Szukając następcy Sasnala

Ewa Bednarz
opublikowano: 27-09-2011, 00:00

Ceny młodej sztuki są niskie w porównaniu ze sztuką współczesną, która jest już klasyką. Młodzi autorzy klasyką staną się za 10-15 lat. Stracić więc nie można

Zainteresowanie aukcjami młodej sztuki nie maleje. Jest nie tylko większe niż sztuką współczesną, ale również starszą. Osoby, które już trafiły do Desy Unicum czy PolswissArtu, uległy magii licytacji i trochę teatralnej atmosferze. Ceny wciąż są przystępne, a zabawa przednia, zwłaszcza gdy znajdzie się kilku chętnych na jedną pracę. Do tego spędzenie uroczego wieczoru wśród pasjonatów, a często również autorów, może ukoronować zakup, który uświetni wnętrze, a jednocześnie będzie dobrą inwestycją.

Magia licytacji

Domy aukcyjne przygotowują znacznie większą i bardziej różnorodną ofertę niż galerie. W jednym miejscu gromadzą kilkadziesiąt prac kilkudziesięciu artystów. Są tu reprezentanci przede wszystkim malarstwa, ale również rzeźby i fotografii. Można trafić na prace graficzne, rysunki i lightboxy. Dla początkujących kolekcjonerów komfortem jest poczucie bycia incognito i jasno określona cena. Do tego dochodzi aspekt finansowy. Znacznie łatwiej jest wydać kilkaset złotych czy kilka tysięcy niż kilkanaście. Takich możliwości nie dają galerie. Symboliczne ceny katalogowe, wynoszące 500 zł, działają więc jak magnes, a gdy transakcja dojdzie do skutku i nie uszczupli portfela, daje poczucie wygranej. Wygrana może być nawet większa, ponieważ ceny licytowanych prac z pewnością wzrosną w ciągu kolejnej dekady, gdy młoda dziś sztuka okaże się klasyką.

Mądra inwestycja

Pionierem aukcji prac początkujących artystów jest łódzki dom aukcyjny Rynek Sztuki. Dwa razy w roku odbywają się w nim aukcje promocyjne organizowane we współpracy z łódzką ASP i prezentują twórczość studentów lub niedawnych absolwentów tej uczelni. Prace są bardzo tanie, ale twórców praktycznie nieznanych, którzy zaistnieją lub nie. Dla osób, które myślą o inwestycji, kupno takich prac jest bardzo ryzykowne. Aukcje młodej sztuki organizowane przez Desę Unicum czy PolswissArt prezentują prace młodego pokolenia, ale w większości autorów o pewnej renomie, którzy mają już na koncie indywidualne wystawy, nagrody, stypendia, często są prezentowani przez znane galerie i na targach zagranicznych. Celem przedsięwzięcia jest dotarcie do młodych ludzi, którzy do tej pory nie myśleli jeszcze o kolekcjonowaniu lub kupowali prace sporadycznie do urządzenia wnętrz. Nie da się jednak ukryć, że przychodzą również wytrwali kolekcjonerzy, którzy poszukują okazji, ponieważ prace kupowane dzisiaj za tysiąc lub dwa, mogą za kilka lat kosztować kilkadziesiąt. Trzeba się jednak liczyć z tym, że licytacje dzieł uznanych autorów mogą dochodzić do cen galeryjnych, a w przypadkudzieł wyjątkowej urody, nawet je przekroczyć. Nie znaczy to jednak, że na aukcji nie ma okazji. Są, i to sporo. Ceny wylicytowane zależą bowiem przede wszystkim od tego, ile osób jest zainteresowanych jedną pracą. Można więc trafić na uznane nazwiska, które są niedoszacowane. Choć rzadko to dotyczy prac Karoliny Jaklewicz, Jakuba Ciężkiego, Marty Deskur, Małgorzaty Kosiec, Sławomira Tomana, Macieja Kozłowskiego, Grzegorza Piotrowskiego czy Violi Tycz. Za nich trzeba już płacić po kilka tysięcy złotych, ale w kolejnej dekadzie i tak będą drożsi.

Nie daj się wkręcić

W ubiegłym roku duże emocje wzbudziły „Tanie Sasnale z Chin” anonimowej grupy artystów The Krasnals wystawione w Desie Unicum. The Krasnals zostali zauważeni trzy lata temu po prowokacji dotyczącej obrazu „Whielki Krasnal Untitled (Group of Monkeys with White Bananas)”, który dom aukcyjny Christie’s wycenił na 70 tys. funtów, ponieważ praca została skojarzona z twórczością Wilhelma Sasnala. Pomyłkę zauważono i wycenę unieważniono, ale Krasnalsi zaczęli osiągać wysokie ceny na aukcjach polskich, przebijając często klasyków, nawet takich jak Nowosielski. Splendoru grupie dodało pojawienie się jej prac na Art Basel w Miami. Sami artyści również fascynują, bo na publicznych wystawach zawsze pojawiają się w maskach, a ich wypowiedzi są kontrowersyjne. Faktem jest jednak, że „Tanie Sasnale z Chin” zostały wylicytowane na jednej z aukcji z 500 zł do 4,2 tys. zł. Dlatego do każdej aukcji warto się przygotować. Zanim ulegniesz emocjom, sprawdź, za co chcesz płacić.

Tyle jest wart rynek młodej sztuki

2, 25 mln zł To wartość sprzedanych dzieł na aukcjach Desy Unicum, DA PolswissArt i SDA*.

1465 zł To średnia wartość sprzedanej pracy na aukcjach Desy Unicum, DA PolswissArt i SDA.

980 tys. zł To wartość sprzedanych dzieł na aukcjach Desy.

1,27 mln zł To wartość sprzedanych dzieł na aukcjach DA PolswissArt.

*bez uwzględnienia marży domów aukcyjnych

KOMENTARZ

Młoda sztuka ma przyszłość

Młoda sztuka nadal budzi wielkie emocje, choć jej aukcje są organizowane niemal od trzech lat. Specjalizują się w nich Desa Unicum i Dom Aukcyjny PolswissArt. W każdym z nich od grudnia 2008 r. odbyło się po osiem aukcji. W sierpniu tego roku prace młodych artystów wystawiono również w Sopockim Domu Aukcyjnym. Na dziewięciu aukcjach, które się odbyły, do dziś zgromadzono 1610 dzieł, z których tylko 73 nie znalazły amatora. Ich wartość sięgnęła ponad 2,25 mln zł, co oznacza, że średnia cena za obraz wyniosła niemal 1,5 tys. zł. To dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że licytacje zaczynają się od 500 zł. Sukces odnieśli nie tylko organizatorzy aukcji, ale również artyści i miłośnicy sztuki, którzy w coraz większym stopniu doceniają nie tylko walory estetyczne swojego hobby, ale i jego walory inwestycyjne. W kuluarach ostatniej aukcji zorganizowanej przez PolswissArt najwytrwalsi bywalcy nie ukrywali, że na niektórych pracach, które kupowali przed trzema laty, uzyskali przebicie dwu-, trzykrotne. Drzwi wciąż są otwarte. Domy aukcyjne poszukują utalentowanych artystów. Inwestowanie w młodą sztukę można więc zacząć w każdej chwili. Warto zrobić to jak najszybciej, ponieważ polska sztuka zaczyna być również coraz bardziej popularna na świecie. Kolejna aukcja młodej sztuki odbędzie się w Desie Unicum 27 października, a w DA PolswissArt w 22 listopada.

OKIEM EKSPERTA

Ryzyko jest niskie

AGNIESZKA GNIOTEK współpracownik DA PolswissArt przy realizacji Aukcji Sztuki Młodej

Przy znaczącej liczbie młodych aukcji, odbywających się w skali roku, średnia cena za obraz nieznacznie spadła, ale nadal najwięcej transakcji odbywa się między 2,5 a 4 tys. zł. Trafiają się też okazje. Nie dotyczą one jednak prac uznanych twórców, takich jak Maciej Kozłowski, Anna Orbaczewska, Maja Kiesner, Karolina Jaklewicz, Malwina Rzonca, Ilona Herc, Artur Trojanowski, Beata Ewa Białecka czy Małgorzata Kosiec. W ich przypadku trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 6-8 tys. złotych. Koniunktura na młode malarstwo jednak nie słabnie. W czasach kryzysu inwestycje długoterminowe, w tym sztuka, są opłacalne. Prace młodych artystów, wyceniane relatywnie niewysoko, w porównaniu np. z malarstwem dawnym czy klasyką awangardy, obarczone są niewielkim ryzykiem, a inwestycja taka może przynieść spore zyski w kilka lat. W 2003 roku na aukcji młodego malarstwa, która towarzyszyła konkursowi Obraz Roku, można było kupić obrazy Wilhelma Sasnala i Marcina Maciejowskiego po około 2 tys. zł. Wielu kolekcjonerów do tej pory żałuje, że nie zdecydowali się wtedy na zakup ich prac.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy