Szejk szejkowi nierówny

Tadeusz Markiewicz
04-05-2009, 00:00

Przepaść. Tak krótko

Cały zarząd Lotosu zarobił mniej niż każdy z prezesów Orlenu

Przepaść. Tak krótko

można ocenić różnice

w płacach zarządów spółek paliwowych. Winna — jak zwykle — kominówka.

Łączy ich wiele. Kierują wielkimi polskimi spółka-mi paliwowymi należącymi do WIG20, które notują obroty liczone w miliar-dach złotych. Dają pracę tysiącom osób. Na wal- nym w każdej z firm karty rozdaje skarb państwa. Dzieli ich jedno — wysokość wynagrodzenia. Mowa o prezesach i członkach zarządu Orlenu, PGNiG i Lotosu. O ile płocka grupa wymyka się spod obostrzeń ustawy komino- wej (udział skarbu państwa nie przekracza 30 proc.), o tyle szefowie warszaw-skiej i pomorskiej spółki muszą liczyć się z jej zapisami.

Dorabianie w nadzorze

To widać po wysokości ich wynagrodzeń w 2008 r. Różnice są kolosalne. Za kierowanie Lotosem Paweł Olechnowicz otrzymał niecałe 200 tys. zł brutto. Nic dziwnego, że "dorabia" sobie w spółkach zależnych rafinerii. Z tego tytułu jego ubiegłoroczne świadczenia zwiększyły się o 228,7 tys. zł. Podobnie jest z Michałem Szubskim, szefem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). Za kierowanie zarządem gazowego monopolisty otrzymał w ubiegłym roku ponad 211 tys. zł. Do tego doszło — podobnie jak w Lotosie — wynagrodzenie za "pełnienie funkcji" w spółkach zależnych. To dało mu dodatkowe 240 tys. zł.

Na przeciwnym biegunie płacowym znajduje się Orlen. W ubiegłym roku najwięcej zarobili w nim byli prezesi. Wojciech Heydel otrzymał (wraz z odprawą i świadczeniem związanym z zakazem pracy u konkurencji) 5,7 mln zł. Narzekać nie może także Piotr Kownacki, obecny szef Kancelarii Prezydenta. Wartość jego wynagrodzeń sięgnęła niemal 3,3 mln zł. Na tym tle skromnie wyglądają zarobki Jacka Krawca, powołanego w maju na członka zarządu płockiej spółki, a od września pełniącego funkcję prezesa. Otrzymał w tym czasie 1,4 mln zł. To jednak i tak więcej niż przez cały rok zarobił trzyosobowy zarząd Lotosu.

(Nie)normalna sytuacja

— Prezes Olechnowicz, biorąc pod uwagę wielkość firmy, którą kieruje, na pewno powinien więcej zarabiać. Szefowie naprawdę dużych organizacji otrzymują rocznie 1-3 mln zł. Na przeszkodzie stoi oczywiście ustawa kominowa, ale jestem optymistą i wierzę w jej likwidację lub znaczną liberalizację. To nie jest normalna sytuacja, kiedy szef spółki musi dorabiać zasiadaniem w nadzorze spółek zależnych — komentuje Leszek Kurycyn, dyrektor operacyjny Manpower Professional.

W ubiegłym tygodniu "PB" pisał, że kominówka może runąć. Paweł Wypych z Kancelarii Prezydenta zapewniał, że Lech Kaczyński nie mówi "nie" podwyżkom płac menedżerów ze spółek skarbu państwa. Stawia jednak kilka warunków, m.in. utrącenie możliwości dorabiania w radach nadzorczych. W przypadku ponownego weta prezydenta możliwa jest pomoc SLD.

— Możemy od razu usiąść do stołu i wspólnie opracować nowy projekt. Mamy zaplecze w postaci związków zawodowych, z którymi należy te rozwiązania konsultować, a także wiele własnych pomysłów — mówił "PB" Grzegorz Napieralski, szef SLD.

Tadeusz Markiewicz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Szejk szejkowi nierówny