Szybujące ceny uderzą w firmy rykoszetem

JKW
opublikowano: 27-06-2008, 00:00

Bank centralny podnosi prognozy dotyczące wzrostu cen. Na pozór różnica niewielka, ale firmy boleśnie ją odczują.

Bank centralny podnosi prognozy dotyczące wzrostu cen. Na pozór różnica niewielka, ale firmy boleśnie ją odczują.

Narodowy Bank Polski coraz bardziej boi się drożyzny. W opublikowanej projekcji inflacyjnej podstawowy scenariusz zakłada, że dynamika cen (wynosząca w maju 4,4 proc.) spadnie poniżej 4 proc. dopiero w trzecim kwartale 2009 r. W poprzedniej prognozie bank spodziewał się, że stanie się to już w nadchodzącą zimę. Czy te kilka miesięcy ma jakiekolwiek znaczenie dla firm? Bardzo duże — uważają ekonomiści.

Pierwszy cios przedsiębiorcy otrzymają bezpośrednio od samej inflacji — wysokie ceny to drogie materiały. A przy obecnej konkurencji ze strony taniego eksportu mało który producent będzie w stanie odbić sobie wysokie koszty, podnosząc własne ceny.

Ale inflacja może zaboleć przedsiębiorców też pośrednio. Kto wie, czy nie bardziej.

— Przede wszystkim koszty pieniądza już wkrótce pójdą w górę. Prawdopodobieństwo, że Rada Polityki Pieniężnej będzie dalej podnosić stopy procentowe, od wczoraj wzrosło. Co więcej, mimo że stopy nie zmienią się w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, raty kredytu staną się wyższe już niedługo. Po wczorajszych prognozach banki spodziewają się już bowiem zacieśnienia polityki pieniężnej i podnoszą oprocentowanie — twierdzi Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Gotowość do ewentualnego dalszego dokręcania monetarnej śruby zapowiada nawet Sławomir Skrzypek, prezes NBP, znany dotychczas z ostrożnego podejścia do podwyżek stóp.

— Jesteśmy nadal w okresie zacieśniania polityki pieniężnej. To oznacza, że monitorujemy sytuację i jesteśmy w stanie szybko zareagować —mówi szef banku centralnego.

Kredyty złotowe mogą więc dalej drożeć.

— Każda podwyżka stóp procentowych o 25 pkt baz. to o 17 zł wyższa rata miesięczna od każdych 100 tys. kredytu zaciągniętego na 30 lat — szacuje Paweł Majtkowski, analityk Expandera.

A takich podwyżek — przynajmniej teoretycznie — może być nawet cztery.

— Z prognoz NBP wynika, że inflacja pozostanie wysoka w 2009 r. i zacznie spadać w 2010 r. To oznaczałoby, że stopy będą podnoszone jeszcze w przyszłym roku, inaczej prognoza byłaby niespójna. Merrill Lynch twierdzi nawet, że stopa referencyjna sięgnie 7 proc. — twierdzi Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.

Prognozy banku to też zła wiadomość dla eksporterów.

— Większe nadzieje na podwyżki stóp umacniają naszą walutę. Złoty staje się bardziej atrakcyjny dla inwestorów, ponieważ w okresie zacieśniania polityki monetarnej można na nim zarobić. Euro i dolar nadal będą więc taniały, mimo że spadające kursy już od kilku miesięcy zjadają zarobki naszych producentów — mówi Jarosław Janecki.

NBP mniej optymistyczny

4,2

proc. Tyle wyniesie średnia inflacja w 2009 r. — prognozuje NBP. W lutym spodziewał się 3,8 proc.

4,9

proc. Tyle według NBP wyniesie wzrost gospodarczy w 2008 r. Cztery miesiące temu bank prognozował dynamikę 5,1 proc.

Źródło: NBP

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu