Szampański portret twój

Naprawdę jaki jesteś nie wie nikt — i to byłaby wersja nostalgicznie ckliwa. Wersja szampańska brzmi: wybierz butelkę, a powiem ci kim jesteś — przynajmniej w biznesie

Krug: jesteś mistrzem optymalizacji podatków

Trudno o jakikolwiek ranking wysoko cenionych szampanów, w którym nie pojawiałaby się ulubiona etykieta Gérarda Depardieu, obywatela Francji i Rosji. Aktor zbuntował się przeciwko systemowi fiskalnemu swojego kraju, nie wyparłszy się jednak lokalnego szampana Kruga — co od razu nasuwa słynny spór, czy nazwą mogą szczycić się wyłącznie trunki z Szampanii, czy może również Igristoje albo Szampanskoje. Potocznie nie trzeba ostentacyjnie kaprysić, ale oficjalnie napisy w cyrylicy nie powinny być w zestawie z nazwą „Champagne”, której użycie jest podporządkowane bardzo surowym prawom. Znany inwestorom Krug bez wątpienia zalicza się do autentycznych szampanów, a dwie z jego odmian wymienia się nawet wśród dziesięciu najdroższych w obiegu. Jak podaje nowy ranking Wine-Searcher, drugie miejsce w zestawieniu zajmuje Krug Clos d’Ambonnay ze średnią ceną 2,4 tys. USD (8,6 tys. zł) za butelkę, a siódme — Clos du Mesnil, przeciętnie za około 1 tys. USD (3,6 tys. zł). Mimo że uśredniona wartość pierwszego spadła w okresie ostatnich pięciu lat, w żadnym razie nie można podejrzewać nadpodaży, bo do tej pory z tej niewielkiej serii na rynku pojawiły się tylko cztery roczniki, wszystkie tzw. białe z czarnych. Szampan Clos d’Ambonnay określa się jako „blanc de noirs”, a Clos du Mesnil jako „blanc de blancs”, co oznacza, że powstały odpowiednio z winogron wyłącznie o ciemnych i jasnych skórkach. Droższy ze szczepu pinot noir, tańszy z chardonnay — co można byłoby nawet odgadnąć, wiedząc, że odmiany uprawiane w Szampanii nie podlegają za bardzo niczyim fantazjom. Region jest jednym z najzimniejszych i najbardziej wysuniętych na północ obszarem winiarskim świata, więc skład szampana już dawno zdefiniowały rośliny najwytrwalsze. Oficjalnie dozwolonych szczepów jest siedem, ale główne to pinot noir, pinot meunier i chardonnay. Pamiętając, że pierwsze dwa są ciemne, można się popisać niewielkim wysiłkiem — kiedy w restauracji padnie „blanc de blancs”, wystarczy wykazać entuzjazm, że akurat miało się ochotę na chardonnay, a następnie, wykorzystując wątek francusko- -rosyjskiego obywatela, zmienić temat na lżejszy.

Dom Pérignon: słabego maklera rzucasz na pożarcie

Podobne praktyki można byłoby skojarzyć z jakimś okrutnym afrykańskim reżimem i oto znajdzie się miłośnik słynnego rosé, były kongijski dyktator Mobutu Sese Seko. Egocentryczny przywódca w obowiązkowym nakryciu głowy z lamparciej skóry nie przysłużył się swoją sympatią domowi szampańskiemu i ze względów wizerunkowych producent chętniej wspomina chociażby obecność w weselnym menu księżnej Diany. Z punku widzenia inwestora, wybór bezwzględnego prezydenta, któremu usłużnie podawano właśnie rosé, byłby zrozumiały, bo wśród dziesięciu najcenniejszych szampanów rankingu Wine-Searcher aż pięć jest z etykietą Dom Pérignon, w tym trzy różowe. Najmniej kosztowne z tego zbioru byłoby Plénitude 2 Rosé, które od zeszłego roku zdrożało 40 USD do ceny poniżej 800 USD za butelkę (2,9 tys. zł). Mimo że sam Dom Pérignon jest raczej powszechnie rozpoznawalny, na powyższą informację Kowalski prawdopodobnie pokiwałby głową — ani za bardzo nie wiadomo, o co chodzi z różowym szampanem, ani żadne numery Plénitude nie padają na co dzień, między kanapką na śniadanie a kanapką na kolację. Szampany określane jako rosé mogą powstawać na dwa sposoby, ale tradycyjnie wytwarzane są jak różowe wina, a więc przez na tyle krótki kontakt ze skórkami ciemnych winogron, żeby nie zrobiły się czerwone. Barwa trunku — w największym uproszczeniu — zależy w końcu od tego, jak długo pęknięte skórki owoców będą miały styczność z wyciśniętym z nich sokiem. Drugim, znacznie cwańszym, ale dozwolonym prawnie sposobem produkcji różowego szampana jest zmieszanie czerwonego wina z białym. Pędząc dalej na skróty przez cały proces produkcji — od pęknięcia pierwszej winogronowej skórki do dojrzewania musującego wina w zaciemnionych piwnicach — dotrzemy do drugiego niewiele mówiącego określenia z cyfrą. Plénitude oznacza w kontekście Doma Pérignona moment, w którym leżakujący szampan jest gotowy — pierwszy nastaje po około 9 latach dojrzewania, drugi średnio po 12-15 latach, a trzeci po blisko 25 latach. Niecałe 800 USD za butelkę kosztuje wobec tego Plénitude 2 Rosé, a Plénitude 3 — 1,6 tys. USD (5,7 tys. zł), bo spędzać ćwierć wieku w piwnicy, zupełnie jak jakiś nieszczęśnik, który popadł w niełaskę dyktatora.

Bollinger: w interesach wykiwa cię tylko kobieta

Chociaż najdroższym szampanem na rynku nie jest ani Dom Pérignon, ani Krug, tylko Boërl & Kroff, wszystkie i tak przechytrzyłby Bollinger, gdyby tylko eleganckie alkohole mogły strzelać do siebie z korków. Kiedy James Bond sycił się wdziękami którejś ze swoich kobiet, Bollinger już się chłodził — był na planie tak często, że agent 007 zdążył nawet zmienić się fizycznie na okoliczność nowego odtwórcy. Tak, jak jego konkurent Boërl & Kroff jest przede wszystkim mało dostępny i kosztowny, tak butelkę podstawowego Bollingera kupimy za 200 zł — a taką z rankingu, Bollinger Vieilles Vignes Franćaises Blanc de Noirs, za średnią cenę 775 USD (2,8 tys. zł). Blanc de noirs to, jak już wiadomo, szampan z ciemnych winogron, których skórki nie miały jak zabarwić jasnego soku. Oprócz tego, że owoce są niebieskofioletowe, zrywane są też z wyjątkowo starych winorośli, bo korzenie na tym maleńkim obszarze zachowały się jeszcze sprzed niszczącej plagi filoksery, która pod koniec XIX wieku doszczętnie strawiła większość europejskich upraw. Mimo walecznego charakteru winorośli, agent królowej najczęściej raczył oblubienice nie tym, tylko trochę tańszym Bollingerem R.D. za przeciętną cenę poniżej 1 tys. zł za butelkę. Szampan w jego towarzystwie wcale nie był więc tak słodki, bo R.D. Extra Brut to aż cztery słowa do rozszyfrowania, w tym dwa ostatnie oznaczające wytrawność. Żeby zorientować się w dwóch pierwszych — tworzących skrót od „recently disgorged” — trzeba wrócić do etapów produkcji, pominiętych przy opisie ulubionego rosé Mobutu Sese Seko. Czynność, która sprawia, że ze zwykłego wina otrzymuje się szampana, to dodanie tzw. liqueur de tirage, zawierającego cukier i drożdże. Wtedy w butelce z ciężkiego szkła przebiega druga fermentacja, a jej owocem jest m.in. dwutlenek węgla, który, nie mogąc się wydostać, rozpuszcza się w winie, tworząc bąbelki. Zużyte drożdże nie wyglądają tak spektakularnie i tworzą osad, na którym szampan dojrzewa najmniej kilkanaście miesięcy, a takim, jak wspomniane Rosé Plénitude 3, zajmuje to wierć wieku. Umiejętnie obracając grubą butelką, winiarze kierują osad ku szyjce, którą następnie mrożą i usuwają martwe drożdże wraz z odrobiną szampana, którą należy uzupełnić. Wtedy wkracza kolejny „liqueur”, będący mieszkanką wina i cukru — a od ilości drugiego właśnie zależy fakt, czy szampan jest np. demi-sec, a więc półsłodki, czy extra brut, czyli dosłodzony bardzo oszczędnie albo nie dosłodzony w ogóle. Bondowy Bollinger R.D. Extra Brut to więc nie dodatek do śmietankowych tortów, tylko szampan wytrawny i świeży, bo „recently disgorged” oznacza dokładnie to, że miał trafić na rynek jak najszybciej po usunięciu osadu z drożdży. Wartka akcja w winnicy mogła być, jak widać, w guście brytyjskiego agenta, ale bardziej na ekranie, bo w książce zdecydowanie brakuje ostentacyjnej ekspozycji Bollingera. Z szampanami wyższej półki tak już jednak bywa, że warto być kojarzonym z jednym i to z takim, który każdy z gości bankietu rozpozna — podaje „The Economist” na przykładzie znanego brytyjskiego polityka. Zanim został osadzony w więzieniu za krzywoprzysięstwo, był tak wiernym piewcą Kruga, że każdy z uczestników przyjęcia musiał to zapamiętać. Podobnie, jak instrukcję, jak znaleźć toaletę, brzmiącą: jak miniesz obraz Picassa, będzie po lewej.

 4 Tylko tyle roczników szampana Krug Clos d’Ambonnay pojawiło się dotychczas w obiegu, a ich średnia cena to 2,4 tys. USD.

30 Tyle lat potrafi upłynąć od zbiorów winogron do wypuszczenia szampana Plénitude 3 na rynek. Najdłużej dojrzewający Dom Pérignon, ale w wersji rosé, kosztuje 1,6 tys. USD.

3,5 tys. Tylko tyle butelek przypada na jeden rocznik najbardziej wyszukanego Bollingera, dlatego Vieilles Vignes Franćaise Blanc de Noirs ma przeciętną cenę 775 USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Szampański portret twój