Szukamy perełek wśród maruderów

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 19-01-2011, 00:00

Już po raz szósty tworzymy zestawienie spółek, które mogą zmienić trend na wzrostowy

Co roku, na początku stycznia, szukamy spółek, których notowania mogą odbić się po słabszym poprzednim roku. Znów poprosiliśmy siedmiu ekspertów, by wytypowali po jednej spółce z grona najbardziej przecenionych, która ich zdaniem ma szansę na odbicie w tym roku. Nasz ubiegłoroczny portfel złożony z City Interactive, Silvano, BBI Zeneris, TP, ATM Grupy, North Coast oraz Bakallandu dał zarobić średnio 137 proc. W tym czasie WIG zyskał blisko 19 proc.

W tym roku wśród wyróżnionych znalazły się aż dwie spółki chemiczne. Pierwsza to Ciech, jeden z liderów wzrostów z ostatnich dni, który jednak w 2010 r. został przeceniony o 33 proc. Na tę spółkę radzi zwrócić uwagę Łukasz Bugaj, analityk Xeliona, który w zeszłym roku wytypował City Interactive, lidera wzrostów w 2010 r. Drugą spółką z branży chemicznej okazał się Ergis, specjalizujący się w przetwórstwie tworzyw sztucznych, który w ubiegłym roku staniał o blisko 17 proc. Marcin Materna z Millennium DM wierzy w poprawę wyników Ergisu.

Spółek produkcyjnych w zestawieniu nie brakuje. Kolejne to Grajewo i Stalprodukt. Pierwsza spółka staniała w zeszłym roku 35 proc., a druga aż 54 proc. Grajewo jest faworytem Macieja Bobrowskiego z DM BDM, który liczy na poprawę wyników producenta płyt w kolejnych kwartałach. Z kolei w przypadku Stalproduktu w ocenie Łukasza Rosińskiego z DM Amerbrokers pozytywnie na kurs może wpłynąć nowa strategia.

Analitycy UniCredit CAIB wierzą w BRE Bank. To jedyna spółka finansowa w tym zestawieniu. Bank nie był w zeszłym roku typowym maruderem. Kurs BRE Banku rósł, ale wolniej od WIG. W tym roku sposobem na lepszą stopę zwrotu od rynku ma być znaczna poprawa wyników.

Wśród typów na 2011 rok znalazło się także Bomi. To gorący papier z ostatnich miesięcy. Na odbudowanie się kursu handlowej spółki, która w III kwartale przeżyła zapaść finansową, liczy Tomasz Manowiec z BM BGŻ. W ostatnich tygodniach kurs zaczyna odrabiać straty z jesieni. W tym roku Bomi należy do najlepszych inwestycji.

Dziś ujawniamy sześć spółek, które zostały wytypowane przez analityków w tym zestawieniu. Ostatnia, siódma, spółka jest związana ze znanym inwestorem giełdowym. Zgłosił ją, na podstawie analizy technicznej, Krzysztof Borowski z KBC Securities. Co to za firma? Odpowiedzi szukaj dziś na portalu pb.pl.

Portfel 2010 dał zarobić 137 proc.

Warto stawiać na nasze typy z ankiety "Ostatni mogą być pierwszymi". Ubiegłoroczny portfel złożony z siedmiu spółek wytypowanych przez analityków dał zarobić 137 proc. To wynik ponad 7 razy lepszy od stopy zwrotu indeksu WIG w 2010 r. Przypomnijmy, że w 2009 r. nasz portfel złożony z 7 maruderów zyskał jeszcze więcej, bo aż 183 proc. Wtedy jednak rynek rósł znacznie szybciej niż w 2010 r.

W ubiegłym roku analitycy postawili na ATM Grupę, Bakalland, BBI Zeneris, City Interactive, North Coast, Silvano oraz Telekomunikację Polską. Wszyscy z tej siódemki dali zarobić. Nie wszystkie kursy spółek z ubiegłorocznej ankiety rosły bardzo szybko. Notowania ATM Grupy, North Coast oraz Telekomunikacji Polskiej zamknęły rok z kilkuprocentowym zyskiem.

Największym wyczuciem popisał się Łukasz Bugaj z Xeliona, który wytypował City Interactive. Okazało się, że postawił na lidera wzrostów na warszawskim parkiecie. Na wyróżnienie zasługuje także typ UniCredit CAIB. Wybrańcem tego biura była estońska spółka Silvano, która zdrożała w 2010 r. o 193 proc. Warto też dodać, że w 2009 r. analitycy z UniCredit CAIB postawili na Immoeast. Austriacki deweloper zyskał wówczas 733 proc. i był liderem wzrostów.

Łukasz Bugaj: dobra spółka

rośnie po cichu

Analityk Xeliona przed rokiem typował City Interactive na lidera wzrostów w 2010 r.

"PB": Jak udało się panu wyłowić taką perełkę?

Łukasz Bugaj: Często skanuję nasz parkiet w poszukiwaniu perełek, które mogą zaskoczyć większość inwestorów. Trzeba cierpliwości. Warto pamiętać, że dobra spółka na początku rośnie bez rozgłosu. Zainteresowanie przychodzi później, gdy kurs już odbije się od dna.

Jak poznać, że za chwilę trend może się odwrócić?

Najlepiej stosować stare, sprawdzone zasady analizy technicznej. Definicja trendu wzrostowego to coraz wyżej położone szczyty i dołki i tego należy poszukiwać po fazie trendu spadkowego. Najlepiej, gdy towarzyszy temu wzmożona aktywność handlu. Pomyślne informacje ze spółki zwykle zaczynają napływać z opóźnieniem, kiedy trend wzrostowy już się kształtuje. Nie trzeba więc bać się inwestować w firmy, z których nie napływają tylko pozytywne informacje. Dobre wieści są niezbędne, by zwyżka przybrała pokaźne rozmiary.

Na co będą stawiać inwestorzy w tym roku?

Wchodzimy już w dojrzałą fazę hossy, która charakteryzuje się modami. Już widać wzmożone zainteresowanie spółkami surowcowymi i pewnie ono się jeszcze utrzyma. Warto pamiętać, że gospodarki przechodzą w fazę inflacyjnego wzrostu gospodarczego, co wyraźnie premiuje towary. Poza tym —kolejna próba prywatyzacji spółek chemicznych może pozytywnie wpływać na ten sektor, tak jak prywatyzacja energetyki przyczyniła się do wzmożonego zainteresowania konkretnymi firmami. Inwestorzy nadal będą doceniali dobre wyniki, najlepiej te nieoczekiwane. Sprawdzone zasady zawsze są aktualne. Przejęcia spółek będą nadal impulsem dla kursów przejmowanych podmiotów. Rynek MA już od jakiegoś czasu się rozkręca.

Analitycy typują

Paweł Kozub: BRE Bank

Oczekujemy znacznej poprawy zysków banku w 2011 r., związanej z polepszeniem marż oraz niższymi kosztami ryzyka. Efektem powinien być wzrost zysku netto o 60 proc. w 2011 r. Kolejnym czynnikiem zachęcającym do kupna BRE Banku może być niedawna deklaracja prezesa, że spółka będzie regularnie płacić dywidendę. Nasza 12-miesięczna cena docelowa dla BRE Banku to 350 zł.

Paweł Kozub

analityk UniCredit Corporate Investment Banking

17%

O tyle wzrosły notowania banku w 2010 r.

Marcin Materna: Ergis

Inwestorzy mogą czuć się trochę rozczarowani wynikami. Redukcja kosztów powinna jednak wpłynąć na poprawę wyników już w drugiej połowie roku. Wtedy nastawienie inwestorów do spółki powinno się zmienić. Dziś Ergis jest jednym z najtańszych przetwórców tworzyw na giełdzie.

17%

O tyle spadły notowania spółki w 2010 r.

Łukasz Bugaj: Ciech

Spółka w sierpniu ubiegłego roku przyjęła program restrukturyzacji, który ma poprawić wyniki grupy i ją oddłużyć. Program jest rozłożony na 3 lata, ale już widać pierwsze pozytywne sygnały. Rozpoczął się proces wychodzenia z inwestycji. Jeśli ten program uda się zrealizować, to zadłużenie będzie spadać i pojawią się zyski. Wtedy kurs może rosnąć bardzo wyraźnie. Przykładów na giełdzie nie brakuje.

Kurs ostatnio zachowuje się lepiej. Przełamana została linia trendu spadkowego, co oznacza, że być może zaczął się właśnie rysować nowy, już wzrostowy trend. Pamiętać też trzeba, że spółce pomagać powinna wciąż poprawiająca się koniunktura i ożywienie w branży chemicznej. Być może w końcu ruszy prywatyzacja chemii, co zapewni rozgłos i wzmożone zainteresowanie inwestorów dotąd nieco zapomnianą największą grupą chemiczną w Polsce.

33%

O tyle spadły notowania spółki w 2010 r.

Maciej Bobrowski: Grajewo

Uważamy, że kolejne kwartały będą pomyślne dla Grajewa, co powinno pomóc wycenie rynkowej. Oczekujemy wzrostu popytu na produkty spółki (efekt m.in. redukcji o 20 proc. zdolności wytwórczych w Europie Zachodniej), wyższych cen jednostkowych płyt, wprowadzania nowych produktów do oferty i odbudowania marż. Zwracamy uwagę, że od 2011 roku grupa Pfleiderer wprowadziła podwyżki cen podstawowych rodzajów płyt sięgające 7-10 proc. (najbardziej zdrożeją płyty surowe). Uważamy, że rynek powinien dyskontować również pozytywne informacje z Pfeiderera, czyli spółki matki, który do końca I kwartału 2011 ma czas na dokończenie rozmów z bankami. W średnim terminie pozytywnie wpływać na wartość akcji może także spodziewana przez nas informacja o wznowieniu projektu MDF w Rosji, który został wstrzymany w 2009 r. Inwestorzy jednak powinni być świadomi, że jest to spółka o podwyższonym ryzyku. Wynika ono m.in. z dużego zadłużenia, niepewności co do sposobu finansowania projektu MDF w Rosji, a także pogarszającej się sytuacji surowcowej.

Tomasz Manowiec: Bomi

W ubiegłym roku stopa zwrotu z akcji Bomi wyniosła -36 proc., co było jednym z najgorszych wyników. W tym roku wzrosły już one o około 10 proc. i jest to jeden z najlepszych wyników na rynku. Wydaje mi się, że tendencja ta może się utrzymać przez cały rok. Wskaźniki oparte na prognozach na lata 2011 i 2012 są nadal niższe niż dla konkurentów. Restrukturyzacja powinna pomóc w realizacji prognoz. Spółka mocno nadwerężyła zaufanie inwestorów, ale przy bieżących cenach budzi spore zainteresowanie. Może stać się celem przejęcia, o czym ostatnio głośno się spekuluje. Powinno to sprzyjać dobremu zachowaniu kursu w nadchodzących miesiącach.

37%

O tyle spadła wycena spółki w 2010 r.

Łukasz Rosiński: Stalprodukt

Inwestorzy ostatnio nie są pozytywnie nastawieni do spółki. My jednak wierzymy w rozwój najważniejszych gospodarek światowych. Dlatego liczymy przynajmniej na ustabilizowanie cen blach elektrotechnicznych w 2011. Pomocna kursowi może być także strategia rozwoju spółki, która ma być opublikowana na przełomie I i II kwartału tego roku.

Łukasz Rosiński p.o. dyrektor departamentu Corporate Finance DM Amerbrokers

54%

O tyle spadła wycena spółki w 2010 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane