Szalejąca konsumpcja nie daje szans na niskie stopy

Jacek Kowalczyk
27-03-2008, 00:00

Sprzedaż detaliczna poszła ostro w górę. To ułatwiło decyzję członkom RPP, którzy podnieśli stopy procentowe o 25 pkt, do 5,75 proc.

W lutym Polacy wydali o jedną czwartą więcej niż przed rokiem

Sprzedaż detaliczna poszła ostro w górę. To ułatwiło decyzję członkom RPP, którzy podnieśli stopy procentowe o 25 pkt, do 5,75 proc.

Polaków ogarnął szał zakupów. Jak podał GUS, sprzedaż detaliczna wzrosła w lutym o 23,8 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Takie oblężenie sklepów zaskoczyło ekonomistów. Po silnych danych ze stycznia (wzrost o 20,9 proc. rok do roku) analitycy rynkowi spodziewali się spadku dynamiki do 19 proc.

Mamy, to wydajemy

— Oczekiwania były duże, ale okazały się małe w porównaniu z danymi GUS. Wzrost o prawie jedną czwartą to skutek przede wszystkim rosnących wynagrodzeń i zwiększającego się zatrudnienia, ale też wysokiej inflacji — mówi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

W lutym średnia pensja w firmach wzrosła w ujęciu rocznym o 12,8 proc., zatrudnienie — o 5,9 proc., ceny —o 4,2 proc., a stopa bezrobocia spadła z 11,7 proc. w styczniu do 11,5 proc. w lutym.

— Do wzrostu konsumpcji przyczyniła się także rewaloryzacja rent i emerytur oraz obniżenie składki rentowej. Przeciętny Polak ma w portfelu coraz więcej pieniędzy, więc jest bardziej skłonny do ich wydawania — tłumaczy Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

— Wyhamowała co prawda dynamika pożyczek, ale dotyczy to głównie kredytów hipotecznych. Pożyczki konsumpcyjne cieszą się w dalszym ciągu dużym zainteresowaniem — dodaje Marek Zuber, główny ekonomista Dexus Partners.

Wysoka dynamika wzrostu sprzedaży dotyczy wszystkich rodzajów produktów.

— Nie jest to zatem wynik jednorazowy. Tak równomierny wzrost pokazuje, że rozpędzona konsumpcja oparta jest na mocnych fundamentach i utrzyma się w kolejnych miesiącach — mówi ekonomista Banku Millennium.

Różnorodny pejzaż

Jeśli dołożymy jeszcze jeden element — wzrost produkcji przemysłowej w lutym (r/r) o 14,9 proc. — obraz gospodarki wygląda znacznie lepiej, niż rysował się jeszcze dwa miesiące temu.

— Nie potwierdziły się prognozy spowolnienia gospodarczego w pierwszym kwartale 2008 r. Nie znamy jeszcze danych z marca, ale wydaje się, że PKB wzrośnie o blisko 6 proc. To bardzo przyzwoita dynamika, zbliżona do poprzedniego kwartału — mówi Marek Zuber.

Po lutowych danych wielu analityków podnosi prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego. Ekonomiści Banku Millennium — z 5,3 proc. do 5,5 proc., Banku BPH — z 4,8 proc. aż do 5,7 proc.

Jest jednak i druga strona medalu. Szybko rosnące pensje i większa skłonność do wydawania pieniędzy podbijają inflację. Skutek jest taki, że drożeją kredyty. Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej (RPP), już trzeci raz z rzędu, podniosła stopy procentowe NBP o 25 pkt baz. Stopa referencyjna wynosi obecnie 5,75 proc. A ceny — zdaniem rady — prędko nie wyhamują. „W najbliższym okresie inflacja pozostanie powyżej górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego (3,5 proc. —przyp. red.), do czego w znacznym stopniu przyczyni się istotny wzrost cen kontrolowanych” — czytamy w komunikacie RPP.

— Właśnie ceny nośników energii są największym zagrożeniem dla inflacji. Na koniec roku wskaźnik CPI wyniesie 3,8 proc. — twierdzi Mateusz Szczurek.

Oznacza to dalsze podwyżki stóp.

— Wczorajsza podwyżka nie była ostatnią. W najgorszym wypadku jeszcze w tym roku stopy wzrosną do 6,5 proc. — uważa Marek Zuber.

1,75

pkt proc. O tyle w ciągu roku wzrosła stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Szalejąca konsumpcja nie daje szans na niskie stopy