Szarpanie nadzoru

Jacek Zalewski
opublikowano: 07-12-2007, 00:00

Uzależnienie punktu widzenia od punktu siedzenia jest zjawiskiem ponadczasowym i ponadpartyjnym. Jaskrawym tego przykładem okazało się odrzucenie wczoraj przez Sejm (stosunkiem 233:192, koalicja PO-PSL kontra PiS-LiD) w pierwszym czytaniu projektu zmiany ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, wniesionego 13 listopada przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a przygotowanego przez prezesa NBP Sławomira Skrzypka. Głównym jej wątkiem miało być przesunięcie o pięć lat, z 1 stycznia 2008 r. na 1 stycznia 2013 r., wchłonięcia Komisji Nadzoru Bankowego (KNB) przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF).

Do tej pory nie mogę pojąć, po co koalicja PiS z Samoobroną i LPR w czerwcu i lipcu 2006 r. — gdy premierem był jeszcze Kazimierz Marcinkiewicz — przeforsowała zapis, który teraz przegrane PiS chciało na gwałt zmieniać! Przecież było oczywiste, że najpóźniej w styczniu 2007 r. Narodowy Bank Polski „zostanie odzyskany przez siły patriotyczne” i zapis o tak szybkiej integracji nadzoru finansowego będzie obiektywnie przeciwko interesom banku centralnego. Prezydent intensywnie poszukiwał anty-Balcerowicza na prezesa NBP. Gdy niewypałem okazała się kandydatura Jana Sulmickiego, przyciśnięty terminem wyciągnął z kapelusza wiernego Sławomira Skrzypka. Ten zaufany kandydat został bez problemów przez koalicję wybrany, a kiedy trochę okrzepł — zorientował się w znaczeniu fatalnego ustawowego zapisu.

Półtora roku temu dyskusja merytoryczna nad ustawą skażona została chęcią pognębienia Leszka Balcerowicza — za całokształt, a zwłaszcza za jego postawę wobec bankowej komisji śledczej. Dlatego naturalne było ówczesne głosowanie PO razem z SLD za odrzuceniem ustawy w pierwszym czytaniu (PSL się wstrzymało). Teraz dla koalicji PO-PSL nie do przyjęcia okazała się pilna nowelizacja prezydencka, idąca dokładnie w stronę, której półtora roku temu PO broniła! Czy ktoś coś z tego zrozumie? Zauważmy, że SLD, czyli LiD, zachował stabilność poglądów.

Wygląda na to, że prezes Skrzypek za późno zabrał się do odzyskiwania przez bank centralny tego, co mu należne. Zaprzągł do akcji nawet związkowców NBP, ale niewiele mu to pomogło. A przecież nic nie stało na przeszkodzie, aby ustawę odsuwającą w czasie utratę nadzoru przez NBP przeprowadził jeszcze za rządów PiS, powiedzmy w lecie. Rozwój sytuacji politycznej całkowicie go zaskoczył...

Gdy posłucha się opinii przegranego Sławomira Skrzypka oraz zwycięs-kiego Stanisława Kluzy, przewodniczącego KNF, jak powinien w Polsce wyglądać model nadzoru — to rzecz jasna, są one całkowicie przeciwstawne, chociaż obudowane naukowymi analizami i autorytetami. Prawdziwym dramatem jest okoliczność, że tak strategiczne rozwiązania prawne przyjmowane są na zasadzie — skoro mamy większość, to zrobimy im kuku.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy