Świnoujściu marzy się podwodny tunel w PPP

Anna Pronińska
opublikowano: 21-07-2011, 10:46

Nie jesteśmy kamikadze — mówi prezydent Świnoujścia. Ma plan, jak sfinansować tunel między wyspami.


To może być unikatowa i jedna z największych pod względem wartości inwestycja w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) w Polsce. Władze Świnoujścia od dawna myślą o budowie podwodnego tunelu drogowego między wyspami Uznam i Wolin. Pierwsze przymiarki wykonano już w 2006 r., gdy w budżecie państwa zagwarantowano 2 mln zł na opracowanie studium wykonalności stałego połączenia wysp. Niewykluczone, że teraz władze miasta przejdą od słów do czynów. I to dzięki PPP.

— Potrzebujemy tej inwestycji, bo na przeprawach promowych są ogromne kolejki. Świnoujście się zakorkowało. Nie wykluczamy sięgnięcia po PPP. Mamy studium wykonalności i decyzję środowiskową. Wystąpiliśmy o przyznanie 10 mln zł dotacji unijnej na modyfikację studium, które zakładało budowę dwóch tuneli. Dziś wiemy, że jeden w zupełności wystarczy — mówi Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia.

Ta zmiana pozwoli na obniżenie kosztów inwestycji z obecnych 1,3-1,5 mld zł do 800-900 mln zł. Bruksela zapewniła ponad 200 mln zł na inwestycję.

Zadaniem partnera prywatnego byłoby zaprojektowanie i budowa tunelu drogowego, który następnie miałby być eksploatowany przez 30 lat. Po tym okresie tunel przejdzie na własność strony publicznej. Włodarze miasta mogliby płacić na rzecz partnera tzw. opłatę za dostępność.

— Model finansowania przedsięwzięcia mógłby wyglądać tak, że z chwilą zakończenia budowy co roku przez 30 lat miasto i strona rządowa płaci partnerowi ratę wysokości 50-60 mln zł — mówi Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia.

Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że w budżecie państwa może nie być na to pieniędzy. Prezydent wie jednak jak można temu zaradzić.

— Obecnie co roku państwo wypłaca nam 22 mln zł na utrzymanie przepraw promowych. Po zbudowaniu tunelu przestaną one funkcjonować. Zależy nam, by państwo dało gwarancję, że przez 30 lat nadal będzie uiszczać tę opłatę, ale na rzecz spłaty części rat dla partnera prywatnego — wyjaśnia Janusz Żmurkiewicz.

Na razie ze strony rządu nie ma decyzji. Prezydent zadeklarował też, że miasto może wyłożyć pozostałą kwotę.

— Nie jesteśmy kamikadze. Wiem, skąd wziąć pieniądze — z podatku od nieruchomości uiszczanego przez powstający terminal gazowy, który ma być gotowy w 2014 r. Z uzyskanych z tego tytułu rocznie około 50 mln zł znaczną część możemy przeznaczyć na opłaty dla partnera prywatnego — uważa prezydent Świnoujścia.

Gdyby udało się uzyskać gwarancje rządowe, budowa tunelu mogłaby ruszyć w 2013-2014 r.

— W Świnoujściu inwestycja jest potrzebna społecznie i wzbudza zainteresowanie inwestorów. Także międzynarodowych. Choćby z tego względu wydaje się, że to idealny moment na budowę, bo ich zainteresowanie może nie trwać wiecznie. Poza tym z analiz technicznych wynika, że za kilka lat (jeśli nie powstanie tunel) istniejące przeprawy promowe będą wymagać modernizacji za kilkaset milionów złotych. Bardziej może się zatem opłacać budowa tunelu — mówi Wadim Kurpias, partner w CMS Cameron McKenna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Świnoujściu marzy się podwodny tunel w PPP