Szkodliwe efekty dobrych intencji

KOMENTARZ: JERZY ZIAJA, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Recyklingu
opublikowano: 28-07-2016, 22:00

Według Eurostatu Polska pod względem efektywności recyklingu wciąż jest w ogonie państw europejskich. Tymczasem zgodnie z doktryną „zero waste” Unia Europejska oczekuje od państw członkowskich recyklingu 65 proc. odpadów komunalnych do 2030 r. W związku z systemem, jaki został utworzony w Polsce, trudno określić faktyczny poziom odzysku i recyklingu, ponieważ dla potrzeb statystyki gminy stosują skomplikowany wzór do jego wyliczenia. Pozornie (statystycznie) wszystko się zgadza, jednak rozwiązanie to daje duże pole do manipulacji i w efekcie wciąż zbyt wiele odpadów nie jest właściwie przetwarzanych i trafia na wysypiska.

Ministerstwo Środowiska zgłosiło niedawno do konsultacji projekt rozporządzenia w sprawie selektywnego zbierania odpadów komunalnych.

Intencją jest ujednolicenie zasad prowadzenia selektywnej zbiórki w całym kraju, by podnieść jakość zbieranych selektywnie odpadów przeznaczonych do recyklingu. Niestety, projekt nie uwzględnia przesłanek zawartych w stanowisku Komisji Europejskiej z 2 grudnia 2015 r. dotyczących rozszerzonej odpowiedzialności przemysłu, czyli zasady „zanieczyszczający płaci”.

System ryczałtowy nie jest sprawiedliwy, a na pewno nie mobilizuje do ochrony środowiska poprzez sortowanie odpadów. Będziemy mieli ładne kolorowe pojemniki, po które nikt nie przyjedzie, bo ich obsługa będzie bardziej kosztowna niż obecnie. W efekcie wzrosną opłaty ryczałtowe ponoszone przez mieszkańców, a wskutek większej liczby transportów zwiększy się emisja CO 2, bo mieszanie odpadów selektywnie zbieranych obłożone jest karą od 10 000 do 50 000 zł.

Nowe rozwiązanie nie porządkuje tego, co jest dawno zidentyfikowaną słabością systemu.

Otóż brakuje w nim mechanizmów ekonomicznych i kontrolnych. Gmina wciąż nie odpowiada za to, ile pojemników na poszczególne frakcje powinna zapewnić w przeliczeniu na liczbę mieszkańców ani w jakiej odległości je rozmieścić. Mieszkańcy chętniej uczestniczą w selektywnej zbiórce, jeśli nie są zmuszani do noszenia posegregowanych odpadów na zbyt duże odległości. W Austrii — jednym z krajów przodujących w rankingach recyklingu — mieszkaniec ma do pojemnika mniej niż 200 m!

Wadą, której konsekwencje zobaczymy w przyszłości, jest to, że nowe rozporządzenie wyhamuje możliwość wdrażania przez gminy innowacyjnych metod, pozwalających skokowo zwiększyć ilość odzyskiwanych odpadów, zwłaszcza biodegradowalnych. Nawet jeśli jakaś technologia jest zgodna z prawem i ekonomicznie oraz ekologicznie uzasadniona.

Obawiam się, że nowe rozporządzenie nie spełni nadrzędnego celu, jakim jest znaczące zwiększenie recyklingu w Polsce. Chociaż intencje są dobre, wdrożenie regulacji w takim kształcie może wyrządzić wiele szkód branży odpadowej, mieszkańcom i środowisku. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KOMENTARZ: JERZY ZIAJA, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Recyklingu

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu