Szumu dużo, konkretów (na razie) niewiele

Kamil Zatoński
opublikowano: 08-12-2006, 00:00

Wczoraj po raz ostatni handlowano akcjami Hutmenu z prawem poboru, uprawniającym do objęcia walorów nowej emisji. Teoretyczny kurs odniesienia na dzisiejszą sesję znajdzie się w okolicach 46,7 zł, ale — jak pokazuje praktyka — zwykle notowania akcji utrzymują się powyżej wartości wyliczonej przez GPW.

Inwestorzy, którzy przespali moment objęcia prawa poboru, powinni mieć jednak szybko okazję do zakupów. Pierwotnie spółka planowała rozpoczęcie obrotu prawami już na 13 grudnia, ale ten termin nie jest pewny, bo prospektu emisyjnego nadal nie zatwierdziła Komisja Nadzoru Finansowego. Dotrzymanie terminów oferty (zapisy na akcje miały się zacząć w styczniu, a ich przydział miał nastąpić w lutym) jest na tyle istotne, że w przypadku spółek z portfela Romana Karkosika (Alchemii i Skotanu) okres między odjęciem prawa poboru a wejściem walorów nowej emisji do obrotu był bardzo długi. Dla zapisujących się na nowe akcje oznaczało to długotrwałe blokowanie kapitału, który w tym okresie nie pracował. Być może dlatego właśnie wczoraj kurs spółki zachowywał się słabo, tracąc na zamknięciu 2,7 proc.

Gdyby jednak oferta miała się odsunąć w czasie, byłoby to kolejne rozczarowanie, jakie inwestorom zafundował w ostatnim czasie Hutmen. O ile od strony operacyjnej spółce trudno coś zarzucić — wyniki są coraz lepsze, w tym tygodniu poinformowano o podpisaniu wartej 62 mln zł umowy z Mennicą Polską — o tyle ustanowiony we wrześniu szczyt kursu na poziomie 146 zł był też symbolicznym końcem ofensywy informacyjnej spółki. Nowy prezes Andrzej Libold umiejętnie podgrzewał atmosferę, zapowiadając przejęcia, w tym także wejście w całkowicie nowy i bardzo rentowny obszar działalności. Na te cele miała pójść ponad połowa środków z emisji wartej 170 mln zł. Tymczasem na początku listopada na łamach prasy prezes stwierdził, że pieniądze pójdą na inwestycje odtworzeniowe i zasilenie kapitału obrotowego. Szybko upadły też pomysły zakupu hut Będzin i Łaziska. Ale zapowiedzi przejęć (w tym za granicą) mimo to podtrzymano.

Być może więcej wyjaśni się tuż przed świętami. Adam Chełchowski, prezes Boryszewa (spółka kontrolująca pośrednio Hutmen), nie wykluczył gwiazdkowego prezentu dla inwestorów. Czy będzie miało to coś wspólnego z miedziowym filarem grupy — trudno przewidzieć. Festiwal obietnic trwa. Czas na konkrety.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu