Szef CBA ma we wtorek stawić się w prokuraturze w Rzeszowie

PAP
05-10-2009, 19:37

Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego we  wtorek przed południem ma stawić się w rzeszowskiej prokuraturze w związku z  postanowieniem tamtejszych śledczych o postawieniu mu zarzutów w śledztwie w  sprawie przekroczenia uprawnień podczas akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa.

Jeszcze w piątek CBA zapowiadało, że Kamiński stawi się na wezwanie prokuratorów. "Nie ma mowy o żadnym uchylaniu się" - mówił PAP rzecznik Biura Temistokles Brodowski.

Treść zarzutów objęta jest tajemnicą, wiadomo tylko, że są to zarzuty urzędnicze, dotyczące nadużycia władzy. W czwartek premier Donald Tusk mówił, iż jego zaufanie do Kamińskiego jest mniejsze niż kiedykolwiek, ale - jak zadeklarował - nie będzie "szukał pretekstu" do tego, aby Kamiński przestał kierować Biurem. "Jeśli zarzuty będą poważne, wtedy podejmę decyzję" - dodał Tusk. W sobotę CBA zapewniło, że Kamiński nie planuje podać się do dymisji.

Jak wyjaśnił w poniedziałek w rozmowie z PAP szef sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych Stanisław Rakoczy (PSL), w przypadku ewentualnej decyzji premiera o odwołaniu szefa CBA Mariusza Kamińskiego, wniosek szefa rządu w tej sprawie musi przejść analogiczną drogę jak podczas powoływania szefów służb. Opinie w tej sprawie wyrazić powinni prezydent, Kolegium ds. Służb Specjalnych oraz speckomisja, nie są one jednak wiążące dla premiera.

Według ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, "szefa CBA powołuje na czteroletnią kadencję i odwołuje Prezes Rady Ministrów, po zasięgnięciu opinii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Kolegium do Spraw Służb Specjalnych oraz sejmowej komisji właściwej do spraw służb specjalnych". Szef Biura może zostać odwołany, gdy nie spełnia jednego z warunków określonych w ustawie. Według przepisów m.in. musi to być osoba wykazująca "nieskazitelną postawę moralną, obywatelską i patriotyczną", nieskazana za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego i spełniająca wymagania określone w przepisach o ochronie informacji niejawnych.

W ocenie Rakoczego, posłowie speckomisji, niezależnie od decyzji szefa rządu, powinni zająć się sprawą działań CBA w związku z tzw. aferą hazardową.

Rakoczy powiedział PAP, iż komisja powinna uzyskać informacje dotyczące działań CBA, a także omówić kwestię "przecieku" do mediów fragmentów utajnionych materiałów ze sprawy. "Sprawa ewentualnego uzupełnienia porządku obrad komisji zostanie omówiona na jej prezydium jak tylko wrócę z zagranicy" - powiedział szef speckomisji.

Także w ocenie Sławomira Rybickiego (PO), "ostatnie działania szefa CBA muszą podlegać ocenie speckomisji". Jak dodał, postawienie przez prokuraturę zarzutów szefowi Biura powinno być jednoznaczne z jego dymisją.

Z kolei według innego z członków speckomisji i poprzedniego jej szefa - Jarosława Zielińskiego (PiS), komisja powinna zająć się kwestią ewentualnych nacisków na prokuratorów prowadzących śledztwo w Rzeszowie. Według ujawnionego w piątek pisma Kamińskiego do ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy z 17 września, które przedstawiono na stronie internetowej kancelarii premiera, prowadzący rzeszowskie śledztwo prok. Bogusław Olewiński "sygnalizował podczas rozmów po przesłuchaniach funkcjonariuszom CBA, że uniemożliwiono mu umorzenie sprawy". Olewiński oświadczył zaś w piątek, że nie uniemożliwiano mu umorzenia śledztwa, a także nie zmuszano go do "ukierunkowania postępowania" przeciwko szefowi CBA.

"Odnośnie wyjaśnienia sprawy tzw. afery hazardowej trzeba wykorzystać wszelkie możliwości jakie dają przepisy, oczywiście główna rola musi przypaść komisji śledczej, której powołanie postulujemy, ale speckomisja też powinna zająć się sprawą w zakresie kompetencji jakie jej przysługują" - zaznaczył Zieliński.

W poniedziałek rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak zapowiedział, że na najbliższym posiedzeniu speckomisji posłowie PiS złożą wniosek w sprawie zbadania relacji, jakie łączyły wicepremiera Grzegorza Schetynę oraz ministra sportu Mirosława Drzewieckiego z biznesmenami, którzy zabiegali o korzystne dla nich zmiany w projekcie noweli ustawy o grach.

Zieliński dodał, iż samo postawienie szefowi CBA zarzutów, w sensie prawnym, nie jest przesądzające i nie powinno wpłynąć na ograniczenie jego uprawnień na przykład w zakresie jego dostępu do informacji niejawnych. "Choć być może chodzi o to, aby pojawiły się po postawieniu zarzutów jakieś prawne opinie interpretujące przepisy w sposób rozszerzający i ograniczające faktyczne uprawnienia szefa CBA" - dodał. Według ustawy, dostępu do informacji niejawnych pozbawia prawomocne skazanie za przestępstwo umyślne.

Poseł zaznaczył też, iż ostateczna decyzja na temat zakresu kwestii, którymi powinna zająć się speckomisja w tej sprawie, zapadnie już po przedstawieniu zapowiadanej informacji rządu na temat prac nad nowelą ustawy o grach oraz zależeć będzie od tego jakie materiały zostaną odtajnione, a jakie pozostaną niejawne.

W śledztwie prowadzonym przez rzeszowską prokuraturę badany jest m.in. wątek podrobienia dokumentów na szkodę urzędu gminy w Mrągowie i warmińsko- mazurskiego Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie. Chodzi o dokumenty dotyczące odrolnienia działki w Muntowie nad jeziorem Juksty. Były one wykorzystane w operacji CBA w sprawie podejrzenia korupcji w resorcie rolnictwa. W efekcie operacji CBA aresztowano, na początku lipca 2007 roku, dwie osoby - Piotra R. i Andrzeja K., którzy mieli powoływać się na wpływy w ministerstwie rolnictwa, pozwalające załatwić im - za łapówkę - odrolnienie działki koło Mrągowa. Szef Samoobrony Andrzej Lepper został 9 lipca 2007 r. odwołany ze stanowiska wicepremiera i ministra rolnictwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Szef CBA ma we wtorek stawić się w prokuraturze w Rzeszowie