Szara eminencja

TOMASZ KOLECKI-MAJEWICZ
22-02-2013, 00:00

A dokładniej: czerwono-biała, bo przez wieki odmiana Grenache wyłoniła klony obydwu kolorów. I choć wielu ojców się do niej przyznaje, żaden nie traktuje jej na tyle serio, by sławić jej imię ponad wszystkie inne.

Być może dzieje się tak przez jej ułomności: lekkie kolor i taniczność oraz niską kwasowość, przez co zdaje się być dla rodziców wstydem niczym Hefajstos dla Hery. Maskowane są jednak niezaprzeczalnymi zaletami — porządnym zazwyczaj poziomem alkoholu oraz intensywną owocowością i korzennością, które zjednują jej licznych kibiców. W pierwszej ojczyźnie, Francji, zwą ją Grenache, oddając we władanie spore połacie południa i południowego-zachodu kraju. Inna sprawa, że właśnie stamtąd zaproponowała światu pierwsze AOC w historii, czyli Chateauneuf du Pape, którego jest dominującą częścią. Pomniejsze, lecz również słynne apelacje południowej części Doliny Rodanu także korzystają z jej dobrodziejstw. Wśród nich prym wiodą smakowite Gigonadas, cukierkowe Lirac i najsłynniejsze różowe wino świata — Tavel. Śmiało mógłbym rzucić jeszcze kilka, lecz na przaśnych Cotes du Rhone poprzestanę. Nie sposób nie wspomnieć też o wyśmienitych i długowiecznych Banyuls z Roussillon, potrafiących dojrzewać, zachwycać i uwodzić niemalże nieskończenie! Drugim krajem przyznającym się do ojcostwa jest Hiszpania. Tam woła się do niego Garnacha z kastylijska lub Garnatxa z katalońska. Zwał, jak zwał — najwięcej miejsca zdołał zająć w Aragonii, Navarze i Katalonii, nigdzie jednak, poza wyjątkami, nie zyskując miana solisty.

Czyli tak, jak po drugiej stronie Pirenejów. Stanowi trzecią siłę pośród braci czerwonej barwy w królestwie, a jednak każą mu się bratać z francuskim kuzynostwem lub hiszpańskim dominatorem — wszędobylskim Tempranillo. Trzecią chętną do adopcji na wyłączność jego historii jest maleńka Sardynia, która najgłośniej i najzacieklej broni swojej wersji zdarzeń, mówiącej, że to właśnie stąd grono ruszyło na podbój kontynentalnej Europy. Na wyspie ochrzczone Cannonau, szczyci się apelacją ze swoim własnym imieniem w tytule, czyli Cannonau di Sardegna DOC. Trzeba Sardyńczykom przyznać, że jeżeli chodzi o różnorodność stylistyczną win, to u nich bieguny są położone najdalej od siebie. Wystarczy wspomnieć o winach, które bez podsuszania gron i wzmacniania dzięki lokalnym szczepom drożdży są w stanie dać 18 proc. alkoholu i to w winie naturalnym. Spośród pozostałych lądów najgościnniejsza okazała się, a jakże, Australia. Tam zajęto się niedocenianym w krajach przodków dzieckiem troskliwie, po czym… kazano mu grać do spółki z braćmi, którzy tu też wysłali swe delegacje. Taki los… Wygląda na to, że nieprędko się to zmieni, jako że nowa nadzieja — Kalifornia — poszła w te same ślady. Jednakowoż w każdym szaleństwie jest metoda. Trzeba przyznać, że Grenache są wyjątkowe, jednak najlepiej wychodzi im gra zespołowa.

1 Pares Balta Hisenda Miret Penedes D.O., 2004

Gęste, szczodre, mocarne.

2 Sella & Mosca Riserva Cannonau Di Sardegna D.O.C., 2009

Dojrzałe, subtelne, dynamiczne.

3 Jaboulet Les Cedres Chateauneuf du Pape A.O.C., 2007

Treściwe, krzepkie, pogodne.

TOMASZ KOLECKI-MAJEWICZ, MISTRZ POLSKI SOMMELIERÓW 2007/2008/2009/2010, EKSPERT PORTALU WINEZJA.PL

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOMASZ KOLECKI-MAJEWICZ

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Szara eminencja