Sytuacja na GPW jest zła, ale w poniedziałek możliwe odbicie

(ISB/X-Trade)
opublikowano: 14-01-2008, 09:22

Tydzień na warszawskiej giełdzie ma szansę rozpocząć się od odbicia. Wyprzedany rynek, na który nie docierają nowe podażowe impulsy, może w poniedziałek, po niższym otwarciu, prowokować nieśmiałe kupno przecenionych w ostatnich dniach akcji. Zwłaszcza, że publikowane dziś raport makroekonomiczne nie tworzą szczególnie dużego zagrożenia dla ewentualnego odbicia.

Losy całego giełdowego tygodnia, zarówno na GPW, jak i na innych światowych parkietach, prawdopodobnie rozstrzygną się we wtorek i środę, kiedy zostaną opublikowane dane o grudniowej inflacji w USA. Wówczas też zostanie zweryfikowana teza, o agresywnych obniżkach stóp procentowych przez Fed.

Jej zaprzeczenie, będzie kolejnym ciosem dla rynków akcji na świecie. Potwierdzenie natomiast, jeżeli tylko zostanie ono skorelowane z popytowymi doniesieniami z amerykańskich spółek, publikujących wyniki kwartalne (to warunek konieczny), może być źródłem kilkudniowego odbicie na warszawskiej giełdzie.

Ostatni tydzień, nie zapisze się dobrze w pamięci inwestorów, Indeks WIG20, który zakończył go na poziomie 3210,63 pkt., stracił w sumie 5,5 proc. Prawdopodobnie tylko niewielkim pocieszeniem może być fakt, że bywały gorsze tygodnie.

Taki tydzień miał miejsce w połowie maja 2006 roku, gdy w ciągu 5 dni indeks dużych spółek stracił 8,1 proc. Wówczas była to największa tygodniowa przeceną od końca 2001 roku. W dotychczasowej historii warszawskiej giełdy, większe tygodniowe spadki występowały 33 razy, na przestrzeni ponad 860 tygodni. Największe ich nagromadzenie było w czasie załamania w 1994 roku. Od marca do czerwca 1994 roku, aż osiem z czternastu tygodni kończyło się przeceną większą niż 8,1%. Wtedy największy tygodniowy spadek wyniósł 25,5%.

Silne spadki na GPW z ostatniego tygodnia w sposób naturalny prowadzą do dalszego pogorszenia sytuacji technicznej na wykresach głównych indeksów. Wymowne jest zwłaszcza przełamanie kilkuletniej linii hossy przez WIG. To, jak i inne, równie silne sygnały sprzedaży wygenerowane w ostatnich tygodniach, nie wróżą najlepiej rynkowi akcji.

Skrajny pesymizm jest jednak też nieuzasadniony. Życie uczy, że im bardziej dynamiczna fala wyprzedaży, tym szybciej się kończy. Dlatego już teraz można postawić prognozę, że kolejny tydzień podobnej wyprzedaży na GPW, może być tym ostatnim. Zwłaszcza, jeżeli wzorem sierpnia 2007 roku, wyprzedaż przyjmie paniczny charakter.

Panika to jeden z pewniejszych sygnałów zapowiadających prawdopodobny koniec przeceny. Oczywiście w ramach aktualnego impulsu spadkowego. Nie da się bowiem wykluczyć, że po miesiącu lub dwóch korekty, rynek wróci do trendu spadkowego.
Znacznie bardziej wyniszczający dla giełdy byłby scenariusz powolnej i systematycznej wyprzedaży, często przerywanej korektami. Taki trend spadkowy mógłby trwać miesiące, prowadząc do skrajnego zniechęcenia inwestorów.
Obecnie nic nie wskazuje na powolne i wyczerpujące spadki. Jeżeli przyjąć, że w dużej mierze stroną podażową są fundusze, zmuszone umorzeniami jednostek do sprzedaży akcji, to dynamiczne spadki, wywołane kumulacją umorzeń, wydają się bardziej prawdopodobne.

W piątek indeks WIG20 spadł o 1,41% do poziomu 3.210,63 pkt. Dokładnie taką samą stratę procentową zanotował WIG, który spadł do poziomu 50.400,82 pkt. Obroty wyniosły 1,7 mld zł.

Marcin R. Kiepas
X-Trade Brokers DM S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (ISB/X-Trade)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Sytuacja na GPW jest zła, ale w poniedziałek możliwe odbicie