Synthos czuje kryzys, ale zarabia jak nigdy

Kamil Zatoński
20-05-2009, 00:00

Jeśli nie liczyć zdarzeń niegotówkowych, wyniki chemicznej spółki wyglądają bardzo dobrze. Warto wczytać się w raport.

Zaskakująco dobre wyniki Synthosu z pierwszego kwartału poderwały kurs spółki do lotu. Już w poniedziałek notowania wzrosły o 16 proc. przy obrotach 10 mln zł. Wczoraj zwyżka wynosiła nawet blisko 14 proc. Równie błyskawicznie opinię o spółce zmienili analitycy Deutsche Banku, którzy w wydanym w poniedziałek raporcie podwyższyli rekomendację dla jej walorów z "trzymaj" do "kupuj", a cenę docelową z 0,64 do 0,97 zł. Jeszcze trzy miesiące temu wartość jednej akcji Synthosu szacowali na 0,39 zł. Obecny kurs na GPW to około 0,80 zł.

Inwestorów ucieszyła przede wszystkim rekordowa wysokość marży brutto spółki, i to zarówno w ujęciu nominalnym (145,4 mln zł, +75 proc. r/r), jak i procentowym (24 proc., ponad dwa razy więcej niż rok temu). To przede wszystkim skutek korzystnych zmian na rynku surowców petrochemicznych. W sumie koszty materiałów i energii okazały się o jedną trzecią niższe, niż przed rokiem. Spółka uzyskała też oszczędności m.in. w kosztach pracowniczych. Przychody też spadły, ale w dwa razy mniejszym tempie. Były też przy okazji o 4 proc. niższe, niż prognozy biur maklerskich.

Większe różnice w stosunku do uśrednionej prognozy analityków widać w pozycjach zysk operacyjny (wyniósł 12,3 mln zł, oczekiwano 33,6 mln zł) i zysk netto (5 mln zł, oczekiwano 17,1 mln zł). Tyle że tak naprawdę rezultaty były znacznie wyższe od prognoz, które nie uwzględniały wpływu dwóch zdarzeń jednorazowych, mających charakter niegotówkowy. Pierwsze to sięgający 50 mln zł odpis aktualizujący wartość linii do produkcji płyt izolacyjnych XPS. Wykorzystywane są one np. w budownictwie, ale z powodu kryzysu gospodarczego popyt na tego typu wyroby (i w konsekwencji — ceny) spadł. Linie te nie są w pełni wykorzystywane. Odpis wartości linii znajdującej się w Kralupach wyniósł aż 79 proc., a znajdującej się w zakładzie w Oświęcimiu — 44 proc. Inwestycje te okazały się więc w znacznym stopniu nietrafione, ale usprawiedliwieniem jest , że podejmowano je w latach 2006/2007, kiedy nikt nie prognozował tak gwałtownego załamania koniunktury. Drugi księgowy zabieg, który istotnie wpłynął na wyniki, to dodatkowy odpis na koszty likwidacji wydziału elektrolizy. Będą one większe o 16,7 mln zł, niż zakładano. W sumie odpisy uszczupliły wynik operacyjny Synthosu na kwotę 68 mln zł. W rzeczywistości więc skorygowany EBIT wyniósł około 80 mln zł, czyli był prawie dwa razy wyższy niż przed rokiem.

W podobnym tempie wzrosły też zasoby gotówkowe firmy, które na koniec marca sięgały 644 mln zł. W tej sytuacji mniejsze obawy powinno budzić wysokie zadłużenie grupy (częściowo są to kredyty w euro), wynoszące na koniec kwartału 911 mln zł. Koszt jego obsługi łącznie ze stratą na hedgingu był zresztą w minionym kwartale znacznie mniejszy niż przed rokiem. Zresztą, jeśli tendencje na rynku walutowym utrzymają się (kurs euro na koniec czerwca będzie niższy niż na koniec marca), Synthos zaksięguje spory niegotówkowy zysk na rewaluacji kredytu. Nie wiadomo tylko, czy spółce uda się utrzymać tak wysoką, jak w pierwszym kwartale, rentowność brutto sprzedaży. Jeśli nie, to w odróżnieniu od najnowszego raportu kolejny może być co prawda dobry na pierwszy rzut oka, ale słaby po odjęciu wpływu zabiegów księgowych.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Synthos czuje kryzys, ale zarabia jak nigdy