling 2010

Klasyczne, krągłe, energetyczne.

2 Polish Hill River Shiraz 2007

Aksamitne, szczodre, dojrzałe.

3 Cooralook Pinot Noir 2010

Soczyste, łagodne, uniwersalne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOMASZ KOLECKI-MAJEWICZ

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Świętując z napitkiem