Szok energetyczny nie położył spółek przemysłowych. Dlaczego?

opublikowano: 16-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Przemysł jest dużo bardziej energochłonny niż inne sektory gospodarki. Mimo to inwestorzy nie przecenili spółek przemysłowych bardziej niż innych w reakcji na szokowy wzrost cen energii.

Od początku czerwca cena kontraktu na gaz w europejskim hubie TTF na 2023 r. wzrosła o 230 proc. W bardzo szybkim tempie drożeje też elektryczność. Europejska gospodarka przechodzi szok energetyczny, który zdefiniuje jej losy w najbliższym roku, a może i latach. Z makroekonomicznego punktu widzenia analiza kanałów oddziaływania tego wstrząsu jest dużym wyzwaniem, ponieważ ostatni raz tak duży szok wystąpił niemal 50 lat temu, kiedy struktura gospodarcza była inna, a dostępność danych dużo mniejsza. Kto na nim straci – firmy czy konsumenci? Które sektory ucierpią najmocniej? O ile wzrośnie bezrobocie? Te pytania intrygują zarówno ekspertów, jak też biznes i społeczeństwo.

Intrygujący jest fakt, że od początku ostatniej fali wzrostu cen energii, czyli od czerwca (kiedy pojawiły się pierwsze informacje, że Rosja wstrzyma dostawy gazu do Niemiec), europejskie spółki przemysłowe nie zostały potraktowane przez inwestorów gorzej niż inne spółki. Widać to po notowaniach indeksów sektorowych Stoxx, grupujących spółki z 17 europejskich krajów, w tym Polski. Ceny akcji spółek przemysłowych są w relacji do średniej dla całej gospodarki wyżej niż na początku czerwca. Jest to o tyle intrygujące, że przemysł średnio jest bardziej energochłonny niż inne sektory – usługi prywatne i publiczne oraz transport. Zyskowność przemysłu powinna teoretycznie ucierpieć bardziej.

Reakcja inwestorów może nam powiedzieć kilka interesujących rzeczy o kanałach wpływu szoku energetycznego. Możemy oczywiście założyć, że inwestorzy się mylą i wkrótce notowania spółek przemysłowych się zawalą. Przyjmuję jednak, że rynek mimo wszystkich swoich słabości widzi więcej niż poszczególni analitycy. Jakie są inne - poza pomyłką inwestorów - możliwości wyjaśnienia powyższego faktu?

Pierwsza - spółki przemysłowe dość łatwo przerzucą wyższe ceny energii na odbiorców końcowych. W relacjach między firmami jest łatwiej dokonać podwyżki niż w relacjach z konsumentami. Wiele firm działa na dość niskich marżach i w warunkach bardzo wysokiej konkurencji, a odbiorcy niespecjalnie mają wybór i muszą akceptować wyższe ceny.

Z tego powodu efekty szoku energetycznego będą zależały nie tyle od energochłonności produkcji, ale od elastyczności cenowej popytu. Cały szok zostanie przerzucony na towary i usługi finalne trafiające do konsumentów (lub firm nabywających dobra inwestycyjne). To, czy straci konsument, czy firma, będzie zależało od tego, na ile popyt zareaguje na wyższe ceny. W przypadku wysokiej reakcji popytu straci firma, a w przypadku niskiej – konsument. To też oznacza, że inflacja konsumencka w Europie może być w nadchodzącym roku wysoka, bo ceny będą przerzucane na klientów końcowych.

Druga możliwość - inwestorzy oczekują hojnych pakietów pomocowych dla firm i konsumentów, łagodzących efekty podwyżek cen energii. Taka pomoc nie tylko obniżyłaby koszty wzrostu cen, ale też ułatwiła przerzucanie wysokich cen na odbiorców. Jest to scenariusz trwale podwyższonej inflacji i długotrwale ujemnych realnych stóp procentowych. To sugeruje, że gros kosztów poniosą konsumenci.

Trzecia możliwość - negatywne skutki szoku energetycznego będą skoncentrowane w paru najbardziej energochłonnych sektorach, a inne sektory zostaną dotknięte w miarę zrównoważony sposób. Warto pamiętać, że wysoka energochłonność przemysłu wynika głównie z cech kilku sektorów, czyli hutnictwa, chemii, materiałów budowlanych, czy papiernictwa. W innych sektorach przemysłowych zużycie energii w przeliczeniu na jednostkę wartości dodanej nie jest wyższe niż w usługach czy transporcie, a często jest wręcz niższe. Na przykład, w motoryzacji zużycie gazu w przeliczeniu na wartość dodaną jest niższe niż w usługach czy transporcie.

Czwarta możliwość - inwestorzy traktują wstrząs energetyczny jako relatywnie przejściowy. Będzie trwał od roku do dwóch lat, później minie i nie zaburzy trwale zyskowności przedsiębiorstw. Wydaje mi się to jednak relatywnie mniej prawdopodobnym wyjaśnieniem, bo tak długi szok energetyczny wpłynie zapewne na strukturalną zdolność rozwojową gospodarki.

Kanały wpływu szoku energetycznego będą przedmiotem moich analiz jeszcze wielokrotnie. Jeżeli mają państwo jakieś uwagi lub sugestie, zapraszam do kontaktu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane