System bankowy coraz bezpieczniejszy

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 14-12-2010, 10:34

Liczba banków, które mogą potrzebować pomocy, spadła od lipca z 16 do 7 - szacuje Narodowy Bank Polski. Ale i tak bank centralny uważa, że kredyty walutowe powinny być niszą.

Przez ostatnie pół roku osłabło ryzyka wywrócenia się systemu finansowego w Polsce - wynika z najnowszego raportu Narodowego Banku Polskiego (NBP). Nadal - podobnie jak w lipcowej edycji - analitycy banku jako największe zagrożenie wskazują sytuację fiskalną w niektórych krajach zachodniej Europy. Według nich, ryzyko wystąpienia drugiego dna kryzysu w strefie euro jest mniejsze niż w lipcu i "koncentruje się wokół krajów, które utraciły zaufanie rynków finansowych".

Polski do tego grona nie zaliczają. Według ekonomistów banku centralnego, od lipca bardzo poprawiły się perspektywy dla naszej gospodarki. Jako hipotetyczny scenariusz szokowy - skrajnie negatywny, jego prawdopodobieństwo określane jest na 5 proc. - przyjmują obniżenie wzrostu gospodarczego z obecnych około 4 proc. do 2 proc. w 2012 r. W analizie z lipca analogiczny scenariusz zakładał spadek dynamiki PKB do -2,4 proc. w 2011 r.

Dzięki temu poprawiły się też wyniki testu szokowego - sprawdzianu, jak zmieniłyby się bilanse banków (NBP bada 45 banków działających w Polsce), gdyby ten negatywny scenariusz makroekonomiczny się zrealizował. Z lipcowego badania wynikało, że na koniec 2012 r. dokapitalizowania wymagałoby 16 banków, o 12,1-procentowym łącznym udziale aktywów w sektorze bankowym. W najnowszym teście to już tylko siedem banków o udziale wynoszącym 5,9 proc. Wymagałyby wsparcia w wysokości około 500 mln zł.

- Większość sektora bankowego jest w stanie zaabsorbować skutki spowolnienia gospodarczego. Banki powinny jednak prowadzić ostrożną politykę dywidendową ze względu na niepewność perspektyw gospodarczych - zaznaczają analitycy NBP.

Jeśli nie zrealizuje się pierwsze ryzyko, czyli polska gospodarka będzie spokojnie się rozwijać, może pojawić się inne zagrożenie - przegrzanie koniunktury na rynku bankowym. Bank centralny ostrzega, że jeśli wzrost akcji kredytowej będzie szybszy niż wzrost gospodarczy, może to zachwiać stabilnością banków.

- Szybki przyrost kredytów mieszkaniowych byłby szczególnie niepożądany, gdyby źródłem jego finansowania był napływ kapitału zagranicznego. Sprzyja temu luźna polityka pieniężna największych gospodarek świata - zaznaczają analitycy NBP.

Według banku centralnego, kredyty walutowe "powinny być produktem niszowym, przeznaczonym dla kredytobiorców zarabiających w walucie kredytu".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane