Szkocka hojność

Jacek Zalewski
opublikowano: 10-11-2006, 00:00

Towarzystwo Notariuszy Królewskich w Edynburgu nadało honorowe członkostwo prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu.

Legislacyjno-urzędnicza obsługa królów Szkocji zapoczątkowana została w roku 1369, a formułę zorganizowaną przyjęła w roku 1532. Tak przynajmniej datuje swoje korzenie The Society of Writers to Her Majesty’s Signet. Biblioteka towarzystwa w Edynburgu, w której odbyła się szkocko-polska uroczystość, założona została w roku 1810. Nasze korporacje prawnicze takiego stażu i dorobku mogą tylko pozazdrościć.

Wyróżnienie prezydenta Lecha Kaczyńskiego miało, oprócz honorowego i zawodowego (jest przecież prawnikiem), także cel promocyjny. Dla zagranicy Szkocja rozmywa się w Zjednoczonym Królestwie, dlatego władze lokalne usilnie starają się budować własną markę, stawiając na naukę, kulturę, turystykę i gospodarkę, a wielką politykę zostawiając Londynowi. Nic dziwnego, że rzadka wizyta głowy znaczącego państwa Unii Europejskiej staje się wydarzeniem przez duże W.

Szkocką hojność wypada docenić tym bardziej, że naród ten naprawdę jest oszczędny. Kapitalnym przykładem może być korekta tradycji odpalania zamkowej armaty. Kiedyś oddawano dwanaście strzałów w południe, obecnie ta codzienna ceremonia odbywa się godzinę później, czyli o 1 p.m. — raz a dobrze. To nie żadne skąpstwo, lecz działanie proekologiczne i oszczędzanie energii...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu