Szkodzą nam krótkowzroczność, spekulacyjna gra i biurokracja

Dodatek sponsorowany
opublikowano: 27-10-2011, 00:00

Wnioski z dyskusji

Głównym celem Europejskiego Forum Nowych Idei było wypracowanie rekomendacji na przyszłość. Sytuacja w Europie i na świecie dojrzała do tego, by zacząć otwarcie mówić o obecnym stanie rzeczy. Nawet, jeśli są to opinie niepopularne, ponieważ tylko realna ocena pozwoli wypracowywać skuteczne, a nie pozorne metody naprawcze. Podczas dyskusji padało wiele jednoznacznych stwierdzeń wskazujących zarówno ofiary kryzysu, jak i winnych globalnego załamania. Jako tych drugich wskazywano zwykle instytucje finansowe, które, zabiegając o liberalizację rynków finansowych, zainfekowały świat toksycznymi aktywami, a dzięki publicznym pieniądzom i spekulacyjnej grze mają się dobrze. Z kolei polityczni decydenci w obliczu kryzysu znowu okazali się bardzo skuteczni w wydawaniu nie swoich pieniędzy. Najbardziej pokrzywdzonymi są zwykli ludzie, którzy stają się coraz bardziej niepewni o swoje jutro i swoje niezadowolenie manifestują, wychodząc na ulice. Wybitni światowi specjaliści zgromadzeni na sesji moderowanej przez Orlen i innych panelach EFNI zadali sobie pytanie: Czy w tej sytuacji można jeszcze coś zrobić? W efekcie powstały ważne, warte zapamiętania rekomendacje. Część z nich przedstawił na koniec EFNI Jacek Krawiec, prezes PKN ORLEN.

1 Dla biznesu. Zysk to nie jest wszystko. Parafrazując słowa Gordona Gekko z głośnego filmu „The Wallstreet” — „greed is NOT good”. U podstawy tych wszystkich liczb, które zagregowane trafiają na biurka menedżerów, jest praca ludzi. Ich ambicje, potrzeby, obawy. Patrzmy na nasze biznesy w perspektywie dłuższej niż kwartalna konferencja wynikowa. Szukajmy ścieżek rozwoju, a nie optymalizacji wyników bez względu na okoliczności. Nie ma się czego bać — naszymi interesariuszami nie są tylko akcjonariusze, są to też pracownicy i lokalne społeczności. Nasi akcjonariusze docenią taką strategię bardziej niż krótkowzroczną grę na szybki wzrost zyskowności.

2 Dla instytucji UE. Europejczycy nie potrzebują Unii, która tonie w morzu własnej biurokracji. Potrzebujemy Europy opartej na prostej Konstytucji, efektywnej i nastawionej na cele. W przeciwnym razie niebawem będziemy ponownie stawiać w Unii budki kontroli granicznej, zniknie wspólna waluta, upadnie jedna z najpiękniejszych wizji, którą w historii świata udało się zmaterializować. Nasz postulat: potrzebujemy większej integracji i współpracy na poziomie Unii i skutecznego egzekwowania od poszczególnych państw członkowskich wdrażania wspólnych projektów. Jak powiedział Lord Mandelson, nie potrzebujemy chyba kolejnej zimnej wojny, żeby się przekonać, że wspólna Europa bez podziałów jest de facto najlepszym rozwiązaniem.

3 Dla decydentów, globalnie.

Z rynków powinna zniknąć nadwyżka finansowa — sztucznykapitał, który jest efektem mnożnikowych instrumentów finansowych stosowanych przez ostatnie kilkanaście lat. To ten kapitał winduje ceny żywności albo dla odmiany pogrąża słabsze gospodarki. Póki na rynku ropy wartość transakcji papierowych będzie wielokrotnie przewyższała wartość realnej ropy w obiegu, póty światowa gospodarka się nie naprawi. Krótko: powinniście stworzyć takie regulacje, które zniechęcą spekulantów do gry na światowych rynkach finansowych. W przeciwnym razie nie wrócimy na ścieżkę wzrostu.

Dominic Barton: Takie kraje jak Malezja czy Kolumbia systematycznie przyglądały się poszczególnym sektorom gospodarki, zastanawiając się, jak odblokować ich wzrost. Żeby to zrobić, konieczne jest współdziałanie biznesu z rządem i systemem edukacji. To droga, którą powinny pójść także inne kraje.

dyrektor zarządzający McKinsey & Co.

Jan Krzysztof Bielecki:

Można doszukać się analogii między eksperymentem ekonomicznym, przez który przechodziliśmy 20 lat temu, i sytuacją bieżącą w Europie. To my byliśmy wtedy w sytuacji Grecji. Kiedy dziś patrzę na to, jak Europejski Bank Centralny podnosi stopy procentowe, jak próbuje się pożyczać krajowi potrzebującemu pieniądze, ale stawka pożyczki jest superrynkowa, to można powiedzieć, że wygrywa podręcznik ortodoksji rynkowej, ale przegrywa gospodarka i rozwój.

przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze

Jacek Krawiec:

Wiemy, co było przyczyną kryzysu. Trzeba powrócić do fundamentów. Nie możemy żyć w świecie wartości oderwanych od fundamentów. Zamiast rozmawiać, czas przystąpić do działania, szczególnie w Unii Europejskiej.

prezes PKN Orlen

Peter Mandelson:

Myślę, że źle odczytaliśmy pewne pozytywne przesłanki, wskazujące, że kryzys 2007-09 r. jest już za nami. Uważam, że jesteśmy w połowie drogi wychodzenia z niego. Jeśli chodzi o strefę euro, mamy do czynienia nie z jednym, ale z wieloma kryzysami, z którymi się ona boryka. Największym z nich jest kryzys polityki.

członek Izby Lordów i były komisarz UE

Nouriel Roubini:

Wraz ze wzrostem gospodarczym na rynkach wschodzących zmienia się układ sił. 2,3 mld Chindians – Chińczyków i Hindusów, dołącza do globalnej podaży pracy. A miliard innych mają rynki wschodzące. Dojrzałe gospodarki przestały być stabilne. Z problemami finansowymi boryka się też strefa euro. Jeśli nie zostaną one rozwiązane, może dojść do jej rozpadu. Potrzebujemy nowego ładu.

prezes Roubini Global Economics

Hiromi Yamaji:

Powinniśmy zdecydowanie włożyć więcej energii w odkrywanie rynków azjatyckich. Nie tylko w Chinach czy Indiach, ale i w Indonezji czy Malezji i Wietnamie, którego populacja to ponad 70 milionów ludzi. W niektórych krajach Azji, takich jak Chiny, już się tworzy klasa średnia. To jest realna szansa dla globalnego wzrostu.

wiceprezes Nomura Securities Co.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dodatek sponsorowany

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy