Szkocka krata oplątała inwestora

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 13-06-2016, 22:00

W torfowym dymie trudno znaleźć drogę, zwłaszcza jeśli wiemy tylko tyle że szukamy whisky, która zdrożeje

Rynek kolekcjonerskiej whisky jest w kratkę, bo ceny na aukcjach potrafią zaskakiwać w równym stopniu wysokością, co poziomem porównywalnym do stawek z osiedlowego marketu. Wyniki nie są jednak zróżnicowane dlatego, że w branży notuje się aż tak silne skoki, tylko z uwagi na szerokość oferty, w której znaleźć można nie tylko najdroższe edycje w kryształowych karafkach, ale też dobrze oceniane butelki o znacznie przystępniejszych cenach. Szczęśliwie dla mniej wprawionych inwestorów Szkocję da się tak podzielić, żeby poruszanie się po katalogach było prostsze, a połączenie aromatów wanilii i mokrej wełny przestało być aż tak bezsensowne.

O aromatach whisky decyduje i suszenie słodu na torfowych paleniskach, i kilka następnych etapów produkcji, ale dla wartości inwestycyjnej znaczenie ma również rzadkość w obiegu — ponad 600 tys. USD kosztowała whisky Macallan, ale z edycji 12 butelek.
Zobacz więcej

MGLISTA PERSPEKTYWA:

O aromatach whisky decyduje i suszenie słodu na torfowych paleniskach, i kilka następnych etapów produkcji, ale dla wartości inwestycyjnej znaczenie ma również rzadkość w obiegu — ponad 600 tys. USD kosztowała whisky Macallan, ale z edycji 12 butelek. Bloomberg

1Krok w dym do Highlands

Chociaż północno-zachodni region Szkocji jest jednym z najmniej zaludnionych w Europie, nad opustoszałymi klifami porozrzucanych jest kilka destylarni, które zdecydowanie nie wyglądają, jakby szorstkie warunki im nie odpowiadały — aromat jest głęboki i dymny, a whisky ciemna i złożona. Takie opisy mogłyby sugerować, że oferta skierowana jest do inwestora, który nie boi się niczego, a już z pewnością nie ryzyka na tym rynku, dlatego trzeba zaznaczyć, że próg wejścia nie musi być aż tak wysoki, żeby można było wiele stracić. Glenmorangie z 1963 sprzedała się ostatnio w Christie’s poniżej 1 tys. GBP, 32-letnia whisky Oban osiągnęła cenę 1,1 tys. GBP (6,1 tys. zł), a przykładowe butelki z Dalmore były jeszcze tańsze, chociaż kilka lat temu właśnie Dalmore 62 sprzedana została za 125 tys. GBP (696 tys. zł) — w edycji było ich jednak 12, a podstawowym czynnikiem decydującym o cenie jest w tym przypadku rzadkość. Drugi czynnik to dym — kiełkujące ziarna jęczmienia suszone są w dymie torfowym, więc przed zainwestowaniem w whisky do ulubionych nut zapachowych warto dołączyć zbutwiałą darń.

2Duchy i panienki z Lowlands

Rozróżnienie pomiędzy Highlands a Lowlands łatwo zapamiętać, bo whisky z pierwszej części są ciężkie, a z drugiej lekkie jak na aperitif. W związku z łagodnymi kwiatowymi nutami zyskały w branży miano „Lowland Ladies”, ale dla inwestycyjnej wartości istotne będzie inne określenie, które pojawia się w ich kontekście, czyli „ghost distilleries”. Posępne sformułowanie odnosi się do destylarni, które już nie działają, a więc za każdym razem, jak padnie nazwa Linlithgow czy Rosebank, będzie to oznaczało ograniczoną podaż.

3Tajemnica wrzosowisk Islay

Ostry wiatr od wybrzeża wieje przez nieprzebyte wrzosowiska, a whisky odznaczają się słonawym i cierpkim, morskim aromatem. Poza słynną i najstarszą destylarnią Bowmore na Islay działają też Laphroaig, Bruichladdich czy Caol Ila, a nie działa Port Ellen, której rzadkie butelki single malt uznawane są za jedne z lepszych pod kątem lokowania pieniędzy. Nie najstarsza, bo 25-letnia kosztowała ostatnio na aukcji 881 GBP (4,9 tys. zł), co w zestawieniu z rynkiem bordoskich win wydaje się progiem niskim nie do porównania. Do zachęcających zapachowych nut zaliczają się kwiaty i morska bryza, ale też siemię lniane i zawilgocony mech.

4Separatyści z Islands

Chociaż Scotch Whisky Association nie uznaje odrębności regionu Islands, tylko grupuje go razem z Highlands, poszczególne wulkaniczne wyspy mają do zaoferowania właściwie wszystkie wcześniejsze aromaty — od dymnych i torfowych, przez ziemiste i wrzosowe, po miodowe i orzechowe. Mniej popularne etykiety trudno jednak kojarzyć z błyskawicznie rosnącymi cenami, dlatego wiedzę o destylarniach takich jak Tobermory, Jura czy Arran warto poszerzyć, ale jak już ma się do czego przypisać w głowie Port Ellen, Dalmore czy Macallana.

5Urwany trop do Campbeltown

Mimo że Scotland Yard to nie nazwa policji szkockiej, tylko londyńskiej, rynek whisky zahacza o opowieści o detektywach nie tylko klimatem rozległych wrzosowisk, ale też historią destylarni, która bywała zupełnie odcięta od świata. Ceniona przez kolekcjonerów whisky Springbank powstaje w Campbeltown, dokąd prowadziła kiedyś tylko jedna, czasem całkowicie zasypana śniegiem droga — teraz nie trzeba z niej korzystać,bo 15-letnia Springbank dostępna jest na internetowych platformach za około 500 GBP (2,8 tys. zł). W przeciwieństwie do Longrow i Hazelburn nie przywodzi na myśl zapachu mokrej wełny, tylko kwiatową słodycz.

6Po stopy zwrotu do Speyside

Skaliste urwiska i podmokłe wąwozy sprzyjają najwyraźniej cenowym zwyżkom, bo właśnie ze Speyside pochodzą jedne z najbardziej rozpoznawalnych etykiet. Wbrew pozorom, regionu nie wyróżnia żaden przyciężkawy dymny posmak, tylko przyjemne połączenie owoców, wanilii i miodu, a whisky dojrzewa w beczkach po sherry i sauternesie, które — zdaniem fachowców — mają przyczyniać się głównie do jedwabistości. Inwestorom, dla których rozprawianie o jedwabistej whisky to już przesada, z pewnością uspokoi fakt, że eksperci opisują w ten sposób dobrze znane Glen Moray, Glenfiddich czy chociażby Macallana, którego butelkę z 1955 można już zdobyć poniżej 10 tys. zł. Wybitnie rzadka i jedwabista kosztowała równowartość 2,4 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy