Szejnfeld nie zamierza ulec biurokratom

Jarosław Królak
opublikowano: 19-09-2008, 00:00

Ministerstwo Gospodarki zapewnia, że nie wycofa się z planów ograniczenia kontroli firm. Wszystko w rękach premiera.

Ministerstwo Gospodarki zapewnia, że nie wycofa się z planów ograniczenia kontroli firm. Wszystko w rękach premiera.

Jest spora szansa, że jednak uda się okiełznać wszechwładne instytucje kontrolujące firmy. Resort gospodarki zapewnia, że nie przestraszył się totalnego oporu, jaki stawiły one projektowi ustawy o swobodzie gospodarczej. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Ministerstwo Gospodarki (MG) nie ma zamiaru prowadzić bilateralnych negocjacji z krytykującymi projekt resortami i instytucjami. Doradcy Adama Szejnfelda, wiceministra gospodarki, podpowiadają mu, by projektu nie zmieniać i jak najszybciej wysłać go do Sejmu. Co na to wiceminister?

— Naszym celem jest realne ograniczenie kontroli firm. Opór urzędników był spodziewany i jest zrozumiały, ale jest nie do przyjęcia w fundamentalnych kwestiach. Nie zmienimy projektu ponad poprawki techniczne, porządkowe — zapowiada Adam Szejnfeld.

To oznacza, że o wszystkim zdecyduje kancelaria premiera.

Wola polityczna

W Polsce działa ponad 50 organów kontrolnych, które potrafią paraliżować działalność firm. Dlatego MG dąży do ograniczenia liczby i czasu trwania kontroli oraz zwiększenia praw przedsiębiorców. Na początku tego tygodnia ministerstwa i instytucje zarzuciły projekt 600 stronami zastrzeżeń. Władzy nad przedsiębiorcami nie chcą oddać m.in.: kontrola skarbowa, celna, ochrony środowiska, budowlana, inspekcje: handlowa, drogowa i pracy, UOKiK, CBA. Twierdzą one, że jeśli projekt w wersji zaproponowanej przez resort gospodarki wejdzie w życie, to kontrolerzy stracą rację bytu, a przestępcy będą mieli jak w raju.

Wczoraj wiceminister Szejnfeld konsultował z doradcami dalsze działania.

— Sugerowałem ministrowi, aby pod żadnym pozorem nie ustępował krytykom i nie zmieniał projektu. Uważam, że najlepiej byłoby go szybko skierować do Sejmu. Niech posłowie rozważą wszystkie za i przeciw. Nie może być tak, że o kształcie tak ważnego dla gospodarki aktu prawnego decydują będący stroną w sprawie naczelnicy i dyrektorzy z ministerstw czy urzędów, walczący o utrzymanie swych uprawnień — mówi Grzegorz Wlazło, doradca wiceministra.

Jego zdaniem, górą powinna być wola polityczna rządzącej koalicji, a w ostatnich wystąpieniach premier na pierwszym miejscu wśród priorytetów rządu stawiał uwolnienie działalności gospodarczej.

Czas pokaże

Czy Adam Szejnfeld posłucha doradców?

— Wraz z moim zespołem przeanalizujemy wszystkie uwagi do projektu. W kwestiach zasadniczych nie cofniemy się ani na jotę — obiecuje wiceminister.

Czy jednak wystarczy mu sił?

— Na początku tego roku wiceminister ugiął się przed urzędnikami, którzy ostro skrytykowali pierwszy etap zmian w ustawie o swobodzie — przypomina proszący o anonimowość ekspert.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Szejnfeld nie zamierza ulec biurokratom